       					  
        		   	          
                ߲	۲ 	۲            	     
   	߲ܲ          	 ۰  			 
     	     ۰       ߲ 		   
        	ܲ ޲߲ 	 ߲۱       	 	  ۰   
   ۲  ܲޱ    	      ۰      	 	޲ ۲ ۲
	       ۲	            ۰۰ 	  ۰ ۱       
   _ _______________ _	       ۲ 	ܲ ۱ ۰     
     czanabi	       ۰     	 	     ۲        Sti
		       ...#4...ܲ   ۲۲   ۲       
							   	
	   "My Love she throws me like a rubber ball
	    oouuoo the sweetest thing
	    If she wont catch me I'll break and fall
	    oouuoo the sweetest thing"
			     U2 - the sweetest thing

>Wstep

Czesc, witam wszystkich w numerze juz 4. Heh, szczerze mowiac nie sadzilem,
ze wydam nawet 2 numery a tu jakos idzie. Musze jednak przyznac, ze ciezko mi
bylo zabrac sie do #4. Jak to bywa w swieta i nie tylko ogarnelo mnie wielkie
lenistwo i taka nuda, ze nie chcialo sie robic zupelnie nic. W chwili gdy to
pisze nie wiem czy zdarze wydac to przed Sylwestrem, a bardzo bym chcial.
No nic, zobaczymy.
Cale wydanie jest w ogole troche swiateczne, zreszta popatrzcie na logoska,
ktorego zrobil Still, tez fajerwerki i radoche taka w nim widac :)
Zmiany jak zwykle tylko kosmetyczne, wsprowadzilem dzial Kacic Nieskrepowanej
Mysli, Muzyczny, Filmowy i oczywiscie Publicystyczny. Po co? Uznalem po prostu,
ze przydalby sie pewien podzial na takie sekcje. Czy zostanie nie wiem,
zobaczymy. Nadal trzymam sie 20000 bajtow i nadal ciesze sie z Waszych opinii
i z tego, ze wykazujecie zainteresowanie "Czarno na Bialym". Nadal, chyba
teraz jeszcze bardziej nie zwykle czekam na Wasze artykuly. No dobra, zapraszam do
czytania!

>Sting&Eric Clapton - It's probably me

Soundtrack do Zabojczej Broni 3, piosenka, ktora w zasadzie nigdy nie byla
wielkim hitem, pojawila sie i zniknela niezauwazona. Cos jest w muzyce pisanej
jako soundtrack - wydawaloby sie, ze takie piosenki nie niosa nic ze soba,
w koncu pisane sa dla pieniedzy itp, ale mimo wszystko czesto najlepsze
piosenki to wlasnie te pisane do filmu. "It's probably me" jest naprawde
swietnym kawalkiem. Bardzo pasuje tu glos Stinga, ktory doskonale komponuje
sie z niesamowita gra Claptona. Jest raczej spokojna, troche dolujaca, ale
slucha sie jej naprawde przyjemnie. Piosenka nie jest jakims cudownym,
ponadczasowym kawalkiem, ale mimo to uwazam, ze jest naprawde dobra,
doskonala do sluchania przy robieniu czegos jednoczesnie.

	 "you search the city for your only friend...noone would you see..."

>Grease Soundtrack - The one that I want

Kto dzis pamieta musical "Grease"? Pewnie niewielu z Was, ja sam zreszta
nie przepadam za musicalami, ale jest kilka naprawde wartych uwagi. Zreszta
to co przyciaga ludzi do ogladania tych filmow jest wlasnie muzyka. "Grease"
oglada sie z usmiechem na twarzy, Travolta 20 lat mlodszy to zupelnie inny
czlowiek. "The one that I want" jest napewno piosenka, ktora kazdy gdzies
kiedys slyszal, ale jej nie kojarzyl. Z calego filmu zreszta chyba najbardziej
znana. Jest w niej jest cos, co sprawia, ze naprawde czujesz sie lepiej,
poprawia ci sie nastroj, przybywa energii. Po prostu swietna piosenka,
przesiaknieta niepowtarzalnym klimatem konca lat 60-tych. Polecam szczerze,
doskonala dla zdolowanych, znudzonych ludzi.

>KACIK NIESKREPOWANEJ MYSLI

Pojawia sie nowy dzial. Wlasciwie bezposrednim powodem jego prowadzenia byly
artykuly Lsd...po prostu sa tak inne niz wszystko, ze nie mozna ich
zaszufladkowac, w zwiazku z tym postanowilem dla podobnych artykulow
wprowadzic osobny dzial...kacik nieskrepowanej mysli wlasnie...nazwa mysle
odpowiednia, ale jestem otwarty na propozycje.

>		Trzepak

	Byc dzieckiem , rzucac kamieniami w kaluze .
	Rozmawiac ,pelen fascynacji ,o dziewczetach
	wiszac do gory nogami na trzepaku .
	Uwielbiac bujac sie beztrosko na lawce
	czujac calym soba nadchodzacy zapach
	zblizajacej sie nocy .

	wszystko trwalo ...

	dorastac ,
	zaczac myslec o przyszlosci
	rodzice zaszczepili w nim "odpowiedzialnosc"
	i ambicje

	zapomninac o trzepakach , procach i hihraniu
	zaczac myslec o sobie

	o sobie .. o JA !

	o sobie na tle reszty

	to bylo wazne .. jak mnie widza ?

	( gdyby tylko pamietac , ze kiedys nie bylo " mnie " )

	zaczac sie BUNTOWAC
	ten jest zly , ta rzecz jest zla
	zly jest system , nic sie nie dzieje
	ale BUNT wynika z naznaczania SIEBIE
	narodzic sie z checi podwyzszenia wlasnej
	wartosci w swoich oczach , wyodrebienia
	od "szarej"  (przeciez) reszty .
	Dalej sa dwie drogi -> rodzi sie falszywe JA
	obraz samego siebie , na ktorym polegamy
	podczas manifestacji siebie swiatu .
	Nic nie jest juz spontaniczne , kazdy nasz
	czyn zostaje przefiltrowany przez nowe mocne JA .
	JA ktore musi zdac egzamin w oczach innych .
	Jezeli jest dostatecznie inteligentny
	porzuca bunt .. Jednak zapominac WIDZENIA
	zapominac , zostal EGOcentryzm . Wszystko
	jest nadal oceniane , respektowane ,
	wielokrotnie powraca , nawet wlasna ocena
	zostaje poddana ocenie . Pozostaje
	poczucie nicosci . Biernosc i dekadentyzm .

	Gdyby tylko ktos przypomnial mu o trzepaku
	gdyby tylko
	kto jest winien
	dlaczego wszyscy tacy sa ??
	gdyby tylko pamietac

	najwazniejsza
	rzecza jest trzepak

	nawet okruchy nie pozostaly

 jak kazdy patrzy , takim jest czlowiekiem
 kazdy ma swoja rzeczywistosc
 jest tyle rzeczywistosci ile ludzi na swiecie
 rzeczywistosc trzepaka to moja dusza
 tak bym chcial


							by nonego
							 [=lsd/hypnotize]

>		     Sklep

		bylem w sklepie !

	rano	   10 kg mysli , 8 kg zmartwien
	poudnie   5 kg  mysli , 6 kg integracji z dzialaniem
	wieczr    1 kg  mysli , 5 kg kontemplacji
	--------------------------------------------

	rachunek   5 kg kontemplacji + 6 kg integracji z dzialaniem
		   - 16 kg mysli - 8 kg zmartwien
	---------------------------------------------
	razem	   11 - 24 = - 13 kg

	musze schudnac o 13 kg !

	ohh .. zapomnialem o 5 kg .nieustannego oceniania.

	ha !   18 kg poklonow w strone swiata !


							[nonego]

> Sens zycia

W pewnym kraju urodzilo sie niemowle, ktoremu juz od poczecia wybrano
przeznaczenie - mialo odnalezc sens ludzkiego zycia. Od dziecka otaczane bylo
przez starszyzne, ktora przekazywala mu cala swoja wiedze. Chlopiec rosl
szybko, nie wychodzil jednak z domu tylko czytal ksiazki. Obserwowal jednak
bacznie poczynania rowiesnikow i zazdroscil im w duchu. W wieku 60 lat
przeczytal juz wszystkie wielkie dziela literackie, biegle wladal kilkunastoma
jezykami i byl specjalista w kazdej dziedzinie nauki.
"Jestem coraz blizej" - mowil, a ludzie zagryzali wargi z wrazenia.
Czas plynal a ogrom wiedzy, ktora posiadl stal sie wrecz niewyobrazalny.
Mimo swych 80 lat zachowywal wciaz sprawnosc umyslu a ludzie pilnowali go
caly czas i czekali az wreszczcie odkryje to na co wszyscy czekali od jego
narodzenia.
"Lada dzien poznam odpowiedz na to najwazniejsze pytanie" - mowil, a wszyscy
czekali z niecierpliwoscia. Lecz starzec zaczal slabnac i wkrotce wszyscy
wiedzieli juz, ze zbliza sie jego koniec. Dzieci bawily sie na podworzu,
gdy starzec poprosil zgromadzonych przy jego lozu ludzi...szeptem powiedzial
"Chcecie poznac sens zycia? Hehehe popatrzcie!" wskazal okno, w ktorym widac
bylo dzieci podrzucajace pilke po czym wyzional ducha...Wszyscy popatrzyli
na siebie i rozeszli sie do swoich domow. Swoim dzieciom powiedzieli jednak,
ze starzec zmarl zanim zdarzyl cokolwkiek powiedziec...

						[kanapka/jedzenie]

>	moda

	jestem modny
	jestem na fali
	czuje bluesa
	jarze klime
	rano gdy wstaje wiem, ze bedzie super
	pojde na miasto beda kumple
	wszyscy mnie lubia bo jestem cool gosc
	oni tez sa cool, ale nie tak jak ja
	jestem git, mowie rzeczy, z ktorymi nie sposob sie nie zgodzic
	nikt nie moze sie nie zgodzic bo przeciez wtedy
	...
	przestalby byc fajnym gosciem
	...
	mowie, ze lubie techno
	mowie, ze dresiarstwo jest be i nie wolno kupowac butow firmowych
	mowie, ze goscie sluchajacy mocnej muzy to debile
	mowie, ze nienawidze disco-polo
	gdybym uslyszal u kogos to cos to bym zabil
	ale musieliby to widziec ludzie...
	bo przeciez wszystko co robi i mowie musi miec swoja publike
	to dla nich jestem modny, jestem super fajny koles...
	dla nich pale fajki
	dla nich uzywam komorki w miejscach publicznych
	dla nich jaram
	duzo mowie o narkotykach w ogole
	ludzie musza wiedziec ze sie znam na tym jak nikt
	i potrafie wymienic wszystkie zwiazki chemiczne jakie w nich sa
	w ogole wszyscy wiedza ze bralem juz wszystko
	a kto nie uzywa ten nie jest fajnym gosciem
	co on wie o dobrej zabawie ?!
	dla nich ostatni odpadam od stolu po calnocnej libacji...
	tak, jestem cool gosc!

						 [szczypiorek/jedzenie]

>KACIK FILMOWY

>Jackie Brown

Kolejny film Quentina Tarantino rezysera, ktorego sam dzwiek nazwiska
powoduje blysk w oku maniakow jego oryginalnego podejscia do filmu.
Pulp Fiction jest filmem kultowym, temu nikt nie zaprzeczy. Czy Jackie Brown
powtorzy sukces Pulp Fiction? Raczej nie, nie znaczy jednak, ze nie jest
filmem wartym uwagi.
Jackie Brown ma podobna tematyke do "Pulp...". Tu tez akcja skupia sie wokol
swiatka przestepczego. Bohaterami sa ludzie o zupelnie roznych osobowosciach
wplatani w jedna intryge. Nie bede opowiadal Wam filmu bo po prostu wtedy
nie pojdziecie do kina a macie pojsc! :) Film jest zdecydowanie bardziej
dojrzaly od Pulp Fiction. Jest raczej spokojny, ale ciekawy.
Same nazwiska aktorow przyciagaja do kina: De Niro, Samuel L. Jackson i inni.
Jest w nim kilka niezapomnianych scen, takze humorystycznych, choc caly
film jest raczej smutny niz wesoly. Doskonala jest tez sciezka dzwiekowa
do filmu, naprawde wpadla mi w ucho i po wyjsciu z kina do dzis za mna chodzi.
Oczywiscie nie jest az tak genialna jak w Pulp Fiction, lecz w ciaz bardzo
dobra. Tarantino w Jackie Brown pokazal swoja troche dojrzalsza strone.
Zdania na jego temat sa podzielone, jedni twierdza, ze jest nudny i nieciekawy
, drudzy wprost przeciwnie. Jak widac, na mnie film zrobil bardzo pozytywne
wrazenie i nadal jestem pod wrazeniem tego co robi Tarantino. Polecam!

>KACIK PUBLICYSTYCZNY

>Prezenty

Cos jest w tych starych tradycjach, chocby nie wiem jak smieszne by sie
zdawaly i zbedne to maja one jedna bardzo wazna ceche - lacza ludzi.
Nawet smutne swieta jak np. Swieto Zmarlych, wszystkie swieta wynikajace
z tradycji chrzescijanskiej lub wrecz poganskiej, ktora przejelo
Chrzescijanstwo polegaja ta tym, ze ludzie gromadza sie i wspolenie je
przezywaja na swoj sposob. To jest wlasnie cos niezwyklego, mimo wszystkich
osiagniec technicznych i naukowych ciagle potrzebujemy miec wokol siebie
bliskich.
Swieta Choinkowe, jak ja je nazywam, sa chyba najpiekniejszymi swietami
w roku. Wszedzie mrugaja swiatelka, jest radosnie. No i oczywiscie nie mozna
zapomniec o pewnym sympatycznym staruszku z prezentami, w ktorego chcialbym
aby moje przyszle dzieci wierzyly jak najdluzej. Naprawde swietne uczucie,
kiedy widzi sie dzieci zawiedzione, ze kolejny raz uciekl im Milojal, ale
jednoczesnie autentycznie szczesliwe, ze zostawil im pod drzewkiem tajemnicza
paczuszke. Wlasnie z wiekiem znika po trochu ta aura swiateczna, prezenty
juz nie sa takie tajemnicze, zreszta czesto sami je sobie wybieramy. To jest
wlasnie to czego mi brakuje, tego elementu niespodzianki. To bylo cos, jak
odpakowywalem prezent i nie wiedzialem co jest w srodku...teraz zwykle
jest w srodku cos w stylu koperty...zreszta sami napewno wiecie. Trzeba
jednak postarac sie odrobine przy robieniu innym prezentow, zrobic komus
niespodzianke i to na dodatek mila sprawia i nam duzo radosci. W ogole nie
wiem czy zauwazyliscie, ze dawanie prezentow jest czesto nawet przyjemniejsze
niz ich otrzymywanie? Cos w tym jest, daje sie prezenty, zeby sprawic
przyjemnosc, a to poto, aby nasz bliski byl z nami szczesliwy itd. Wszystko
sprowadza sie do tego co napisalem na poczatku - ludzie potrzebuja sie
wzajemnie, miedzy innymi takze dlatego glupie sa wszelkie akty przemocy i
uogolniajac - wojny. Na koniec mam nadzieje, ze dostaliscie prezent, ktory
Was mile zaskoczyl albo, ze chociaz sami sprawiliscie komus mila niespodzianke
pod choinka.

>Polska Sluzba Zdrowia=Polska Sluzba Mamonie

Chamstwo. Tak moge okreslij polskie lecznictwo. Tak sie sklada, ze niedawno
bliska mi osoba musiala nagle trafic do szpitala, nie bede omawial szczegolow
bo nie oto chodzi. Ta cala sprawa otworzyla mi sprawe na jedna rzecz.
Prawdziwym problemem polskiej sluzby zdrowia nie sa finanse. To lekarze chca
aby spoleczenstwo tak myslalo. Wiem powiecie, ze jestem niesprawiedliwy i w
ogole, ale wiem co widzialem. Zreszta to, ze lekarze olewaja pacjentow to nic
nowego, mam tu na mysli oczywiscie lekarzy tak zwanej BEZPLATNEJ sluzby
zdrowia. Ci z prywatnych klinik sa mili i przyjemni i chetnie kieruja Cie
na dalsze badania, ktorych wykonanie zwieksza Twoj rachunek koncowy. Szkoda
slow... Panstwowy lekarz nie ruszy sie chocby chory umieral mu na korytarzu,
bo np. czeka na wyniki albo nic nie moze zrobic. Co innego gdyby przypadkiem
znalazl koperte na stole, wtedy z cala pewnoscia znalazloby sie lozko gdzies
nie na korytarzu i pewnie od razu by sobie przypomnial, ze cos mozna zrobic.
Psy, a nie ludzie i jeszcze smia strajkowac, ze nie moga leczyc ludzi biedaki.
Nie, mowie wam, to nie pieniadze sa problemem. Trzeba zrozumiec jedno, jesli
sie idzie na medycyne i uczy tyle lat a potem sklada przysiege Hipokratesa
to trzeba czuc, ze chce sie pomagac innym, a nie myslec o zbijaniu fortuny.
Lekarz powinien byc uczciwy i oddany sprawie, podobnie zreszta jak ksiadz,
a niestety znalezc lekarza, ktory naprawde chce pomoc choremu to niemalze cud.
To jest naprawde skandal co sie wyprawia w polskich placowkach leczniczych...
takich lekarzy i (pielegniarki zreszta tez) bym pozbawial prawa wykonywania
zawodu. Rozumiem, ze mozna przywyknac do widoku ludzkiego cierpienia i smierci,
ale ludzie - trzeba miec sumienie...swoja droga zrobilo na mnie niesamowite
wrazenie to co ujrzalem w szpitalu. Cierpiacy ludzie lezacy na korytarzu,
jeczacy, wrzeszczacy z bolu, a kolo nich przechadzaja sie spokojnie znudzone
pielegniarki i lekarze popijajac herbatke...Chcialbym tylko zeby kiedys
znalezli sie na miejscu swoich pacjentow, bez specjalnych przywilejow, jakie
zwykle maja chorzy lekarze bo "swoi".

>Starosc

Napewno kazdy z Was choc raz zastanowil sie jak to bedzie za te ilestam lat
kiedy bedzie starym czlowiekiem. Pewnie zaraz odrzucacie te mysli mowiac,
ze teraz jestem mlody i jest w porzadku co sie bede przejmowal czym co bedzie.
W zasadzie to faktycznie trzeba korzystac z chwili, ale warto sie czasem
zastanowic co bedzie. Od takich przyziemnych rzeczy jak to jak bede wygladal,
poprzez to z kim bede, gdzie bede mieszkal, na dzieciach konczac.
Jak beda wygladac Wasze wnuki...Wasza zona...Wasze dzieci...Wy. Co osiagniecie
czy bedziecie mieli czym sie pochwalic, czy bedziecie utrzymywac kontakt z
przyjaciolmi sprzed lat? Czy bedziecie chcieli otaczac sie starymi znajomymi
czy tez moze uciec o tego wszystkiego, zapomniec i zaczac zycie od nowa?
Prawda jest taka, ze tak naprawde nie wiadomo, czy w ogole uda nam sie dozyc
starosci. Nie jestem pesymista, ale roznie to bywa. Sporo moich znajomych
stracilo juz kumpli, nie mowiac juz o stratach kogos z rodziny. Zycie jest
kruche, strasznie kruche i niestety niewiele mozna zrobic. Oczywiscie
wszyscy ciesza sie "umieralnosc spadla z 75% na 50%" itp. no super super
wspaniale, tylko czemu ciagle kazdy kto uslyszy, ze ma raka, AIDS czy inne
straszne choroby czuje sie tak jakby slyszal wyrok? Nie chodzi mi tylko o
Polske, choc tu jest z tym baardzo zle. Straszna sprawa, ze tak latwo
zniszczyc cos co wydaje sie genialnym mechanizmem. Popatrzcie na czlowieka
jako na mechanizm. Pracuje non-stop przez powiedzmy 70 lat, paliwo jest tanie
i efektywnosc jego wykorzystania jest niesamowita. A gdyby jeszcze zglebic sie
to zobaczy sie te tkanki, komorki, wszystko zyje i pracuje...niesamowite, a
jednak tak latwo to wszystko zniszczyc. Dlatego trzeba uwazac i to naprawde
uwazac, nie tylko na siebie zreszta - na ich tez.
Wracajac do starosci. Starosc jest straszna, to wie kazdy. Cialo odmawia
Ci posluszenstwa, tracisz sprawnosc, myslisz mniej sprawnie niz kiedys,
ludzie traktuja Cie z przymrozeniem oka...zbliza sie Twoj nieunikniony
koniec. To musi byc naprawde straszne miec swiadomosc, ze w zyciu moze
czekac juz tylko smierc i to z kazdym dniem coraz blizej. Strach, tylko
w ten sposob moglbym zareagowac. To wszystko jest niesprawiedliwe. Kiedy
jestes mlody nie wiesz nic o zyciu, na starosc kiedy wiesz juz tyle, ze
nie popelnilby tylu bledow, gaf, przezyl swoje zycie najlepiej jak mozna to
niestety jest juz za pozno...koniec...przezyles swoje zycie a teraz odejdz,
potworne. Kiedy juz pogodzisz sie z nieuniknionym, z wszystkimi okropienstwami zwiazanymi
ze staroscia, z ta straszna niesprawiedliwoscia, zaczniesz zastanawiac sie
jak chcialbys spedzic swoja starosc. Czy uciec gdzie w nowe miejsce,
przezyc jakas fascynujaca przygode, czy tez moze miec przy sobie bliskich?
Wbrew pozorom nie jest to taki latwy wybor - siedzenie w domu naprawde moze
sie znudzic. Musimy tez pamietac, ze zyjemy w przedziwnych czasach. Technika
rozwija sie niesamowicie szybko i mysle, ze nie powstrzyma sie jej rozwoju,
zreszta ktoz chcialby to uczynic? Moze za te n lat ludzie nie beda odczuwali
starosci tak jak dzis? Moze to utopia, ale zawsze trzeba miec nadzieje.
>Misja?

Czasem wydaje mie sie, ze kazdy ma jakis cel w zyciu. Owszem teoria, ze kazdy
sam kieruje swoim przeznaczeniem jest raczej racjonalna i wierze w nia, ale
gdyby sie zastanowic to tak naprawde w przyrodzie nie ma zadnych losowych
zdarzen. Owszem wiekszosci sytuacji nie mozna przewidziec, ale mimo to uwazam,
ze tak naprawde losowosci nie ma. Wracajac jednak do owego celu zyciowego.
Wiadomo, ze sa ludzie, ktorzy cale swoje zycie sa tzn przecietniakami, ale
sa tez nieliczne jednostki, ktore w taki czy inny sposob zaslynely w swoim
zyciu. Ciekawe, ze czesciej pamieta sie wielkich zloczyncow niz wielkich
dobroczyncow. Ostatnio dotarlo do mnie, ze jest we mnie cos co obudzilo sie
dopiero niedawno. Zawsze wiedzialem, ze mam do zrobienia cos waznego. Niedawno
zaczalem w to naprawde wierzyc. To sie moze wydawac smieszne bo moze i tak
brzmi, ale naprawde wierze, ze mam do zrobienia cos waznego w zyciu. Co?
Nie mam pojecia...zupelnie nie mam pojecia, nawet nie potrafie okreslic
z czym to bedzie zwiazane, czy z wydarzeniem, czy z odkryciem, nie mam
najmniejszego pomyslu czego dotyczy to wewnetrzne uczucie, ktore ostatnio
mnie trapi. Czuje, ze nie jestem sam i ktos tez czuje podobna rzecz. Zeby
ktos mnie zle nie zrozumial. Nie jest to uczucie z cyklu: "wyuucze sie znajde
dobra prace bede bogaty"...nie to cos zupelnie innego, mam wrazenie, ze
wkrotce nastapi jakas wielka zmiana, zreszta tak naprawde nie wiem. Jedyne
co w tej chwili wiem to, ze czuje cos takiego. Jesli ktos ma jakis pomysl,
albo czuje cos podobnego napiszcie, strasznie jestem ciekawy, czy jestem
osamotniony w tym uczuciu. Tylko blagam nie piszczie mi o jakiejs megalomanii
bo to naprawde nie jest kwestia mojej psychiki...tego jestem prawie pewien.

>1999!

Na koniec wypada mi oczywiscie zyczyc Wam aby ten nowy rok byl lepszy od
poprzedniego, aby spelnilo sie chociaz jedne z Waszych marzen i w ogole
zeby przylecialo UFO i wyladowalo przed Bialym Domem w oczywiscie pokojowych
zamiarach :)))) HAPPY NEW YEAR! To juz 1999!

............31 grudnia 1998....koniec numeru 4 "Czarno na Bialym"..............