
 nie jakistam zin  	 	      =		aGi...
		   		/   / \  /  \ O	
 tygodnik?	   	  - \  \    =	     feels that
 miesiecznik?	   						way
		   			na		
		   					
CZARNO na BIALYM   	o\  o	     /  /  \   /	
		   	 \  	 /\  	 \/   \/ 	
  publicystyka	   	O/  \  _\  //        	
  sztuka			       /
  uczucia...0% CHAMSTWA
	    0% BLUZGOW
	    0% PROSTACTWA	CZaNaBi...
	    0.1% SCENY



       "all the things you said to me today
	changed my perspective in every way
	these things count and mean so much to me
	into my faith you are endored baby...
	it's out there...
	it's out there...
	it's out there, if you want me I'll be here...
	I'll be dreaming my dreams of you..."
				    The Crandberries


			      WSTEPNIAK

	Nie chce mi sie pisac wstepniaka...nie oto tu chodzi...to nie
	jest magazyn dla wszystkich, szukam b. szczegolnego czytelnika,
	a jakiego to mysle, ze przekonacie sie pozniej. Aha ludziom
	ktorzy jeszcze nie naczytali sie dosc o Scenie mowie na wstepie
	Do Widzenia...ludziom ktorzy pojmuja swiat szerzej i wierza w
	UCZUCIA i EMOCJE mowie WEJDZCIE :)

	koniec wstepniaka bo wiecej nie trzeba...

>Czego od Was chce?

	Zadnych votek...Zadnych artow dotyczacych w 100% Sceny...
	Zadnych glupot...
	Tylko glebokie przemyslenia. Jesli lubicie troche pogadac o moralnosci,
	uczuciach, Sztuce przez duze S., problemach spolecznych, wydarzeniach,
	ciekawych ksiazkach, zreszta mysle, ze i tak nikt nie napisze, bo
	przeciez dzis juz nikt nie przyznaje sie do tego ze w srodku
	ma UCZUCIA...PRAWDA?

>Dlaczego to wydaje?

	Zeby lepiej moc wyrazic samego siebie, zeby przekonac sie czy kazdy dzis
	jest materialista...powodow jest wiele...
	Czy bede to wydawal? Moze tak moze nie...wszystko zalezy od tego
	czy faktycznie spelni to moje zalozenia, zainteresowanie ludzi tez
	jest dla mnie istotne, bo przeciez to dla tego malego grona ktore
	zechce to czytac wlasnie pisze. W zwiazku z czym bede wdzieczny za
	jakies artykuly, przemyslenia, ciekawym pomyslem bylaby tez dyskusja
	na jakies glebsze tematy w grupie...a moze dam sobie z tym spokoj
	czas pokaze...

	"verba volant, scripta manent" - slowa ulatuja, pismo pozostaje

>The Crandberries "it's out there"

     Tytulowy cytat pochodzi wlasnie z tej piosenki, tutul jest jednak tylko
     moim domyslem, niestety zle przegralem ten mp3 i stad nazwa piosenki
     pozostaje dla mnie tajemnica, ale mozliwe ze jest wlasnie taka jak napisalem
     powyzej.
     Czemu pisze wlasnie o tej piosence? Oczywiscie, zeby zachecic Was
     do wysluchania tego kawalka. Rzadko kiedy spotyka sie utwor ktory nie
     tylko wpada w ucho, ale tez potrafi wzruszyc. Dla mnie ta piosenka
     to najwyzsze loty jakie muzyka moze osiagnac. Jest autentycznie PIENKA
     Przede wszystkim niesamowicie pozytywne i rozmarzone klimaty, ale podane
     nie w zabawowo-dowcipny sposob. Jest to spokojna piosenka, z piekna
     irlandzka melodia. Gleboki tekst zmusza do przemyslen, przynajmniej
     mnie...z tej piosenki plyna niezwykle emocje...
     Jesli lubisz techno z vivy to daruj sobie...jesli szukasz w muzyce
     nowych doznan i swiat wydaje ci sie glebszy niz na to z pozoru
     wyglada to polecam Ci te piosenke. Jesli beda zainteresowani sciagnieciem
     mp3 to chetnie wrzuce gdzies. Kocham ten utwor i mysle, ze spodoba sie
     tylko niektorym bo moze byc troche zbyt melancholijny, ale przeciez
     CZaNaBi nie jest dla wszystkich.

>Warto byc DOBRYM?

     W czasach gdy jeszcze Ewangelia i Kosciol w ogole cos dla mnie znaczyl
     takie pytanie bylo dla mnie oczywiste, potem przysla przemiana sposobu
     myslenia...wiek buntu itp. Kazdy jednak wyrasta z okresu przejsciowego
     jakim moge nazwac owe czasy, ktore najczesciej zdarzaja sie w polowie
     liceum. Po tym wszystkim czlowiek zastanawia sie czy napewno zmienil
     sie na lepsze? Czy lepiej myslec samodzielnie i byc zupelnie niewrazliwym
     na zdanie i mysli innych? "Co ty tam wiesz"..."A kogo Ty obchodzisz"...
     przykladow jest wiele...Dzis czlowiek juz nawet w ogole nie przejmuje
     sie podobnymi wypowiedziami...nie jeden raz sami mowilismy podobne
     slowa i slyszelismy tez cos w tym stylu. Niby wszystko gra, swiat jest
     brutalny i nie ma sensu sie przejmowac ludzmi, ale czy napewno?
     Czy to nie ludzie tworza swiat? Przeciez tylko on nas samych zalezy
     jak bedzie...dlaczego musimy ulegac presji tlumu? To jest straszne,
     dzis nikt nikomu nie mowi prawie nic milego! Zastanowcie sie...moze
     jedynie do dziewczyn mowicie cos milego i to tez w celach raczej przy-
     ziemnych, nie sadzicie? Czy marzyliscie kiedys nie o tym by przerznac
     jakas dziewczyne lecz tylko o tym by trzymac ja za reke przez milion
     lat? Albo przytulic sie zamiast obmacywac? Czy okazywanie CZULOSCI
     zamiast POPEDU jest takie trudne? No i czy nie w ten sposob powstaja
     prawdziwe zwiazki? Przeciez to naprawde nie oto chodzi, schemat
     poznac-zaprosic-wkupic sie laski-przerznac-i od nowa nastepna jest
     beznadziejnie pusty...kazdego pociagaja kobiety (no chyba ze ktos jest
     kobieta) ale przeciez tym sie roznimy od pieskow ze mamy bardziej
     rozwiniety mozdzek no i pojawila sie u nas DUCHOWOSC...czasy
     romantyzmu jakze nudne zdaja sie uczniowi w szkole...ale jednak pozniej
     gdy zaczyna sie rozumiec wiecej zaczyna sie troche cenic tych ludzi,
     oni jednak zbytnio zatracili sie w uczuciach...moze przez to byli
     lepsi ode mnie, od nas? Dzisiejsze czasy w ogole strasznie amerykanizuja
     czlowieka, cofamy sie duchowo...pora sie obudzic. Kto powiedzial, ze
     wiersze musza byc nudne, kto powiedzial, ze sztuka jest nudna? Kto
     powiedzial, ze facet nie moze plakac? Wracajac jednak do tematu
     okazaywania dobra innym mysle, ze naprawde warto. Jest cos w tym, ze
     po zrobieniu/powiedzeniu czegos milego, pomocnego zupelnie BEZINTERESOWNIE
     odczuwa sie takie dziwne, ale jakze wspaniale uczucie...Czy warto
     byc dobrym dla wszystkich? Tu jednak nie moge jednoznacznie powiedziec
     tak...wiele bylo przykladow ludzi ktorzy nadstawiali drugi policzek
     i nic z tego im nie przyszlo...sa na swiecie ludzie niereformowalni,
     pusci...z nimi nie warto nawet gadac.
     LSD: moze napisalbys cos na ten temat, niegdys ten temat na IRCu
     poruszylismy?
     Koncze chwilowo, temat ledwie napoczety, kontynuacja pewnie w nastepnym
     wydaniu, najchetniej juz w Waszym wykonaniu...

> KRZYZE NA ZWIROWISKU

     Polska jest krajem debili i fanatykow. Niestety, nikt nie powie mi, ze
     nie. Szkoda, ze zmiana ustroju w Polsce pociagnela za soba wzrost
     ilosci fanatykow i w ogole roznych dziwactw. Sekty tak atakowane przez
     media w wiekszosci sa mniej grozne niz to co tak otwarcie demonstruja
     fanatycy religijni w Polsce. A fanatykow jest u nas masa, oczywiscie
     nadal daleko nam do krajow Islamskich, ale tam sytuacja religijna
     spoleczenstwa od tysiaca a nawet i wiecej lat jest taka sama.
     Jednakze jestesmy w panstwie co by nie mowic SWIECKIM.
     No wlasnie, dlaczego jednak musze w Wiadomosciach ogladac 4-5 relacji
     z przeroznych wypowiedzi Glempa czy roznych mszy? Niektorzy powiedza
     pewnie dlatego, ze nic istotniejszego w danej chwili sie nie zdarzylo.
     Oczywiscie wystarczy przestawic na CNN czy nawet Euronews zeby zobaczyc,
     ze to oczywista nieprawda. Dlaczego w Wiadomosciach tylko 2 razy mowiono
     o UFO i to ZAWSZE na samym koncu wiamosoci i usmieszkiem na twarzy i
     z przymrozeniem oka? Nie jestem jakims maniakiem UFO, ale jesli widze,
     ze na CNN ta informacja leci 2 w kolejnosci calego pakietu informacji
     z obszernym reportazem a potem to samo w innych zagranicznych stacjach?
     Oczywiscie Amerykanie maja manie UFO, tam to z kolei na tym punkcie
     jest szalenstwo. Ale nie o UFO chce tu pisac, to temat gleboki, ale
     eksploatowany non-stop i wiekszosc ludzi juz nudzacy. Wracam do tematu
     krzyzy w Oswiecimiu. Smieszni sa dla mnie ci ludzie, jak mozna tak
     traktowac swoj symbol wiary? Przeciez z tego sie zrobila farsa...czy
     tu chodzi o bicie rekordu Guinnessa w ilosci krzyzy w jednym miejsciu? :)
     Polacy czegos nie rozumieja...w Oswiecimiu zginelo max. kilkuset Polakow.
     Zygow baaaaaaaardzo duzo...napewno 100 razy wiecej, a moze nawet 1000?
     A moze i milion? Liczby przerazajace. Wracajac do ilosci zabitych
     Polakow przeciez taka ilosc ludzi ginie w ciagu paru lat na co bardziej
     uczeszczanej drodze, albo kilku drogach. Dlaczego wiec te setki krzyzy
     sa tylko na Zwirowisku? Kazdy wie jak sie zaczelo...od jednego krzyza.
     Powod ich stawiania wlasnie w miejscu kazni Zydow jest oczywisty.
     Kosciol od lat prowadzi antysemicka kampanie i po prostu wymyslil sposob
     na ich wkurzenie. Nie podoba sie jeden krzyz? No to walniemy ich wiecej!
     To jest filozofia polskich fanatykow...bo w koncu "BRONCIE KRZYZA".
     Dopiero kiedy sprawa zaczela sie robic smieszna Kosciol odcial sie od
     sprawy krzyzy. I czy tak ma wygladac kraj ludzi myslacych? Czy naprawde
     tak ciezko przezwyciezyc w sobie antypatie do Zydow i ustapic w jednym
     miejscu? Naprawde nie ma gdzie krzyzy stawiac tylko tam? Ja jestem za
     CALKOWITYM usunieciem krzyzy z terenu Zwirowiska, jest to jednak
     niemozliwe. Krokiem we wlasciwym kierunku byloby zostawienie tam
     tylko jednego duzego krzyza, moze na to kiedys zgodza sie polscy
     katoliccy fanatycy.
     Nie chcialbym, aby ten artykul byl zle zrozumiany. Nie chce obrazac
     nikogo kto uwaza sie za katolika i nie jest fanatykiem. Wiem, ze np.
     SimonKing jest katolikiem i szanuje jego przekonania, choc ich nie
     podzielam. Nie chcialem wiec obrazic nikogo z normalnych ludzi,
     a czy normalny jest czlowiek ktory robi to co robia fanatycy stawiajacy
     krzyze w Oswiecimiu, albo jest zwiazany z Radiem Maryja...na to
     odpowiedzcie sobie sami.

DOPISEK: Gusia zwrocila mi na IRCu uwage na to, ze artykul jest pozbawiony
otoczki calej sprawy, kwestii religii zydowskiej i katolickiej. Fakt, nalezaloby
tu wspomniec o tym dlaczego Zydzi nie modla sie w obecnosci krzyza itp.
Mysle jednak, ze nie jestem kompetentny by pisac o religii judaistycznej,
po prostu nie bede wypowiadal sie na tematy na jakich sie nie znam. Wbrew
pozorom konflikt jest duzo glebszy niz tylko sprawa krzyzy, to jest walka
ktora trwa juz oa bardzo dawna i mysle, ze jeszcze dlugo potrwa. Antysemityzm
jest tak gleboko zakorzeniony, ze nieswiadomie jest przekazywany z pokolenia
na pokolenie.

>SPISKOWA TEORIA DZIEJOW

     Istnienie jakiegos tajemniczego zagrozenia, kogos lub czegos czyhajacego
     na nas to mocno eksploatowany ostatnio temat. Wystarczy sie rozejzec.
     W zyciu politycznym czesto slyszy sie o jakichs tajemniczych spiskach,
     co bardziej "madrzejsi" strasza nas spiskiem zydowsko-masonskim itp.
     Takie wypowiedzi oczywiscie smiesza, ale jest spora czesc ludzi, ktorzy
     latwo przyjmuja serwowana im podobna propagande. W telewizji tez co
     bardziej popularne seriale czy filmy tez maja motyw tajemniczej sily,
     spisku, organizacji, oczywiscie wszystkie z nich maja zbrodnicze cele.
     Nawet lubiany przeze mnie "X-Files" tez w sumie zeruje na popularnosci
     tego typu schematow. A prawda jest taka, ze o jakichs nieznanych nam
     spiskach, niewyjasnionych sprawach lubimy sluchac.
     Takie podejscie do swiata jest jednak smieszne. Szukanie w kazdym
     miejscu spisku prowadzi do obledu. Wiadomo, dzis sa takie czasy, ze
     bardzo ciezko jest okazac komus zaufanie, ale jednak trzeba ufac ludziom.
     Bez zaufania nie ma mowy o przyjazni czy milosci. Oczywiscie latwo
     sie spazyc, ale to jest ryzyko, ktore chyba warto podjac, zeby pozostac
     normalnym, bo czy normalny jest czlowiek, ktory widzac podwyzce cen
     snuje domysly o tym, ze odpowiedzialni sa za to Zydzi czy Masoni.
     Caly ten artykul mial jedynie zwrocic uwage na to, ze zbyt czesto
     szukamy czegos co nie istnieje i moze tak naprawde celem wszystkich
     innych nie jest szkodzenie nam...Ludzie nie sa zli tylko trzeba umiec
     wydobyc z nich dobro...tak ja to widze. Na koniec zaznaczam, ze nie
     jestem Zydem ani Masonem na wypadek gdyby juz bojowka ojca Rydzyka
     szykowala sie do szturmu na moj dom.

>Aleksander Dumas "Hrabia Monte Christo"

     Klasyka literatury jest dzis raczej rzadko czytana, przynajmniej
     w kregach mlodziezowych. Niestety, szkola wyrabia taki odruch, ze
     na mysl o lekturach przychodzi do glowy tylko mysl o nudzie. Program
     tworzony jest chyba tylko z mysla o znudzeniu ucznia. Czasem jednak
     zdarzaja sie wyjatki. "Hrabia Monte Christo" jest lektura uzupelniajaca,
     ale dla kazdego wieznia OBOWIAZKOWA. Kto przeczyta ten zrozumie co mialem
     na mysli. Ksiazka na pierwszy rzut oka przeraza swoim rozmiarem. Cala
     sztuka w czytaniu to wyrobic sobie odwrotny odruch. Im wiecej stron
     tym wiecej czytania czyli przyjemnosci. Oczywiscie wszystko zalezy
     od ksiazki. "Hrabia..." z poczatku wydaje sie nudny, po przebrnieciu
     jednak istotnie malo interesujacego poczatku historia zaczyna bardzo
     wciagac i czyta sie z zapartym tchem. Jest to bardzo dziwne, bo calosc
     dzieje sie gdzies przed 200 laty, takze realia sa zupelnie inne, takze
     jezyk, a jednak ksiazka sie nie zestarzala.  Nie bede opowiadal tu
     dziejow Edmunda Dantesa, bo po prostu zepsuje Wam przyjemnosc czytania.
     Polecam z calego serca, ksiazka o marzeniach, nadziei, madrosci i zemscie.
     Mysle, ze wlasnie NADZIEJA jest tu kluczowym slowem. Jesli siedzisz w
     wiezieniu, albo czujesz, ze cos moze ci sie nie udac siegnij po "Hrabiego".

>Niesmiertelnosc

     W sprawie niesmiertelnosci nauka jak na razie ma malo do powiedzenia.
     Sztuka jest na razie jedyna, troche pozorna namiastka niesmiertelnosci.
     Nikt nie jest pewien czy tak naprawde nie warto czegos po sobie zostawic.
     Mozna spytac po co? Przeciez nie bedzie juz artysty i nawet nie bedzie
     swiadom co stanie sie z jego dzielem po smierci. A jednak bardzo duzo
     ludzi dazy to tego, aby pozostawic cos po sobie. Zycie jest naprawde
     bardzo krotkie i chociaz dla samego siebie warto cokolwiek tworzyc, a
     nie tylko uzywac. Stad tez pisarze, jesli sa dobrzy maja zapelniona
     niesmiertelnosc, bo przeciez to wlasnie przez utwory siebie wyrazaja,
     czyli mozna powiedziec, ze np. czesc poety zyje w jego wierszach.
     Mozna tez oczywiscie pomagac troche niesmiertelnosci, taki Mickiewicz
     czy Slowacki maja ja zapewniona takze dzieki skutecznej promocji
     w szkolach. Swoja droga ciekawe czy kiedys lekturami w szkolach beda
     ksiazki Sapkowskiego? Innym sposobem wyrazenia siebie jest muzyka.
     Pamiec Boba Marleya, Jimiego Hendrixa, Johna Lennona jest wciaz zywa.
     Rzeklbym nawet, ze duzo wiekszy respekt maja teraz po smierci a ich
     fanowie najczesciej zaczeli ich sluchac juz po smierci artystow.
     Sa ludzie ktorzy sa legendami juz za zycia. John Lee Hooker, Joe
     Santana to tylko niewielki wycinek z listy zyjacych legend.
     Tworzenie jest czynnoscia wyzsza i jako takiej nalezy jej sie respekt.
     Historia i korzenie sa bardzo wazne, dlatego nawet typowy technomaniak
     powinien umiec wymienic chociaz jedna piosenke Marleya. Tak naprawde
     muzyka niezaleznie od gatunku tworzy jedna calosc. Roznica polega tylko
     na sposobie wyrazenia siebie przez artyste. Jestem zreszta pewien, ze
     w przyszlosci tak jak dzis cenieni sa The Rolling Stones tak bedzie
     ceniony ktos grajacy cos innego, moze np. The Prodigy. Na razie jednak
     kultem otaczane sa zespoly z tradycja i mysle, ze dobrze. Pamiec tych
     wielkich ludzi trzeba kultywowac, dzieki temu beda niesmiertelni.

>Pearl Jam "given to fly", "do the evolution"

     Pearl Jam spodobal mi sie dopiero niedawno. Cos jest w tej kapeli,
     sam wokalista (niestety nie wiem jak sie nazywa) ma bardzo niezwykly
     glos. Chyba jeden z ciekawszych glosow w muzycznym swiecie.
     Given to fly to mocna piosenka. Nie jest to hardmetalowy lomot, ale
     zywa piosenka z ktorej plynie naprawde spora moc. Latanie, odwieczne
     marzenie czlowieka - w tej piosence to sie czuje. Nie jest to jednak
     piosenka ktora sie bedzie uwielbiac, jest to jeden z tych utworow, ktore
     sie po prostu lubi. Polecam jako muzyke w tle przy robieniu czegos.
     Druga piosenka to "do the evolution", ktora jak na razie mam przyjemnosc
     sluchac i ogladac teledysk tylko w telewizji. Jest to agresywny utwor,
     lecz kolejny raz udalo sie Pearl Jam uniknac przekroczenia pewnej granicy,
     za ktora stoi juz halas a nie muzyka. "Do the evolution" ma przede
     wszystkim niezwykly teledysk. Calosc w formie filmu animowanego robi
     duze wrazenie. Po kresce poznac mozna, ze maczali w tym teledysku tworcy
     animowanego batmana, ktory jest rowniez w moim odczuciu rysowany bardzo
     dobrze. Wracajac jednak do teledysku, obserwujemy tytulowa ewolucje
     w przyspieszonym tempie, ukazana jako jedno wielkie pasmo brutalnosci,
     sily i zniszczenia. Wszystko jednak ukazane w tej piosence mialo miejsce,
     niestety. Teledysk jednak wykracza poza terazniejszosc, serwujac nam
     ponura wizje przyszlosci, ktora nieuchronnie kojarzy sie z zaglada.
     Kreska jest naprawde niesamowita, dynamiczne i plynne animacje sprawiaja,
     ze calosc oglada sie z zapartym tchem. Jest to jeden z tych teledyskow,
     w ktorym obraz jest dopelnieniem piosenki i jej odzwierciedleniem jedno-
     czesnie i ktory moge z cala pewnoscia nazwac dzielem sztuki.

> FIN DE SICLE

     Telewizja, prasa, ksiazki - wszedzie czuc nadchodzacy koniec wieku.
     Tym razem jednak wszystko bedzie sie przejawiac o wiele mocniej, bo
     konczy sie takze Tysiaclecie. Oczywiscie nalezy stwierdzic, ze tak
     naprawde nowe tysiaclecie zacznie sie dopiero 1 stycznia 2001, ale
     dla wiekszosci ludzi cyfry 2000 maja w sobie jakas magie. Cos w tym
     jest, ze zawsze pod koniec stulecia ludzie zaczynaja wpadac w dekadenckie
     nastroje, pojawia sie coraz wiecej dewiacji, niezwyklych wydarzen. A moze
     po prostu teraz na takie rzeczy z uwagi na nadchodzacy koniec millenium
     zwraca sie wieksza uwage? Cos sie konczy. Pozostawiamy za soba wiek z 2
     wojnami swiatowymi, bomba atomowa, obozami koncentracyjnymi...co przyniesie
     nowa era? Czy potrafimy sie uczyc na bledach? Jestem pesymista w tej sprawie,
     mam jednak nadzieje, ze sie myle. Na razie jednak otaczani bedziemy filmami
     o kataklizmach, tajemniczych mocach i spiskach. Czy w takim razie odciac
     sie zupelnie od tego wszystkiego zwiazanego z koncem wieku? Czlowiek racjonalnie
     myslacy powinien po prostu uznac, ze konczy sie wiek i zaczyna nowy i nic
     ponadto. Czy jednak da sie calkowicie odciac od otaczajacych nas pradow?
     Ja mysle, ze jednak cos w tym jest, przepowiednie, ustawienie planet
     1 marca 2000...jedno jest pewne - bedzie ciekawie. Czy obawiac sie wojny,
     kataklizmu? Chyba nie bardziej niz zwykle, ale zawsze trzeba uzwgledniac to,
     ze moze Nostradamus sie nie mylil...oby jednak ta przepowiednia nigdy sie nie
     spelnila.

> KONIEC

     Dziekuje wszystkim, ktorzy mieli dosc sil by doczytac do konca, mam
     nadzieje, ze wspomozecie mnie przy nastepnym numerze, jesli takowy
     sie ukaze. Chcialbym, ze kazdy numer wychodzil raz na 2-3 tygodnie,
     co z tego bedzie - zobaczymy. Jeszcze raz dziekuje no i do zobaczenia
     kiedys...





11 pazdziernik 1998

...Czarno na Bialym...wydanie pierwsze numer pierwszy...KONIEC