
	   ۲    
	               	
	               
	   	         ܲ  	 
	   ߲߲߲             
	     		                
	    	    	           
	             ܲ	               Sti
	   	    Ŀ   ۲ĲĲĲ۲۲ĲĲ   
	        Ĵ # 3  		      CzaNaBi...
		    

>Wstep

Cos sie ruszylo. Naprawde swietnie, ze komus spodobal sie CZaNaBi. Bardzo
mnie ciesza pochwaly, poki co na szczescie nikt nie krytykuje poziomu
artykulow tylko strone technicza. Na razie nie mam zamiaru zmieniac formy
"Czarno na Bialym", boje sie po prostu, ze przestalby byc tym czym jest
teraz...nie mowiac juz o tym, ze taka a nie inna forma tego magazynu (?)
sprawia, ze moge go wydawac w miare czesto i regularnie.
Druga rzecz - logos. Prosilem pare osob o wykonanie logosa do #3, m.in.
Rivena, Filozofa, ale ich logosy byly po prostu za duze. Nie doczekalem sie
jednak poprawionych mniejszych wersji, wiec postanowilem uzyc logosa Stilla
z #2 zmieniajac po prostu numer wydania. Nie mniej jednak dzieki wszystkim,
ktorzy zrobili logosy.
Wreszcie cos ruszylo jesli chodzi o artykuly, na razie niesmialo i powolutku,
ale to juz duza zmiana na korzysc. Nie wszystkie artykuly przeszly moja
brutalna i podla ;) selekcje...ale i tak dziekuje bardzo autorom. Na przyszlosc
mala prosba - piszac artykul nie uzywajcie polskich znakow, jak widzicie
wszystkie artykuly w CZaNaBi sa bez polskich znakow, wiec musze recznie
wszystko poprawiac...Alez sie zrobil przydlugi ten wstep, nie bede juz
wiecej przynudzal - zapraszam do czytania :)

>Soundgarden - blow up the outside world

Soundgarden to jedna z tych kapel ktore w zasadzie istnialy przez dosc krotki
czas, ale zapisaly sie na stale w historii muzyki. Szkoda, ze juz nie ma tego
zespolu, nie mam pojecia czemu sie rozpadli...szkoda. Chyba najbardziej
znane ich kawalki to "black hole sun" i "spoonman", te piosenki zna chyba
kazdy, tutaj jednak omowie po krotce ich utworek ktory wpadl mi w rece dosc
przypadkowo - "blow the outside world".
Piosenka jest naprawde niesamowita. Z jednej strony niesamowicie spokojna
a z drugiej bardzo dynamiczna. Swietne sa tutaj gitarowe kawalki, jest to
jedna z tych piosenek ktorych mozna sluchac w nieskonczonosc (oczywiscie z
przerwami ;)). A sens piosenki? W moim odczuciu z piosenki plynie jakies
glebokie uczucie alienacji wobec swiata, poczucie innosci od tego co nas
otacza.
Polecam szczerze, jak nie znajdziecie tego na necie to albo
gdzies uploadne albo przesle dcc.

>Re: System edukacji w Polsce

  Chcialem tym drobnym tekstem dorzucic swoich pare grosikow do
  tego co dotychczas zostalo napisane na lamach "Czarno na bialym". Nie
  chce traktowac tego jako jakis konkretny artykul, moze raczej jako
  moje swobodne rozwazania, drobna probe polemiki, chec ujawnienia
  przekonan, kilka retorycznych pytan...
  Tak, nie kryje - jestem licealista, wiec sprawy edukacji nie sa mi
  obce, moment taki dosc ciekawy, tak jak w tej piosence "Hej za rok
  matura...". Co do matury samej w sobie to oczywiscie obawiam sie jej,
  nie chcialbym jednak aby ktos zinterpretowal to jako paniczny lek
  przed tym - w sumie - duzym krokiem, mam na mysli to, ze chyba nikt
  nie podchodzil do tego jakze waznego egazminu, calkowicie "na luzie".
  Ale nie o tym chcialem pisac... Raczej o tym, co mysle o naszym
  systemie edukacji. Na poczatku musze poprzec Agi'ego w kilku punktach.
  Rzeczywiscie, nauczyciel mlody i niedoswiadczony to niestety chyba
  ktos, kto nie najlepiej nadaje sie do zawodu. To znaczy, znow moze
  zabrzmialo to Bog nie wie jak. Chodzi o to, ze starszy profesor mimo
  wszystko ma za soba jakis tam zasob doswiadczenia - o wiedzy nie
  wspomne, bo to logiczne, choc moze jako osoba starsza nie ma tak
  bliskiej stycznosci z nowymi zagadnieniami z danej dziedziny. Mysle
  tu glownie o ciekawostkach, wynalazkach i odkryciach z zakresu
  takiego jak biologia, fizyka, chemia itp., bo logicznym jest, ze
  szansa na odnalezienie nowych, sensacyjnych zapiskow np. "Dziadow
  cz.5" to raczej szansa niewielka. Abstrahujac juz od znajomosci
  nowin ze swiata wiedzy, skupmy sie na czyms wazniejszym - otoz
  wydaje mi sie, ze jednak ktos, kto pracuje w swoim zawodzie x lat,
  dobrze wie, co najczesciej robia uczniowie. Potrafi w nieco
  lepszym stopniu ocenic czy ktos przyklada sie do przedmiotu czy nie,
  ba, przede wszystkim, czy podchodzi do nauki/zycia powaznie czy tez
  ma przyslowiowe "fiu-bzdziu" w glowie. Znajomosc zachowan uczniow u
  takiego nauczyciela nie jest niczym zlym, o ile nie bedziemy na
  wszystko patrzec w czarnych barwach. Chociazby to sciaganie - czy
  naprawde myslicie, ze jesli ktos starszy, mimo ze doskonale zna
  techniki odpisywania i nie dostrzegl waszej sciagi - to co? Jest
  slepy? Raczej nie. On po prostu na to pozwala... A uznac go mozna
  za dobrego, o ile robi to w takim stopniu, by zarowno uczniowie
  mogli na tym jakos skorzystac (za chwilke o tym), oraz by
  jednoczesnie nie mieli jasnej swiadomoci, ze pozwala im to robic.
      Sciagi - dlaczego czesc profesorow pozwala na ich wykorzystywanie
  w pewien sposob? (zgadnijcie sami w jaki :)) Odp: bo widza, jak sie
  sprawy maja. Jesli nauczyciel nie jest jakims szczegolnego
  rodzaju sadysta i uczy fizyki na humanie, to wie przeciez
  doskonale, ze wymaganie znajomosci od  odpytywanego/piszacego
  kazdego drobnego wzorku to glupota, bo czlowiek ten nastawia sie
  na studia w innym kierunku. Czesto tez sami profesorowie
  wzdychaja, ze program jest przeladowany, duzo rzeczy mozna
  by w nim pominac.
  Aby nie byc goloslownym - nauczyciele zdarzaja sie rozni. I tak
  np. na jezyku polskim na zadaniu klasowym mozna u mnie korzystac z
  zeszytow i streszczen, oczywiscie wypada to robic dyskretnie,
  nie rozmawiac, nie krecic sie. Jak przyznaje sama pani prof.
  Plachtowa "ja i tak rozpoznam co bylo spisane ze streszczenia".
  I gdy to mowi, nie mam watpliwosci, ze tak bedzie. Ale jesli mamy choc
  odrobine jakiegos talentu do pisania, zawsze mozemy wskazowki i
  podpowiedzi ze wspomnianego streszczenia wykorzystac w zadaniu tak,
  aby miec z tego pozytek a i nauczyciel nie mogl "przyczepic sie",
  ze tekst jest odpisany. On zas tez doskonale o tym wie i pozwala
  na takie udogodnienia. Co nie oznacza wcale, ze nikt z nas nie ma
  ocen niedostatecznych; konsekwentnosc jest wazna; wydaje mi sie, ze
  jesli nauczyciel pozwala na jakies takie przedluzanie terminow /
  odkladanie sprawdzianow, to moze to byc juz oznaka, ze w przyszlosci
  to nie on bedzie decydowal co bedzie robic na lekcjach, ale na
  odwrot. Nie przecze oczywiscie, ze zdarzaja sie sytuacje podbramkowe
  i prosba o "odroczenie wyroku" w postaci kartkowki ma sens. Zalezy
  to tez od tego, jaka opinie ma sam profesor o klasie.
  Teraz o tych nowych maturach - mysle, ze skoro juz jakies zmiany
  w ogole sa proponowane, to na pewno cos w tym jest, wynika z tego,
  ze sa one w jakims stopniu konieczne. Jak dla mnie (ech, te stare
  kosci :) to sa one troche zbyt daleko posuniete, sam projekt
  podzialu edukacji na jakby trzy warstwy to dla mnie lekkie udziwianie,
  a argumenty typu, ze "tak bylo przed wojna" albo "tak jest na
  Zachodzie" wcale do mnie nie trafiaja. Ludzie! Tu nie chodzi o to aby
  nasladowac cos/kogos, potrzeba nam systemu edukacji dobrego i
  stabilnego. Stabilnego rozumiem w ten sposob, ze niedopuszczalne beda
  przypadki, by dyrektor szkoly czy ktostam z WOMu interpretowal sobie
  istniejace przepisy jak chce, bo z tego co wiem - dzieki mojej mamie,
  ktora pracowala w szkole przez wiele lat - takie rzeczy sa powszechne.
  Tak samo z tym naciskiem na "myslenie". Wydaje mi sie to smieszne,
  bo co mozna niby wymyslec, gdy profesor zapyta cie o frazesowa bitwe
  pod Grunwaldem. Wymyslisz rok inny niz 1410 ? A to dopiero! :)
  O czyms takim mowa moze byc w informatyce... Tak, o zmianie daty ;)
  Na matematyce, gdzie logiczne myslenie jest gleboko wskazane ;) czy
  na kazdym innym przedmiocie ktory pozostawia nam jakies swobodne
  pole do manewru - jez. polski, jez. obcy. Ale nawet tu bez znajomosci
  literatury, prawidel ortografii czy slownictwa daleko nie zajdziesz.
  Takie ksztalcenie do niczego nie doprowadzi. Bedziemy mieli np. armie
  myslacych lekarzy, a ktorys z nich wezwany do umierajacego czlowieka
  powie mu - "sorry man, ale nie moge Ci pomoc, bo niestety na studiach
  nic mi nie powiedzieli co nalezy zrobi jak ktos ma katar, ale poczekaj
  jeszcze rok czasu, moze cos wymysle". Po rzeczonym roku czasu klient
  umiera, a nasz doktor dalej zastanawia si, co zrobi.
  ABSURDALNE? Przejaskrawione? Oczywiscie. Ale w ten sposob chcialbym
  tylko - no coz, moze niezbyt delikatnie - dac do zrozumienia, co moze
  sie stac, jesli tak powaznymi reformami zajma sie nieodpowiedni ludzie.
  I nie mam tu nic do obecnego rzadu, sejmu etc., ludzie - nie oceniajcie
  jakiegos tam programu szkolnictwa wg tego, kto jest jego autorem; czy
  nalezy do takiej a takiej frakcji, tylko wedlug tego, co ten program
  zawiera.
  Czesto moze bowiem okazac sie, ze nasz faworyt polityczny ma akuratnie
  kiepska glowe do ukladania planu zajec z przedmiotow profilowanych dla
  klas III. I co wtedy? Ta-daa! Przeklenstwa z ust tysiecy edukowanych,
  gdy zmusza sie ich do nauki bzdur i rzeczy nieprzydatnych im w zyciu.

							  Argasek

>aGi: Wielu nauczycieli to po prostu hipokryci, moja polonistka propagowala
myslenie i zabijala za uzywanie opracowan a jednoczesnie  sama z nich
dyktowala zywcem...A ze uczymy sie wielu niepotrzebnych rzeczy? Fakt, ale taki
to juz mamy mozg, ze za momencik zapominamy rzeczy kompletnie nam zbedne ;) No
i popatrzcie na to z innej strony - dzieki temu, nauczyciele uczacy wlasnie
tych zupelnie niepotrzebnych rzeczy maja prace...eh

>Re:KRZYZE NA ZWIROWISKU

   To dla mnie parodia i tyle. Moje zdanie jest proste - Switon, czy jak mu
   tam, to wariat, albo osoba dobrze oplacana do robienia takiej obory. I to
   bynajmniej nie przez Glempa :)
   Radio "ma ryja" to tez cos, czego nie kocham, bo tresci, ktore czasem
   mozna tam uslyszec, sa niezgodne z nauka kosciola katolickiego, a
   przoduja w tym szczegolnie dzwoniacy do radia sluchacze. Nie mniej
   jednak zagrania typu "trzy slowa do ojca prowadzacego" uwazam za
   chamskie i wulgarne, kazdy kto slyszal MARYJA.MP3 to wie o co biega.
   Moze o. Rydzyk za zycia swietym nie byl i nie jest, ale takie
   teksty to jest cios ponizej pasa. I nie sadze tak, dlatego ze jestem
   jakims fanatycznym wyznawca, po prostu to kloci sie z ogolnie przyjetymi
   zasadami dobrego smaku i wychowania. Mozna powiedziec, ze obrzucanie
   kogos jajami to tez nie najlepsza forma protestu. To prawda! Ale nasz
   narod widac nie jest jeszcze na tyle swiadomy, by wiedziec, ze
   powiedzenie do ksiedza "chuj ci w dupe" ani obrzucenie b. ministra
   edukacji jajkami nie jest najlepsza droga rozwiazywania konfliktow.
   Chyba niewielu slyszalo o czyms takim jak "polemika", "mediacje" czy
   "kompromis". Nie, tak jak mowie, nie jestem ani zgrzybialym koscielnym
   dziadkiem, ani czerwono-rozowym komuszkiem. Nie wstydze sie powiedziec,
   ze prezydent to komuch, Walesa to glupek bez wyksztalcenia, o. Rydzyk
   to prowokator. Nie mam oporow by przyznac, ze AWS prowadzi polityke
   bardzo nieudolnie, a KPiR czy Korwin-Mikke robia z siebie pajacow, a
   Pawlak, Lepper i Szmajdzinski nie znaja zasad poprawnej polszczyzny.
   Nie chodzi mi o to, aby na kogos nabluzgac, by wywolywac jakies
   wojny! To moj poglad, dosc zgodny z faktami, nie powtarzany za gazetami,
   bo jesli sie ma oczy, i uszy, i oglada telewizje/slucha radia, to
   dobrze widac co sie dzieje a cos takiego jak zdolnosc ksztaltowania
   wlasnych pogladow i logicznego wnioskowania ma chyba kazdy. No chyba
   ze dla niego tekst w stylu "(...) bardzo sie ksieciowi Filipowi podobalo"
   uzna za poprawny, pozdrawiam.
	  I zycze sobie i wszystkim abysmy mogli uniknac takich problemow
   w przyszlosci.

							Argasek

     http://www.argasek.w.pl/  argasek@ipl.w.pl     UIN: #17006093
     Short (up to 460 chars) messages: 17006093@pager.mirabilis.com
     ~ nice, friendly swapp ~ msx ~ poetry & art ~ maybe even more ~

>aGi: W Polsce niestety zupelnie brak kultury politycznej to znany fakt,
jednakze jest zasadnicza roznica miedzy szczeniackim wybrykiem, w ktorym w
zasadzie najsmieszniejsza jest reakcja prowadzacego audycje a nie sama obelga,
a co innego pokazywanie w tv Ligi Republikanskiej, ktorzy to ludzie napawaja
mnie trwoga o przyszlosc Polski. Taki ciemnogrod i to wsrod mlodych ludzi, wstyd.

>carpe diem

Z pewnoscia kazdy z nas miewa takie momenty, ze poraza nas predkosc z jaka
uplywa czas(bynajmniej nie w trakcie godzin lekcyjnych). Ot po prostu
powiemy "ale ten czas zapieprza" i zyjemy sobie dalej. A zycie wciaz ucieka.
Czy zdajecie sobie sprawe, na jak wiele rzeczy jest juz za pozno? Bedac
dzieckiem, gdy wszystkie drzwi staly przed nami otworem niczym sie wlasciwie
nie martwilismy. Pewne sprawy odkladalismy, wybieralismy inne, jak nam sie
wydawalo - slusznie wybieralismy. Czas jednak mijal i bylo juz zbyt poano
aby wrocic do niektorych spraw. Czasem machalismy na to wszytstko reka
mowiac trudno. Niedlugo zdecydowana wiekszosc z nas bedzie juz w pelni
dorosla, zalozy rodziny, w niepamiec pojdzie wiele niezrealizowanych
projektow. Pewnie bedziecie mieli dzieci. Postanowicie, ze ich zycie
bedzie lepsze, osiagna to, czego Wam sie nie udalo swoje potrzeby
odkladajac na bok... W koncu staniecie sie zwyklymi starymi, zrzedliwymi
prykami, Wasze dzieci beda Was olewac. Sadzicie, ze tak nie bedzie?
Spojrzcie wiec na swych starych. W przyblizeniu odpowiadaja oni memu
opisowi. Z pewnoscia jednak przedkladaja Wasze potrzeby na swoje. Cykl ten
trwa juz od wielu pokolen i z pewnoscia nasze nie bedzie ostatnim... stop...
tak wcale nie musi byc... jutra nie bedzie... jest dzisiaj... cieszmy sie
tym, co mamy... czy to takie trudne? wszystkie nasze plany moga legnac w
gruzach, podczas gdy ta chwila jest taka cudowna... czyz nie?

							  PLANT

>aGi: uplyw czasu najczesciej czujemy zdmuchujac kolejne swieczki na torcie.
Straszne uczucie kiedy czlowiek zdaje sobie sprawe, ze juz nigdy nie przezyje
pewnych rzeczy, nie usiadzie w lawce na polskim itp...chwytac zycie?
Najsmutniejsze jest to, ze zwykle jak sie jest mlodym to sie ma checi a nie
ma mozliwosci, a na starosc odwrotnie...a bez pieniedzy chwytac zycie? Nie
kazdy to potrafi...

>Rama na dzialkach

Jestesmy dzis zalewani cala masa bezsensownych informacji.
Nie przywiazujemu juz nawet do nich uwagi. Reklamy telewizyjne, ogloszenia,
przerozne hasla, disco polo, itepe. Oczywiscie ich liczba bedzie stale rosla i
nic tego nie powstrzyma. Chybakazdy z nas mial kiedys taki moment, ze
zastanawial sie jak glupim trzeba byc, zeby stworzyc cos takiego, ba, jak
glupim trzeba byc, zeby odbiorca tej rzeczy. Zalozmy, ze ta "rzecz" to wlasnie
reklama tytulowej margaryny. Sam zauwazylem u siebie, ze nawet nie zwracam na
nia uwagi, ze zaniklo poczatkowe uczucie, uczucie pustego smiechu. Reklama
jest oczywiscie maxymalnie glupia. Nie przecze, rama nie jest wcale zla. Jednak
daleko mi od zachwytow, ktore okazuja telewizyjni dzialkowicze. Dlaczego wiec
tworcy nie stworzyli czegos normalnego, moze nawet - oryginalnego? Bo nie ma
po co. Nasze mozgi i tak nie zauwazyly by roznicy, jestesmy przyzwyczajeni do
mysli, ze im wiecej jest cos reklamowane w TV to musi byc lepsze. Ok, zejdzmy
z ramy. Jest to jedynie przedstawiciel, jeden jedyny czlonek wielkiej rodziny
oglupiaczy. Proponuje teraz wlaczyc Polonie 1. W 90% trafimy na reklame
rewelacyjnego zestawu gimnastycznego albo na zapierajaca dech w piersiach
telenowele. Dlaczego tak sie dzieje. Powod jest prosty, jest nim zadza
pieniadza. Wszystkie te rzeczy, ktore wydaja sie totalnie glupimi i naiwnymi
przynasza ogromny dochod, cale rzesze ludzi z nich korezysta. Powiesz teraz
pewnie : nie, to jacys debile, ja tego nie robie. Gowno prawda. Wszyscy
jestesmy pieprzonymi hipokrytami. Czyz nie? Alez mozna sie wypierac,
oczywiscie, dlaczego nie? Ciekawy jestem, jakie przynajmniej wiekszosc ludzi
czytajacych ten text ma plany na przyszlosc. Studia. Praca. Jestesmy
zaprogramowani na jak najwieksze wyciaganie od innych pieniedzy. Wiecej i
wiecej, niewazne w jaki sposob. Tak, to My bedziemy kolejnym pokoleniem, to my
zalozymy kolejne zespoly disco polo i to my bedziemy wymyslac nastepne pytania
tele audio. Dla pieniedzy. Coraz wiekszej ilosci pieniedzy. Trzeba jakos
wyzywic rodzine. Zaloze sie, ze i tak czesc z nas mysli w ten sposob, ze
wyrosnie z tego 'okresu buntu', ze w koncu trzeba stac sie doroslym.
Zastanawia mnie tylko po co ta cala rodzina, po co to wszystko, po co, to
ciagnac. Czy dobrze platna i nie meczaca praca oznacza szczescie w zyciu? Ile
razy myslimy o innych, czy czesto zdarza nam sie robic cos bezinteresownie?
Czy przepuscimy jakas okazje zeby zarobic troche pieniedzy? nie.
Tak, to wszystko nie ma sensu. Chcialbym zwrocic tym textem uwage
na to, ze czesto krytykujemy przerozne rzeczy, sami bedac ich czescia.
Dlaczego tak bardzo pragniemy za wszelka cene zyc, zakladac rodziny, miec
pieniadze, byc bogaci. To wszechobecny stereotyp, z ktorym prozno juz walczyc.
Niestety wszystko zmierza ku zlemu. Sami sobie zgotowalismy taki los i ani
ja ani nikt inny tego nie powstrzyma.
Tak na marginesie. Od wielu lat wszyscy panikuja na temat zniszczenia
ziemi. Czy ktokolwiek z nas jednak robi cokolwiek aby to powstrzymac? Nawet
wrzucajac papier po paczce papierosow do kosza, nie na ziemie?

							hipokryta PLANT

>aGi: oj chyba autor mial wielkiego dola jak to pisal. Nie mozna zakladac,
ze kazdy czlowiek zyje tylko dla pieniedzy. Naprawde jest sporo ludzi, ktorzy
pieniadze traktuja jako koniecznosc a nie jako przedmiot pozadania. A co do
prania mozgu to niestety chocbysmy byli nie wiem jak swiadomi, ze i tamto
to sztuczka majaca nas przekonac do zakupu towaru to mimo wszystko to dziala :(.
Mowi sie oczywiscie, ze im bardziej swiadomy i wyksztalcony jest czlowiek
tym mniej jest podatny na tego typu zagrywki, ale jednak zawsze damy sie na
cos zlapac. A co do zdobywania pieniedzy to mysle, ze zarabiac mozna nie tylko
kosztem innych, najlepsza praca to taka, w ktorej swoj zysk budujemy wlasna
praca a nie okradaniem innych z ich pieniedzy. Krytykujemy zjawiska samemu
bedac ich czescia? To niestety czesto prawda, prosty przyklad - nie raz na
ircu slyszymy ludzi z niezwyklym uporem krytykujacych windowsa, dajemy
/ctcp version xywa i co? Czlowiek siedzi pod znienawidzonym przez siebie
systemem...smiesnza sprawa. Innym problemem jest tez to, ze ludzie krytykuja
tez czesto rzeczy na ktorych kompletnie sie nie znaja...jest jakis taki
zwyczaj u niektorych jednostek, zeby koniecznie zaznaczyc swoje zdanie i
pokazac co to sie ma do powiedzenia, a jest takie madre powiedzonko:
"trzeba wiedziec co sie mowi a nie mowic co sie wie"...zebyscie mnie zle
nie zrozumieli to nie jest zadna aluzja do autora artykulu, tylko do ludzi
krytykujacych rzeczy na ktorych sie nie znaja.

>Slowo na niedziele

Doczytaliscie do konca, pewnie macie juz dosc co? :) Idzcie sobie zrobic
herbate a moze przyjdzie Wam ochota na napisanie czegos do numeru 4. Bylbym
bardzo zadowolony i wdzieczny. Jesli moge cos zasugerowac, chcialbym, zeby
ktos wypowiedzial sie na temat anarchii lub komunizmu, tylko jesli juz to
niech podejdzie do tematu powaznie...trzymajcie sie cieplo bo zima sroga




.....12 grudnia ...koniec numeru trzeciego "Czarno na Bialym".....