
	   ۲    
	               	
	               
	   	         ܲ  	 
	   ߲߲߲             
	     		                
	    	    	           
	             ܲ	               Sti
	   	    Ŀ   ۲ĲĲĲ۲۲ĲĲ   
	        Ĵ # 5  		      CzaNaBi...
		    
		sweets dreams are made of this
		who wouldnt mind to disagree
		i travel the world and the seven seas
		everybody is looking for something
			       Eurythmics "sweet dreams"

*** >> [ Wstepniak ]

Witam. Oj, jesli mowilem we wczesniejszych, ze ciezko mi szlo skladanie tego
magazynu i pisanie czegos to nie mialem nawet pojecia jak bardzo ciezko bedzie
mi wziasc sie do pracy nad numerem juz piatym. Niesamowicie wprost opanowalo
mnie lenistwo i zrezygnowanie. Moze to zimowa depresja, moze nie...tak czy
inaczej przestalem czuc potrzebe robienia tego co robilem, ale juz mi przeszlo
...chyba ;) Nie bede Was juz dluzej nudzil moi cudowni czytelnicy, ale widze, ze
i u Was marnie jest z wena tworcza, bo artykulow przyszlo dokladnie ZERO,
rozumiecie aluzje ? :D. Aha logosek tez uzywam stary, ktory Still zrobil do
numeru #2...kolejna aluzja :D. Jak zapewne zauwazyliscie numer wydany prawie
miesiac po czasie glownie z mojej winy, ale tez dostalem troche mniej tekstow
od ludzi, a te co dostalem niestety IMHO nie nadawaly sie do publikacji (bez
urazy dla Autorow). Aha, mam nadzieje, ze wszystkim sie powiodlo na sesji czy
tez mieli udane ferie!
Vincent: jakiego masz maila bo nie mam mozliwosci ci odpisac listownie.

KACIK MUZYCZNY

*** >> [ Wo.cool.ski - Ten pierwszy raz ]

Jedna z niewielu amatorskich kapel ktore mnie zainteresowaly. Dwie piosenki
tego zespolu sciagnalem w zasadzie przypadkiem, nie majac zbyt wielkiego
zaufania do tak zwanej "darmowej" muzyki. Na szczescie bardzo mile sie
rozczarowalem. Wo.cool.ski to naprawde profesjonalna i swietna kapela. Graja
niesamowite gitarowe kawalki a calosc ma ciekawy acid-jazzowy klimacik.
Przed posluchaniem "ten pierwsyz raz" polecam sciagnac najpierw "je suis grand"
zeby miec pojecie o tym, jak rozne rzeczy potrafia grac. "Ten pierwszy raz"
jest szybka i naladowana pozytywna energia piosenka, calkiem przyjemny jest
tez glos wokalisty...ogolnie widze spora przyszlosc przed ta kapela, pod
warunkiem, ze zostanie zauwazona.

*** >> [ Shinead O'Connor - Nothing compares to you ]

Jedna z prawdziwie niesmiertelnych piosenek. Wlasciwie jedyny hit bylej
zakonnicy, ktora oprocz spiewania takze lubi zwracac na siebie uwage, np.
drzac publicznie zdjecie papieza. Nie mnie jednak oceniac ja jako czlowieka,
ja znam (?) ja tylko jako wokalistke, a jest doprawdy niezwykla w tej roli.
Przede wszystkim ma niepowtarzalny glos. Dzis wszystkie piosenkarki staraja
sie pokazac jakie to sa inne i spiewaja w dziwny sposob, czesto naciagany.
Shinead O'Connor nie musi tego robic...jej naturalny ale niezwykly glos
przemawia sam za siebie. A ta piosenka? No coz...dzis to juz klasyka, nie ma
czlowieka, ktory by jej nie slyszal. Ja jestem caly czas pod wrazeniem tej
piosenki. Jest to bardzo MOCNA (to chyba wlasciwe slowo) piosenka. Mozna rzec,
ze to swoity hymn na czesc milosci, zwlaszcza tej nieszczesliwej. Jest w tej
piosence duzo smutku ale tez i radosci. Docenic ja w pelni mozna dopiero jesli
poslucha sie jej wiele razy i znalo sie bedzie wieksza jej czesc na pamiec,
a jak fajnie sie ja spiewa :)

" Since you've been gone I can do whatever I want....
  I can eat my dinner in a fancy restaurant...but nothing i said nothing
  cant take away this lose...cause nothing compares to you!"

KACIK PUBLICYSTYCZNY

*** >> [ Marzenia ]

Te mysli kraza nam po glowach przez cale zycie. Zmieniaja sie wraz z nami,
chec ich ujawniania tez wydaje sie malej z wiekiem. A jednak MARZENIA to cos
niezwyklego. Przekracza moje zdolnosci pojmowania w jaki sposob miliardy malych
komorek tworzy obrazy czegos czego nie ma i w duzej mierze byc nie bedzie.
Natura zawsze dazyla do likwidowania niepotrzebnych rzeczy, bo w sumie w czasie
w jakim kraza nam po naszej zajetej glowie dziwne mysli - marzenia nasz cudowny
mozg moglby robic cos bardziej pozytecznego, a jednak - ciesze sie ze czasem
nie robi :). Marzenia to cos niesamowitego i trzeba uwazac, zeby ich czasem
nie spelnic bo potem moze nie miec juz sensu zyc...hehe oczywiscie zartuje.
Fajnie by bylo kiedys znalezc sie w swojej wymarzonej przyszlosci z wymarzonymi
ludzmi wokol, wymarzonym domu...rodzinie, a co potem? Pewnie kolejne marzenia,
ale gdzie jest granica? Czy w ogole jest? Ciezko powiedziec, chyba wszystko
zalezy od skali marzen. Dla jednego bedzie to ukochana kobieta, dla drugiego
100 pokojowa rezydencja i garaz z kilkoma pieknymi samochodami, inne dziwaki
marza o bezludnej wyspie (niektorzy wierza kto ;). Podobno marzen nie powinno
sie ujawniac bo sie nie spelnia. Czy lepiej marzyc o malych rzeczach czy tez
moze o czyms wielkim? Oczywiscie mozna miec jednoczesnie wiele marzen, ale
przeciez jakies musi byc tym przewodnim. Chyba kazdy marzy o jednym - o
szczesciu. Cala sprawa polega na tym, ze kazdy inaczej definiuje szczescie.
Samo szczescie zreszta ma wiele oblicz i trzeba wiedziec jaki sposob
osiagniecia go jest najlepszy. Wazne jest tez by zastanowic sie czy naprawde
rzecz/sytuacja o jakiej marzymy jest czyms cos zmieni cos w moim zyciu czy
bedzie tylko zachcianka chwili. Dlatego mysle, ze materialne marzenia nie maja
wiekszego sensu. Nie mowie, zeby z nich zrezygnowac bo to niemozliwe. Kazdy
w koncu odczuwa potrzebe poprawiania wlasnego zycia do pewnego momentu (choc
niektorzy nieustannie), ale te wszystkie materialne rzeczy...telewizor,
samochod itp...to tylko potrzeba chwili. Co moze dac szczescie przez dlugie
lata? Duzo rzeczy, glownie jednak bliska osoba, dla niektorych praca,
spelnienie zawodowe...tworzenie czegos. Trzeba uwazac na jedno, niespelnione
marzenia potrafia odlezec w glowie wiele lat powodujac zrezygnowanie, czesto
nawet tzw. dola...Na koniec powtorze jeszcze pewna mysl "kazdy jest kowalem
swojego losu"...podobno

*** >> [ Cyber-zycie cyber-ludzi ]

IRC...dzis chyba najpopularniejszy po ogladaniu www sposob spedzania czasu
w internecie. Nie ma sensu zglebiac sie w techniczne szczegoly, mnie szczegolnie
interesuje psychologiczny i moze socjologiczny aspekt ludzkiego obcowania w
nierealnym a jednak realnym swiecie. Moge sie juz nazwac weteranem IRCa, wiele
razy spedzilem w tym swiecie przyjemne chwile, wiele razy nieprzyjemne, czasem
mialem klopoty z powodu wlasnie uzywania irca...jednak mimo calych strat
finansowych jakie ponioslem uwazam, ze bylo warto. W dzisiejszym swiecie, kiedy
kazdy zamyka sie w swoim domu izolujac sie od innych pojawilo sie to niezwykle
zjawisko. Wlasnie IRC. Owe niezwykle srodowisko ma tez niezwyklych mieszkancow.
Zastanawialiscie sie nad tym, ze owe "rodzaje" ludzi spotykanych na ircu to
przeciez odwzorowanie realacji miedzyludzkich z rzeczywistego swiata. Sa
tzw szaracy, sa wielcy madrzy - klasa rzadzaca rzeklbym i sa tez "podworka".
Prawda jest taka, ze pomimo, ze zdecydowana wiekszosc kanalow jest tematyczna
to i tak rozmawia sie na nich o roznych rzeczach. Z mojego doswiadczenia
wynika jednak, ze i tak wiekszosc rozmow odbywa sie w prywatnych oknach, gdzie
rozmawiaja ze soba tylko dwie osoby. Prywatnosc - tego chyba najbardziej
dostarcza IRC.
Swiat IRCa jest dla mnie niezwykly, przez tyle czasu nie potrafie wyzbyc sie
podziwu jak to sie stalo, ze nagle pojawilo sie zjawisko tak potezne jak IRC.
Sila ircowania jest nieporownywalna z zadnym innym sposobem komunikacji.
Przeciwnicy IRC zarzucaja mu, ze tworzy nowe wyalienowane i zamkniete w sobie
spoleczenstwo i sprawia, ze ludzie wola siedziec w domu niz gdzies wyjsc sie
bawic. Jest w tym ziarno prawdy, ale wiekszosc "ircownikow" w sposob mniej
lub bardziej udany laczy normalnie zycie z obecnoscia w internecie.
IRC ma jeszcze jedna ale za to duza wade - niesamowicie uzaleznia. Oczywiscie
nie ma skutkow ubocznych, ale odbija sie to na portfelu. Co wlasciwie tak
w nim uzaleznia? Jest troche tego uczucia, ze moze przypadkiem beda zaraz
znajomi albo ktos z kims by sie chcialo porozmawiac i w ten sposob oczekuje
sie na serverze a impulsy leca. Rozmawianie przez IRCa jest przyjemne, a
wszystko co przyjemne powoduje psychiczne uzaleznienie, o tyle lepsze od
fizycznego, ze latwiej je wyleczyc. Z drugiej strony z manii ircowania chca
leczyc tylko ludzie w ostatecznosci bez mozliwosci pokrycia kosztow swoich
zabaw, bo przeciez ircowanie dostarcza tylu emocji, ze tak naprawde wiekszosc
cyberludzi ;) chcialaby spedzac na IRCu o wiele wiecej czasu niz moze.
Fenomenem IRCa jest miedzy innymi to, ze tak latwo nawiazuje sie tu kontakty.
Nie ma tego elementu skrepowania jak w rzeczywistym swiecie. Tu poznanie
czlowieka jest banalnie proste chyba, ze trafi sie na kogos w zlym humorze.
Paradoksalnie o ile latwo jest zdobyc znajomych to o wiele trudniej zdobyc
jest przyjaciol. Przyczyna teog jest to, ze na rozmowy z wszystkimi na raz
po prostu nie ma czasu, a nie ma przyjazni bez czestych rozmow wedlug mnie.
Ircownicy oczywiscie maja rozne zainteresowania i zwykle osoby z ktorymi
nawiazujemy znajomosc maja podobne zainteresowania, stad istanieje wiele
kanalow tematycznych. Prawda jest jednak taka, ze zwykle i tak rozmawia sie
na nich o bardzo roznych rzeczach. Niektorzy mowia, ze to zle itp, ale w
koncu ile mozna rozmawiac o tym samym. Ludzie sa ludzmi, maja normalne
nie-ircowe zycie i chca sie tym dzielic z innymi i tyle - to jest odpowiedni
uklad. IRC przede wszystkim pozbawia czlowieka cielesnosci.
Nikt tu nie przejmuje sie ze jest garbaty, bezzebny czy kaleki znikaja
kompleksy fizyczne, a kazdy jakies ma chocby nie wiem jak sie zapieral, ze
jest zadowolony z siebie. W tym sztucznym swiecie ludzie sa duzo bardziej
prawdziwi niz w rzeczywistosci. Nie patrzymy na innych przez pryzmat wygladu
lecz wlasnie obserwujemy ich takimi jakimi sa...lub chca byc. Wlasnie cos w
tym jest, ze jest tu tez spora grupa udawaczy. Niektorzy udaja twardzieli
podczas gdy w rzeczywistosci nie skrzywdziliby muchy, a co bardziej zboczona
grupa ludzi probuje udawac przedstawicieli innej plci. Troche to smieszne, ale
gdy sie nad tym zastanowic to mimo wszystko ludzie tutaj sa o wiele bardziej
prawdziwi. Przede wszystkim jesli juz ktos jest czyim przyjacielem ircowym to
powiedzenie tego co komu lezy na sercu jest duzo latwiejsze niz zwierzac sie
komus w rzeczywistosci lub powiedzmy przez telefon. IRC jest bardzo
integrujacym ludzi srodowiskiem. Liczba znajomych zwieksza sie wraz z czasem
przebywania w cyber-swiecie, choc z przyjaciolmi jest roznie. Wszystko zalezy
od czlowieka i jego charakteru. Niektorzy nie maja w ogole przyjaciol lecz
samych znajomych, inni maja przyjaciol na peczki (inna sprawa czy sa to
PRAWDZIWI przyjaciele). Dziwne jest ale IRC niejako promuje ludzi dobrze
nastawionych do innych, oczywiscie sa wyjatki, ale czlowiek pomocny innym i
dobrze ich traktujacy duzo latwiej zdobywa zaufanie. To mi sie wlasnie w IRCu
podoba chyba najbardziej, ze prawie zawsze mozesz liczyc na pomoc ludzi i ich
rade. Przy okazji pozdrawiam wszystkich moich znajomych i przyjaciol z irca
- nie bede wymienial Waszych ksyw bo jeszcze bym o kims zapomnial a tylu Was
jest :) Jestescie wspaniali, nie zmieniajcie sie nigdy i teraz mowie zupelnie
serio. A wszyscy przeciwnicy IRCa? No coz - nie wiecie co tracicie...IRC to
cos wiecej niz plynace w obie strony bity...ale nie kazdy to rozumie.

*** >> [ Polska ]

Leszek byl dosc przecietnym elektromonterem. Pracowal sobie w jednej z
wiekszych stoczni, mial kumpli z ktorymi lazil sobie na piwo. Mial dosc
sporawa rodzinke, w koncu tak nakazuje katolicka tradycja. Leszek mial dosc
nieciekawe zycie, ale od zawsze czul sie kims waznym. Pojawila sie ku temu
mozliwosc. Poczatek trudnych lat 80-tych, bieda. Trzeba zaznaczyc, ze Leszek
mial posluch wsrod kumpli z zakladu, mial gruba lape ktora potrafil przylozyc
i niewyparzony jezyk, w koncu skonczyl tylko 7 klas...
Rzad wladajacy dotychczas mocna reka i trzeba powiedziec, ze skutecznie
musial skupic sie na rozwiazywaniu gospodarczych problemow i przez to odwrocil
uwage od trzymania co bardziej aktywnych jednostek na wodzy. Leszek wykorzystal
swoja szanse. Jako, ze lubili z kumplami popic i pogadac zawiazali zwiazek.
Zbierali sie coraz czesciej, a ze chcieli byc w telewizji to coraz glosniej
sie zachowywali, krzyczeli w strone rzadu, ze im zle, ze piwo za drogie i ze
wygadac sie nie moga. Inni ludzie pokroju Leszka robili podobne rzeczy az
wkrotce zrobila sie kraju niezla wrzawa.
Rzad stwierdzil, ze pora troche ochlodzic nastroje spoleczne, a wiadomo
nic lepiej nie chlodzi zapalu niz zimna woda z armatek wodnych. Troche pomoglo
ale policja wyraznie sobie nie radzila. Do pomocy wiec ruszylo wojsko.
Nie bardzo to szlo, wszedzie jakies nieporozumienia, pare osob nadzialo sie na
lecace w spokoju pociski z karabinow i wpadlo na prawidlowo parkujace radiowozy.
Leszek z brygada zamkneli sie stoczni i tam sobie chlali. Ludzie z zewnatrz
bacznie obserwowali otoczenie stoczni gdzie zaczynalo zjezdzac sie wojsko.
W pewnym momencie Leszek wyskoczyl za plot po nastepnego jabola, co zauwazyli
ludzie. "Patrzcie! Zrywaja sie do walki!" - krzykneli. I tak rozpoczela sie
regularna rozpierducha. Leszek owiany zostal legenda, stal sie herosem
uciesnionych, sam do konca tego nie rozumial, ale skoro ludzie uwazaja go za
kogos waznego to znaczy, ze slusznie i wczul sie w role mocno. Lata plynely
a Rzad stawal sie coraz bardziej miekki i sytuacja w kraju robila sie coraz
bardziej niepewna. Spotkali sie wiec Rzad i zwiazek Leszka przy okraglym meblu
zwanym stolem. Leszek bardzo sie podlizywal Rzadowi, caly czas prawil
komplementy i bardzo niesmialo pytal czy niebyliby tak laskawi i dac kawalek
wladzy jemu i jego ludziom. Rzad powiedzial, ze no niby dobrze, ale napijmy
sie. Napili sie i rzucili ochlapem Leszkowi, ktory przyjal to jak zloty medal.
Rzad chyba byl zbyt leniwy, bo raz po raz oddawal kolejne stanowiska az w
koncu Leszek ze swoja ekipa przejal faktyczna wladze w kraju.
Dopiero teraz spoleczenstwo moglo dowiedziec sie, ze Leszek nie jest bohaterem
a SUPERbohaterem. Dowiedzieli sie jak bohatersko wydzieral wladze z rak podlego
Rzadu, jak cudownym lotem przeskoczyl plot aby wyzwolic kraj. Tak tak, Leszek
stal sie bohaterem. Rzadzil sobie Leszek i uczyl sie mowic prawidlowo, co
udawalo sie raczej polowicznie. Po paru latach Leszek znudzil sie czesci
spoleczenstwa jako lider. Nic to, mial przeciez milion dolarow ktore dostal
wraz z nagroda Nobla za wybitne osiagniecia pokojowe. "Milion dolarow, jaaaa
za to to z tysiac jaboli bym se kupil!" - myslal Leszek. Ludzie z dalekich
ladow obeznani byli juz z legenda Leszka. Zaproszali go na wyklady placac
mu slono, a Leszek jezdzil i przekazywal swoja wiedze innym.
Leszek przypisywal sobie obalenie niekorzystnego dla ludzi z dalekich ladow
systemu w swoim kraju jak rowniez w wielu innych okolicznych panstwach.
Leszek zmienil los calego swiata, tak tak nikt nie mogl go przekonac, ze tak
nie bylo. Niektorzy upominali sie o uczciwie zarobione pieniadze Leszka, ale
ten przeciez ma rodzine do wyzywienia! Musi tez chodzic z synkiem na wino,
a to przeciez kosztuje, podobnie jak oplacanie wypadkow samochodowych syna.
Minelo pare lat...Leszek przytyl wyraznie, wazy mniej wiecej dwa razy tyle
niz w czasach gdy przeskakiwal pamietny plot. Posiwial wyraznie, nosi
najlepsze garnitury i ciagle chetnie udziela rad innym. Nie chce nawet
zblizac sie do ludzi z ktorymi niegdys rozmwial przy okraglym meblu tak
pieknie zabiegajac o ich wzgledy.
To chyba wszystko, postawmy pomnik Leszkowi jeszcze za zycia, w koncu jesli
Papiez moze mniec pomnik za zycia to czemu nie Leszek?


						     kanapka/AWS^jedzenie

*** >> [ Telewizja ]

W Polsce zwyklo sie uwazac, ze przed rokiem 89 telewizja byla kontrolowana, a
teraz juz wszystko sie zmienilo i jest juz wolna. Oczywiscie widac zmienne
wplywy partii politycznych u wladzy na program telewizyjny, np dosc stereotypowe
zwiekszenie ilosci programow religijnych po dojsciu do wladzy AWS'u itp.
W tej chwili sytuacja troche sie zmienia, telwizja publiczna musi konkurowac
z prywatnymi stacjami typu TVN czy Polsat. Przez to konkurowanie troche mniej
widac w publicznej telewizji wplywy sfery rzadzacej.
Powodem napisania tego artykulu jest to, ze nadal mam przeswiadczenie, ze
telewizja klamie i to wcale niekoniecznie publiczna. Nawet nie chodzi oto,
ze jest cenzura itp, ale raczej o sposob przedstawiania informacji.
Doskonale wszystkim znana sprawa Kosowa i walczacych tam partyzantow. Wszystko
jasne, zli Serbowie dobrzy uciskani Albanczycy. Tak przedstawia to CNN a
jak wiadomo wszystkie polskie stacje korzystaja z informacji przekazywanych
przez te chyba najpotezniejesza stacje informacyjna na swiecie. Do niedawna
zdawalo mi sie, ze stacja ta jest bardzo rzetelna i co tam podaja jest faktem,
ktorego sie w watpliwosc nie podaje.
Wszystko zmienilo sie gdy przypadkiem ircujac odbylem ciekawa rozmowe z
czlowiekiem ktory wlasnie w tamtych rejonach zyje i jest Serbem. Dowiedzialem
sie, ze nie wszystko co przekazuje nam telewizja jest prawda i po tej rozmowie
stracilem zaufanie to programow informacyjnych. Oczywiscie mozna powiedziec,
ze jest to czlowiek z drugiej strony barykady i nie jest obiektywny, ja jednak
predzej uwierze czlowiekowi ktory tam mieszka i jest w centrum wydarzen niz
telewizji, ktora ostatnio coraz mniej nastawia sie na rzetelnosc a coraz
bardziej na sensacje. To jest tez jedna z kolejnych rzeczy, ktora mnie drazni
w telewizji - proba szukania we wszystkim sensacji, czesto nawet prowokowanie
niektorych sytuacji. Dziennikarz powinien byc przeciez obserwatorem a nie
prowodyrem. Zupelnie inna sprawa jest sytuacja kiedy operator kamery filmuje
umieracace z glodu dzieci w afryce...dla mnie to sytuacja nie do pomyslenia,
nawet nie chodzi oto, ze sa ta drastyczne obrazy (ale w koncu zycie to tez
okropienstwa), ale oto, ze zamiast pomoc owym ludziom robi kolejne fotki
myslac juz ile za nie wezmie. Tak tak wiem, ze dziennikarze nie moga pomoc
wszystkim i nie taka jest ich rola, ale przeciez trzeba byc CZLOWIEKIEM.
Dzisiaj jednakze telewizja jest praktycznie glownym zrodlem informacji, na
ktorych chcac nie chcac trzeba czasem polegac. Przeraza mnie fakt, jak latwo
mozna manipulowac nastrojami spolecznymi poprzed telewizje. Nie, oczywiscie
nie jestem zwolennikiem spiskowej teorii dziejow, ale cos w tym jest.
Przekonajcie sie o tym wypisujac trzy rzeczy jakie kojarza Wam sie z telewizja.
U mnie dwie z nich to byly nazwy produktow z reklam...az strach sie bac.
Z drugiej jednak sprawy telewizja to nie jakies diabelskie urzadzenie, jest w
niej wiele naprawde swietnych rzeczy. Nigdy wczesniej artysci nie mogli
promowac swoich prac na taka skale, no i zawsze z potoku chlamu i komercji
mozna wylowic cos z sensem co warto ogladac. Ja osobiscie bardzo lubie ogladac
Discovery i Atomic...Z pierwszego mozna sie dowieciec sporo ciekawych rzeczy
czesto nawet na tematy olewane przez inne stacje, a w Atomicu lubie czasem
posluchac muzyki, choc ostatnio zauwazylem pierwsze oznaki cenzury, ktora
nawet do tak malo komercyjnej stacji dotarla.

*** >> Zstepniak ;)

To juz koniec numeru piatego. Mam nadzieje, ze warto bylo czekac, nie wiem
czy ukaze sie numer 6, ale raczej tak...ZOBACZYMY ;) Dzieki za czytanie i
nadal DOMAGAM sie pomocy :)

wszelkie sprawy > aGi - agiagi@kki.net.pl, agi@amber.bti.pl
albo [aGi], aGi, aGi|INT na ircnet


.......10 luty 1999 koniec numeru 5 "Czarno na Bialym"......