
                                    Ŀ
                                    Ŀ  
  Ŀ            ĿĿ    ĿĿĿĿĿ  
                            Ŀ    Ŀ      Ŀ    
                                                
      Ŀ                                  
        ڿ                                
              Ŀ  ٳ                  
                                                  
                                            
                      
                   WyjebistY Monumentalny I Odjechany Text
=============================================================================
                                Polowanie
=============================================================================
     Byo  dosy  wczesne  rano,  jednak  Tom i Jerry ju od dawna byli na
    nogach.  Ze  strzelbami  przewieszonymi przez rami rano przemierzali
    lene  ostpy  w  poszukiwaniu  zwierza.  wiecio  soce,  ale i tak
    wiksz  cz  jego  ciepych  promieni  przechwytyway  gste korony
    wysokich  drzew,  przez  co  tu,  na  dole  panowa pmrok. Pachniao
    zieleni  i  wieoci.  Gdzie  tam  w  grze  pieway  ptaki.  Tom
    zatrzyma  si i zacz nasuchiwa. Jerry poszed za jego przykadem,

    jednak modszy i mniej dowiadczony nie potrafi jeszcze sucha lasu.
    Jedyne  co sysza, to ptaki. Moe wanie o to chodzio. Tom wcign
    gboko powietrze.
    - Czujesz? - spyta.
     Jerry  oprcz  zapachu mchu i kory drzew nie czu niczego innego, ale
    wstydzi si do tego przyzna.
    - Oczywicie. To zwierzyna?
    - Nie. Mech i kora drzew. Uwielbiam ten zapach.
    - Aha.
    Powoli ruszyli dalej.
     Nagle  gdzie  z  boku trzasna gazka. Tom w mgnieniu oka sta si
    czujny  zdejmujc  jednoczenie  strzelb  i  odbezpieczajc  j.  By
    gotowy.  Czeka. Przez dusz chwil nic si nie dziao, co dao czas
    Jerry'emu  na  niezdarne  powtrzenie  tych  samych  czynnoci,  ktre
    wykona  jego partner. Znowu co si poruszyo, gste krzewy po prawej
    zafaloway.
    - To chyba dzik - powiedzia szeptem Jerry.
    - Moliwe - odpowiedzia rwnie szeptem Tom.
    - No to strzelaj.
    - Poczekaj. Niech si najpierw pokae. Nie chciabym, eby stao si to samo, co onie gajowego.
     Jerry  skrzywi si na wspomnienie wypadku sprzed miesica. Za bardzo
    si  wtedy  pospieszy  i  postrzeli  w  nog  on  gajowego. A moe
    leniczego.  Niewane.  Wtedy te myla, e to dzik.
    - Wic trzeba go najpierw  wykurzy  -  powiedzia  Jerry,  po  czym
     wystrzeli  raz  wpowietrze.  To  wystarczyo.  Zza krzakw wyskoczy
    jaki  zwierz  i ruszy wprost na nich wydajc przy tym jakie dziwne,
    piskliwe  dwiki.  Tom  i Jerry strzelili jednoczenie trafiajc go w
    szyj.  Zwierz  upad,  machn  raz  kopytkiem i znieruchomia. Tom i
    Jerry podeszli bliej.
    - To mi nie wyglda na dzika.
    - No pewnie. Dziki nie s niebieskie. I nie maj trzech oczu.
    - Ani dwch ogonw.
    - Wic co to jest?
    Spojrzeli na siebie. Jerry wzruszy ramionami.
     -  Moe  to  jaki  mutant.  Ostatnio  krcili  si tu jacy ludzie i
    mierzyli radioaktywno.
    - Gupi. To byli radiesteci i szukali y wodnych.
    - Ten tutaj na pewno ju nie yje.
     -  Chod,  wracamy  do  domu.  Ju  nawet  we wasnym lesie nie mona
    zapolowa na nic normalnego. Jutro pjdziemy na ryby.

     -  Do  diaba  z  tymi  ludmi  - zakl Xyzzy. - Ju nawet nie mona
    przywie  zwykego rextora, bo wszystko wykocz. Czyj to by pomys,
    eby  robi  rezerwat  na  Ziemi?
    -  Mnie nie pytaj - Zaxxan wzruszy wszystkimi  czterema  ramionami.
    - Ja tam byem za tym, eby zrobi go na Plutonie. - Szlag by to trafi.
    Musimy wraca po nastpn par. Jak tak  dalej  pjdzie,  to nie bdzie
    po co robi tego rezerwatu, bo nie bdziemy mieli do niego zwierzt.

     Wiszcy  od  duszego  czasu  nad  drzewami  i  cakowicie przez nie
    zasonity  statek  kosmiczny w ksztacie spodka wznis si wyej, po
    czym odlecia do innej galaktyki.

                       ANDY         Czerwiec - 1998

Andrzej Kidaj
    ul. Tymiankowa 58/25
     20-542 Lublin
      tel. (0-81) 526-66-10
                                    Ŀ
                                    Ŀ  
  Ŀ            ĿĿ    ĿĿĿĿĿ  
                            Ŀ    Ŀ      Ŀ    
                                                
      Ŀ                                  
        ڿ                                
              Ŀ  ٳ                  
                                                  
                                            
                      
                   WyjebistY Monumentalny I Odjechany Text
