   ROZRYWKA:

   Fraszki                                                 Scyzoryk/Enenzi
   PORADNIK LAMERA, CZC III                                  ZeRO/RoS-JA
   No to moe o komputermankach...                                   Ablde
   Carnaval Techno Party, czyli jak Aktin i Fitzroy na zabawe jechali!
   Z policyjnych raportw
   Rka rulez...                                           Scyzoryk/Enenzi
   SS Lame?                                                    ZeRO/ROS-JA
   Ballada o spronym Janie!                                    Shogun/NOP
   PD: Delicja                                                     DeMonus
   Jozef K. mistrz nad mistrze.
   ODA DO INTELA
   PD: Opowiastka lotnicza                                           Lexus
   PD: Wiazanie sznurowek.
   PD: Kobieta
   PD: Annoying!
   PD: CO
   PD:  45 SPOSOBOW BY NAPISAC SPRAWDZIAN SEMESTRALNY, KTORY CI KOMPLETNIE
   ZWISA                                                    AUTOR NIEZNANY
   Politically Correct
   (na)Palm Bicz                                             Net/Outsiders
   LISTONOSZ
   Opowiadanko                                                 ZeRO/ROS-JA
   Stoek i sznur                                                  Karakon
   KAchMeD'Em"go!KARa!                                J|\J(-: & ICE-K/R><Z
   THERE WAS A PARTY!                                        Ice-K/ReXXioZ
   SEN                                                       ToMmY/ReXXioZ
   Skad                                                       Ralfik/Core
   Crime story                                                      Ralfik
   Czowieku dobrej woli!                                             Olin
   ycie prywatne i subowe Ks. Marka Kaczora                 ZeRO/ROS-JA
   Dziwne...                                                          ZeRO
   The bezt zdania from letahs..:)                                   Lexus
   PD: Przejaja z Pampuchem :)                                       Lexus
   PD: PC KLUBY rzdz!!!                                        Lexus.Enz

 
  Fraszki                                               Scyzoryk/Enenzi

   A oto dwie fraszki z ycia wzite (like a Kochanowski):

   Mi i pszczoa
   ==============

   Uksia misia pszczoa
   - Ach ty kurwo! - misiu woa
   - Za te mki, za te ble
   Rozpierdol wszystkie ule...


   Lato
   ====

   Nie ma jak to w letniej porze,
   Mona wysra si na dworze.
   Letni wietrzyk w dup dmucha,
   A nad gwnem kry mucha.

   Scyzoryk/Enenzi

 
  PORADNIK LAMERA, CZC III                                 ZeRO/RoS-JA

   O FAKOWANU ZNACZKW SW PAR

   W  dzisiejszym  odcinku,  lamo  moja,  zdradz  ci  podstawowe techniki
   fakowania  znaczkw,  jak  i  par  trikw  znacznie  uatwiajcych ten
   proceder.  Zacznijmy  moe  od  tego  co  to jest fakowanie znaczkw. W
   skrcie  jest  to  takie  spreparowanie  znaczka  by  byo moliwe jego
   wielokrotne  uycie.  Wyrniamy trzy podstawowe techniki: na mydo, na
   wieczk  i  ciut  mniej  popularna  metoda  na klej. Omwi tu czwart
   metod ktrej autorem, nie chwalc si, jestem ja sam.

   Oto narzdzia i skadniki ktre bd nam potrzebne:

   - znaczki nowe, sztuk par (najlepiej te za 5 gr)
   - znaczki zuyte, ty par (tym razem zaszalejemy, te za 10 gr)
   - blok rysunkowy
   - owek HB
   - Kredki (opcjonalnie)
   - pinezki, sztuk dwie
   - wska, kwadratowa deseczka o dugoci mw. 15-20 cm.
   - opakowanie Poxipolu
   - budy czekoladowy (Moe by Absence, moe by jaki inny)
   - litr mleka (to do budyniu)
   - opatka do piaskownicy (zielona, bo najadniejsza)
   - 2-3 rolki przeroczystej tamy samoprzylepnej (szeroka)
   - 0.5 litra wdki (Krakusa lub ubrwki)
   - soik ogrkw
   - dwie zapaki

   Najpierw   wybierz   zuyty  znaczek,  na  ktorym  najdokadniej  wida
   piecztk.  Wzr  przerysuj  na  kartk  oweczkiem,  nastpnie cao
   pokoloruj.  Uwaga:  rysunek  powinien  zajmowa ca kartk formatu A4.
   Gotowy  rysunek przytwierd do deseczki pinezk, gdzie porodku grnej
   krawdzi.  Drugi  koniec  deseczki  przytwierdz sobie do czoa uywajc
   kleju  i  tamy  samoprzylepnej,  tak by rysunek znajdowa si porodku
   twojego  pola  widzenia.  Teraz  zablokuj  sobie  powieki  przy  pomocy
   zapaek.  Ostronie  po  si  na  wyrku,  i  wydajc ciche powywanie
   `hommaaaahommaaaa`  skoncentruj  si na wzorze piecztki. To Twj wrg,
   Twoje  przeznaczenie.  Po  okoo  tygodniu  udaj si do chirurga w celu
   usunicia  deseczki. Zasugeruj panu doktorowi by nie dzwoni do zakadu
   psychiatrycznego,  jak nie poskutkuje uyj wdki i ogrkw, zadziaa na
   pewno.  W  domu  przygotuj  gsty  budy.  Ochlap  nim nowe znaczki. Po
   zastygniciu  zdrap  budy  opatk,  umyj  znaczki.  Skoncentruj si i
   uywajc  caej  swojej wewntrznej energii wybij na znaczkach mentalny
   wzr piecztki. Zapobiegnie to odbijaniu si prawdziwej piecztki. I to
   ju   praktycznie  wszystko,  tak  spreparowanych  znaczkw  uywam  od
   pocztku  istnienia  polskiej sceny PC, czyli od okoo 19 lat. Fakt ten
   potwierdza, e moja metoda jest najlepsza. Baj.

   C.D.N.B.N.M.I.N.N.B.A.T.W.O.T.S.
   (cigu dalszego nie byo, nie ma i napewno nie bdzie, a tak w ogle to
   spierdalaj!)
                                       Tow. Karny, rzut a.k.a. ZeRO/RoS-JA

 
  No to moe o komputermankach...                                   Ablde

   Tu  Ablde.  Sprbuj  wprowadzi  dzisiaj  troch  intymnego nastroju i
   opowiedzie   Wam   o   jake   niewielu,   lecz   jake  intrygujcych
   komputermankach.  Podkreli chc zanadto, i moje badania opieraj si
   tylko  i  wycznie  na wasnych dowiadczeniach ze znanymi przeze mnie
   osobicie  krzemowymi  pannami.  Std te pochodz wszelkie statystyki.
   Monaby tu zakrzykn (sowami wypowiedzianymi przez moj matematyczk,
   gdy  usyszaa,  o  czym  rozmawiam  z  koleank na lekcji) "O! Znawca
   kobiet  si  znalaz!".  Ocen  wartoci  mojego  tekstu  pod  wzgldem
   merytorycznym  pozostawmy  jednak  opinii czytelnikw (razem i osobno).
   Jestem  scenowcem wyksztaconym rednio - podchodzcym wanie do prby
   tzw.   egzaminu   dojrzaoci  i  majcym  zamiar  (nadziej)  zda  go
   pomylnie,  co  spowodowaoby otwarcie drg na uniwersytet, bdcy, jak
   wiadomo, dla (pseudo)znawcw kobiet niezym poligonem dowiadczalnym. O
   normalnych  kobietach, znajc moje zarozumialstwo, rwnie napisz, ale
   to  kiedy  indziej.  Teraz  zajmiemy  si  pewn  nie normaln (ale nie
   nienormaln!),  a  waciwie  specyficzn  odmian  o  zmiennym smaku -
   sodko-gorzkim,  cierpkim  lub  winiowo-pomaraczowym, w zalenoci od
   pory dnia. Nazywane s komputermankami. Gdy niedojrzae - s zielone (w
   pewnych  przynajmniej  sprawach),  przechodzce pniej przez wszystkie
   kolory tczy, wracajc do zieleni na kocu.
   Czsto  s  blondynkami - wwczas ich ukochane maszyny cigle si psuj
   (abstrahujc  od  serii  prymitywnych  dowcipw  -  to prawda!). Rwnie
   czsto zdarzaj si te jednak inne kolory wosw, okazuje si wwczas,
   i niektre kobiety radz sobie ze swym sprztem cakiem niele.
   Aby  nie  zosta  posdzonym  o  szowinizm  lub deprymowanie ktrego z
   kolorw  wosw,  naley  w  tym  miejscu doda, i wszystkie, znane mi
   komputermanki-blondynki    odznaczaj    si    ponadprzecitn   dusz
   artystyczn  i  w  tworzeniu  sztuki  s  znacznie lepsze od wikszoci
   (jeli  nie  wszystkich) artystw - mczyzn na scenie. Ich dziea maj
   bowiem  w  sobie owo synne Co, ktrego nie sposb osign, traktujc
   sztuk  jak  rzemioso.  Oczywicie  za  sztuk  nie uwaam na przykad
   tworzenia    kolorowych    literek    w    photoshopie,   ani   pisania
   nieinteligentnego  techno,  ktrego  mamy  na  scenie istny natok. Nie
   mwi  tu  o  niektrych  formach  tej  muzyki, tworzonych przez ludzi,
   ktrzy  autentycznie  znaj  si  na rzeczy i potrafi nieraz zaskoczy
   nawet przeciwnikw techno. Ale nie o tym miaem pisa.
   Wszystkie  komputermanki  s  niesamowicie  namitne.  Mona wielce si
   zadziwi,  widzc,  e  nasza niepozorna koleanka okazuje si by tak
   'cich  wod'.  Lubi bra sprawy w swoje rce (Bez zbdnych skojarze.
   Ale tak midzy nami, zberenikami - wikszo woli metody francuskie.),
   chocia  niekoniecznie  musi  to  oznacza,  e  s  typem dominujcym,
   however,  zdarzaj  si  pewnie  i  takie  przypadki.  A  teraz przykra
   wiadomo  dla  koderw.  Statystycznie  wszystkie  blond komputermanki
   uwaaj,  e  dobry koder nie moe mie dziewczyny. Troch w tym racji,
   spjrzmy  na  nasz scen. No ale. Zawsze mona si wymiga, e si nie
   jest dobrym koderem. Niestety nieatwo jest je oszuka, gdy wszystkich
   koderw  uwaaj  za  dobrych, nawet takich, ktrzy nie potrafi zrobi
   Glenza  (fakt  autentyczny). W kadym razie twierdz, e wol grafikw,
   no,  w ostatecznoci muzykw (ale musz by naprawd nieli). Swapperzy
   z  gry  mog  i si powiesi. Jeli chodzi za o brunetki, chyba nie
   maj   nic   przeciwko   koderom,   aczkolwiek   wol  troch  bardziej
   wysportowanych mczyzn.
   Potrafi  wycign  z  najgorszej  depresji. Zwykle takiej, ktr same
   spowodoway.  Bez  wyjtku  wszystkie maj du potrzeb niezalenoci.
   Zaborczo  dla  nich  jest  najgorsz  msk cech. Tako przejawianie
   zazdroci, ktr niestety niewiadomie wzbudzaj (u sabych charakterw
   do  wyyn moliwoci). S bardzo inteligentne, co stanowi due sito dla
   potencjalnych kandydatw, gdy nie toleruj gupszych od siebie (a tych
   jest  zwykle wicej). Odznaczaj si duym rozsdkiem (tzn. najczciej
   wychodzi  na  to, e rozsdniej byoby poprzesta na przyjani :) ). S
   ekstremalnie  trudne  do zdobycia, co jednak daje rwnie duy profit po
   osigniciu  celu (potrafi zrobi tak, e dla wielu staje si to celem
   ycia).  Czasem  maj ochot pozadawa si z kim bliej, ale tylko tak
   na chwil. Oczywicie takowi frajerzy nie maj co liczy na wicej, ni
   kilka   zalotnych  spojrze  i  zagadkowych  swek.  Nie  imponuj  im
   szpanerzy  (tzn.  lamerzy w Vansach, lamerzy w zbyt szerokich spodniach
   opadajcych  im  z zadka, ani tym podobne debile). Suchaj najczciej
   metalu,   chocia  toleruj  wszystko  oprcz  tego,  czego  nienawidz
   wszyscy,  czyli  szalalala  diiii  sko, poooo lo. Obdarzone niesamowit
   intuicj,  wyczuj  kady  niegodziwy  zamiar,  wic  szanse maj tylko
   ludzie szczerzy.
   Nieobca  jest  im  sztuka  sowotwrstwa;  zadziwiaj  nas wci niby -
   przejzyczeniami,   lecz   gbokimi   filozoficznie   treciami.   Oto
   przykad  pewnego wywodu filozoficznego, ktrym mnie uraczono w trakcie
   pewnej  sesji,  e  tak  powiem, spotkaniowej. Dla utrzymania cigoci
   wykadu pomin wasne wtrcenia, sugerujce, i by to dialog. Oto:

       "Ja znam na such jedynie.
        O Boe, jeste okrutny. Ja tworz ze suchu.
        Jeste beznadziejny.
        Tak. Zapisywacz.
        Zdrajca.
        Ju nic wicej nie powiem.
         (chwila ciszy)
        Odchodz.
         (chwila grobowej ciszy)
        Zostae jakby w czarnej dziurze.
         (c za pewno siebie - przyp. red.)
        Wiesz co, ja sobie tam nie ycz adnych.
        Wiesz co ci powiem?
         (nie - przyp. red.)
        Ty si z tego nie wykaraskasz
        Tworz now grup - Amazonki! "

   Tak  wic, tylko czeka, a Amazonki zaczn wydawa feministyczne dema.
   Reszta  niech pozostanie bez komentarza. Wanym jest tudzie codziennym
   elementem ich ycia noc. Gdy si zaczyna, popadaj w dziwnie nawiedzone
   stany. S wwczas skonne odprawia obrzdy okultystyczne i maltretowa
   mczyzn (polecam). Same te si daj wwczas troszk pomaltretowa.
   Czasem  w  nocy  tacz.  Mona  wwczas  zobaczy,  e poruszaj si z
   niespotykan  zwinnoci.  Mona  by  rzec,  e  komputermanki  zostay
   stworzone  do  poruszania  si.  Jako  e  wietnie  tacz,  znaj si
   doskonale  na  efektownych  striptizach. Gdy te si jednak zakocz, na
   kocu  pozostaje najurodziwsza w wiecie, przepikna, wierna i niewinna
   crka  Matki  Natury, swym piknem wzruszajca poranne ptaki do piewu,
   co  bardziej  rozbudzone  skowronki  do trelu, jaskki do kluczenia po
   niebie,  a  nawet  sroki  zapominaj o swych wiecidekach, zapatrzone
   hipnotyzujcym  blaskiem czystej esencji archetypowego wrcz zachwytu w
   ten   bezkresowo   nadnaturalny  twr,  jakiego  dowiadczya  zaledwie
   przelotnie  dusza  niejednego  marzyciela,  rozpamitujcego dni sprzed
   swych  narodzin, gdy czas by niewiele wicej ni koysk wiecznoci. A
   koysank  o zmierzchu piewaa Ona. Ubrana w bia tog. Kroczca boso
   po chodnej pododze pokrytej, bym powiedzia sianem, dziwnym gatunkiem
   biaego siana, a raczej trawy uschnitej na biao, lecz jest to dywan z
   puszystego  alabastru,  o  rcznie rzebionych wknach, takich, jakimi
   poranna lipcowa rosa oplata krzewy hedera helix.
   Nie  sposb  opisa widoku pradawnej Laeghny w poncym brzasku wiecy.
   Ha! Nie sposb otwiera przy niej ust, by sowa wymawiane w popiesznym
   rytmie serca nie ukaday si w poezj. Los, a moe Diabe zrzdzi, e
   istoty   wadajce   piekielnymi   machinami,   tranzystorami  szatana,
   grzybiczym   lkiem  zakompleksionych  chamowcw,  s  najprawdziwszym
   piknem, upersonifikowanym w rwnie piknym ciele.

   Przy   tylu   zaletach,  zapewne  monaby  znale  jakie  wady,  lecz
   sprowadzaj  si  one gwnie do tego, e ze wzgldu na skomplikowan i
   dojrza   osobowo  s  trudne  do  zdobycia.  Jednak  pocieszmy  si
   wspania  kwesti, ktr usyszaem od mego dawnego towarzysza niedoli
   Sfiresa  (viva  tois!),  ktry  w  sprawach  kobiet  jest  niewtpliwie
   wikszym ode mnie autorytetem. Powiedzia on: "One zwykle s chtne, to
   my jestemy do dupy".

   cdn.

   Zebra  i  opracowa  naraajc ycie wasne i innych (gwnie innych -
   przyp. Boga)

   monseniour  Donatien  Abl  Franois  de  Sathe  hijo de Pedro Panfilo y
   Zamacona  Hidalago  y  de  la  Dona  Ynes Alvarado y Numez de Luarga en
   Asturias  von Hindenberg Largo Puono vel Sancho-Panche de la Costa Rica
   Ispanola  Bravo Italiano Makaroni Janna Novakka Fix Plus Mie Uso ru Wna
   Siedanie Smacznegonie na Ogonie
                                                             A.D.MCMXCVIII


 
  Carnaval Techno Party, czyli jak Aktin i Fitzroy na zabawe jechali!

   Ekhem...  Uwierzycie,  czy  nie,  ale  po tej stronie witaj Was gorco
   Aktin  i  Fitzroy, dwie  godzinki  przed Carnival Techno Party w odzi.
   Wanie  siedzimy przed kompikiem i zastanawiamy si czym Was tym razem
   zanudzi :) Wic co piszemy?
   Tak  na  prawd  to  powita  Was  tylko  Fitzroy bo do key'ba usiadem
   dopiero teraz wic ja Was witam gorco. Za godzink wymywamy na imprez
   do  odzi  wic  jestemy z lekka pojarani, przynajmniej ja. Kurna, nie
   wiem  co  pisa...  ty co napisz... a, ty myslisz, e ja podjarany nie
   jestem? Stary, a mi si nogi trzs... a moe to za sprawa twoich sexi
   perfum?...
   Makler rzdzi. To  znowu ja  Aktin... tak wic korzystajc z okazji, e
   znowu  mi  oddae  key'ba  to troch  przynudz. Wszystko  si zaczo
   pamitnego  dnia kiedy to sierotka Marysia na jagody sza.... czad nie?
   Ale  spoko  jeszcze  nic  nie pilimy co moe si zmieni w najbliszym
   czasie,  nie  Fitzroy?  Ya.  No  wiec  napiszemy  na poczatek? Moze sie
   pochwale  ;), e  wasnie zwerbowalem Ci do Da Rave Brada? Chlopcy si
   uciesz ;) nie... No wiec tak, zadupcza w tle fajny rave modulek...
   tak dla cisoci [aktin here] to happy rave... ktrego swoj drog nie
   lubi  ale  kit....  tak  w  ogle to wanie nie ma tutaj Fitzroy'a bo
   rozmawia ze swoim starym... kto zgadnie o czym??? Chyba wiedz to tylko
   oni... a tak w ogle to nie czujecie s znudzeni tym chamem?
   Fitzi  heer  ;)  co  ty... cos mi to przypomina Mak'a Hypnotize'ow wiec
   chyba  jest  kewl.  A  tak  w ogole napiszmy cos konkretnego co? Pewnie
   poowa juz zasna :)
   Co...  o  sorry  ja  te  przysnem...  ale ju jestem... konkretnego,
   co? Niech si zastanowi.  Z konkretnych rzeczy mog Ci powiedzie, e
   kupi sobie dwa Okocimy mocne... i chyba amirikany... ale zobaczymy jak
   budet to  wytrzyma.. chciae konkrety, masz. Ehhhh, ju si  nie mog
   doczeka  kiedy  wejedziemy,  i  ten  ogrom  ludzi  zobacz, telebeamy,
   lasery, skanery... no i co najwaniejsze profesionalne tancerki :)
   Wiedzialem,  e  to  ostatnie  napiszesz :) Niech no ja Ci tylko powiem
   Twojej panience ;) A tak swoja droga, to ja te ju sikam z podniecenia
   (???)  a  minuty  to  juz  sam odliczam. Co ja wypije? Nie wiem... moe
   Karmi? :)  @#$%^&*()#%$^&*()_ tutaj wanie Fitzroy tosta encyklopedi
   za  to  e  chcia powiedzie Olce o panienkach... a co do Karmi... c
   konkretny go, konkretne piwo :)
   Auuu!  No niech Ci. Zaraz Ci oddam, tylko si otrzasn. A tak na serio
   to  co  my  waciwie  mielimy  pisa, co?  Bo  sam si zastanawiam...
   Korzystajc z okazji, e pobity si zastanawia co ma pisa, wic ja co
   wypukam...  tak  wic  wszystko ju byo w tym zlewie oprcz fuck'w...
   Tak  wic  powiem  wam  jedno.... wszyscy s LAME... scena jest LAME...
   Aktin  jest  LAME  wszyscy...  tylko  Fitzroy  jest  ELITE... ja wam to
   mwi...  Zreszt kady kto dostanie od Aktina encyklopedi w czach to
   ELITE... nieprawda? Co jeszcze, hmmmmm o lamerach ju byo, wic teraz
   moe o grupach... Polskie grupy s Lame... Niemieckie  grupy s Lame...
   o Finlandii, Norwegii, Iraku, dolnym Sudanie, RPA, Somalji,  Mozambiku,
   Kanczatce  ju  nie  wspomn.  A  jeszcze  dla cisoci powiem wam, e
   najlepsi  swapperzy s w Palestynie... serio, zero delay'i... beeee ju
   mi si palce zmczyy, masz Fitz...
   Uch...  nie  wspomniale  o  Azerbejdanie! Kurde tam to jest 'scena' -
   same  elity (ciekawe, czy ich te lae encyklopedi po bach ;). A tak
   btw. to schlebiasz mi ale... wiedzialem to juz od dawna :) Tak.
   No wic grupy. Polskie. Kurde, wy to jestecie lamerzy! No niech was...
   bierzcie  przykad przynajmniej z Boni - oni robi dopiero klimatyczne
   dema i wogole... dobra my tu faku, faku, a wci nic konkretnego tu nie
   ma... Dobra, od tych naszych smtnych textw mj pies (ktrego nie mam)
   dosta  sraki, ale nic to... moe przeyje... my z Fitzroyem, wzielimy
   kok,  bo  jak inaczej mona wytumaczy takie teksty... on jeszcze co
   wcha  ze  soja... chyba past BHP... ale nie jestem pewien... dobra,
   musze wzi sztacha (ktrego z reszt te nie mam :)....
   No,  Aktinek  tu jara a ja moge znw pisa. Hmmm... wycz ten modul bo
   ju   mnie   dobija  ten  jk  tej  panienki!  Aktin  here... Po co  go
   wycza...  jest taki fajny, e ju tiku nerwowego dostaem.... fajnie
   bd podrygiwa na paradzie :)
   Jakiej  paradzie?  przecie  adnego  przemarszu  nie bdzie! Ale kij z
   tym..  Pogrzao  Ci???  A  przemarsz  do  sklepu po browar to co... no
   czowieku, zastanw si.. no takie gupoty na wizj dajesz....
   To przez ten klej. Ale cz. Wic jednak przwemarsz bdzie. W trzy osoby
   :) No kurde, wycz ten modu!!!
   Co??????
   Goowno :)
   A wyczy modu!
   Dobra  [aktin  here...  again]  teraz  leci  sobie Revisq, chyba Ci si
   podoba,    nie...   o   zaraz   bdzie   motyw   goa...   o   teraz....
   syszysz.....????  A  teraz znowu inny... a za chwil wejdzie zpowrotem
   gitarka...  Papadeo rzdzi. Nie ma to jak pisanie na czasie. A tak btw.
   ludziska syszelicie kiedy 2-kanalowe moduy? Wymikniecie! Po prostu
   wymiataj...  o  prezed  chwil  znw  by  motyw  goa,  a teraz wesza
   gitarka... a teraz wyszedl bass... o i gitarka...
   ja si wtrce bo to nie gitarka, tylko zwyka modulacja na Rolandzie...
   a  poza tym  to  teraz motyw ambient.. i co ty na to... tylko, e musz
   wyj  teraz  do  Cubic  Playera, bo ten kocowy motyw jest zaptlony:(
   chyba  syszysz...  yyy...  no slysze... zaptlony... taaa... cokolwiek
   powiedziales ;) no skoro tak mowisz... :)
   Ej, dugo bdzie ten ambiencik?
   Do koca wiata....
   A  teraz  leci  sobie co ala... Ulice San Francisco... ale cl, bo te
   Revisq'a...  w  sumie  jak  to  czytasz  Revi to wiedz, e nieze modki
   trzaskasz.. macie Fitz'a...
   Ya. To ya. Revi? A wiesz, e jest na serio goc o ksywie revi?
   A zarzy Ci???? Jest on ascii makerem na scenie amigowskiej, jest may
   pryszczaty  z  wosami  wchodzcymi  do  oczu i jest w grupce.... zaraz
   sobie przypomn.... Velps..
   Gwno prawda, bo w Link 124! ha, zagiem Ci co?
   Ohhh  tak mnie zagie e si wyprostowa nie mog... chyba w kaftanie
   na party pojad...
   Zanim  Aktinek  si odplcze ja co tu wklepie. No wiec tak, co do Revi
   to  zapomniale  wspomnie, e na dodatek ma garba i grzybice jader. Co
   sie do klawiatury rwiesz?
   No bo chciaem powiedzie, e osobicie nic do nie jakiego Revi'rgo nie
   mamy,  nie?!? Ale tak akurat si zrymowao z Revisq... po prostu gociu
   dzisiaj   szczcia   nie  miae...  zgo  si  po  odszkodowanie  na
   najbliszym  party..:) taaa... skrzynk piffka. Hmmm... dochodzi 19:10.
   czyli  powoli musimy sie zbierac na party, a tu wciaz takie smety. btw.
   i tak powiem twojej poanience hahaha!
   Tak  w  ogle  to  si  pisze  panienka a nie poanienka...a poza tym to
   wyjdziemy 19:30... co? A i jeszcze nie wspomniaem jak to sobie dzisiaj
   farbowaem   wosy  na  parad  [Aktin  here]...  miay  by  rubinowe,
   przynajmniej  tak  na  farbie  pisao...  a  tu  co ? gwno... ptorej
   godziny  si  mczyem  i  nic...  moe  troch odcie zmieniy ale nie
   wiem... powiedz co Fitzroy...
   Cz,  wosy nie s rubinowe (jakkolwiek to wyglda) A s... kasztanowe,
   czyli ostatecznie nie jest tak le...
   By  mnie  przynajmniej  nie  zaamywa... kasztanowe.. co to ma by...
   kojarzy si ze sraczkowatym a to ju le... bardzo le... bardzo. Ale w
   sumie  przynajmniej nie  s  czarne jak zwykle... jeszcze od Olki musz
   zacisk  na  ucho  wzi...  powiem  Ci  jeszcze, e ju chyba bdziemy
   koczy.. chyba, e ty chcesz jeszcze co pisa.. bo moja matula wanie
   rzaro  szykuje, a poza tym musz sztruksy zmieni i w ogle ni powoli
   zbiera.... odemnie ju paaaapapapapapapa.... To by Aktin :)
   To  bdzie Fitzroy... no to zbieraj sie, wpieprzaj co tam masz, a tak w
   ogle  to  moe  jakie urodzinowe yczenia co? A moze prezencik? Wali
   to,  mam  tylko  nadzieje,  e  na parad mnie wpuszcz, bo _wzdemb_ od
   szesnastki...  a  ja  taki  gnoj  jestem  :)  Ale przynajmniej elita ;)
   Dzikujemy ci Aktin.
   oki, Fitzroy is off 2...
   bye.


   PART 2

   carnival  techno  party czyli jak Aktin i Fitzroy na zabaw jechali - -
   the day after.
   [wywodw cig dalszy]

   Dobra,  dobra.  Koczy  to gwno, morda i teraz fitzroy sam przy swoim
   boardzie  klepie,  nie  ma  tu  Aktinka  wic mog sobie na niego ostro
   pofakac i powiedzie  co nie co, co w ogle miao by  tajemnic. Jako,
   e znw na pocztku nie mam  co pisa - pofakam sobie :) Tak wic fakam
   scene,  lamerw,  elite  (siebie?),  piwo,  drugi, nazistw, faszystw,
   anarchistw,  satanistw,  szkol,  pedaw, rzd, prezydenta, policj,
   nauczycieli  i  wszystkich innych oszoomw jakie maj swoje miejsce na
   tym  wiecie.  Oglnie  rzecz  biorc  fakam  wszystko i wszystkich - w
   kocu,   w/g   prawa   encyklopedii  Aktina  tylko  ja  jestem  ELITA -
   buachachachacha!   :)   Lecz  zwaajc  na  fakt,  i ja  dostajc  tym
   przedmiotem przez eb, nie daem sobie i oddalem Aktinowi, stwierdzam i
   Aktin to te elita! Tak wic elita to tylko my - AKTIN i FITZROY!!! :D
   Ju  picie?  Nie,  to  moe  wkurzeni jestecie? Te nie? To czytajcie
   dalej...  pamiatki po Aktinie mam dwie - pikny autograf z dedykacj na
   moim   piknym,   owosionym,   ELITARNYM   torsie  oraz  co  bardziej
   rzucajcego  sie  w oczy... ludzie, gdziekolwiek, na jakimkolwiek party
   bdziecie  nie  bawcie  si  w  pobliu  tego  osobnika! Moecie sobie
   oszczdzi nieprzyjemnoci i kilku rozbitych warg ;)
   panienka  Aktina? fajna dupka. Od dzis oficjalna czonkinia (tak to si
   pisze?)  Tekkkno-grupki  Da  Rave  Brada  jako grupkowa maskotka ;) Nie
   wkurzysz sie Aktinie? Masz prawo... w kocu jeste ELITA :) W drodze na
   party  zakupilimy  kilka puszek trunku scenowcw... Niejakich Okocimw
   mocnych.  Aktin!  Co  ty  w  tym  gwnie  widzisz?  To to nie doc, e
   niedobre, to jeszcze musielimy cedzi z puszek, a ja tego nienawidz -
   -  ciko wchodzi... Aktin si schla kilkoma piffkami w pie, panienka
   rwnie,  dobrze  e  mi  nie  smakowao,  bo  ja  sam  pewnie  bym by
   nawalony...  tak, wic z pijanym Aktinkiem, jedynym ktry zna drog na
   party  place,  bdzilimy  po  odzi  jaka godzink, moe dwie robic
   sobie   zlewki   z  wszystkiego...  gdyby  nie  pomoc  kilku  osb  nie
   trafilibymy na party...
   Hmmm...  a  co  o  samym  party?  Ech... party jak party... kilka aren,
   trance,  jungle,  house - to najczciej rozbrzmiewao w cianach party
   place...  na  samym  party  poza  nami  -  ELITA  -  bylo jeszcze kilka
   osobnikw  rodu  scenowego. Podobno Aktinek gdzie wyszuka Freezersw,
   ja  sam widziaem  kilku  goci z Amigi, zdaje si, e gdzie widziaem
   Acid'a  oraz  przez chwil zwidzia mi sie Orb... ale to nie by on. Na
   samo   party   dotarlimy  o  10:30,  czyli  dwie  i  pl  godzinki  po
   rozpoczciu...   kewl...   i   tak   jako   to   zleciao  do  rana...
   podsumowujc  party bylo lame... jak wszystko ;) Tak, tylko my jestemy
   ELITA!
   I  tym optymistycznym ;) akcentem kocz te wywody, miejc nadziej, e
   nie  przysnelicie  przed  kompikami  (ja bym zasn) i oczekujc kilku
   dobrych  kopniakw  z  Waszej strony na nastpnym party za te wszystkie
   mile ;) slowa w Wasza stron...
   Howgh.... nie, no nie... to takie nieelitarne, bye lame scenko!

   ELITA

   jungle aka fitzroy/ipc^drb

   ps.  Prosz  tych  wszystkich  slw  nie  bra  sobie  do serca... byly
   wszystkie pisane w dzikim technowsko-lodzkim nastroju... ;)
   ps2 Ale i tak jestemy ELITA! hahahahaha!!! :D

 
  Z policyjnych raportw

   Mam  kumpla prawnika, ktory ostatnio duzo przekopywal sie przez raporty
   policyjne.  oto co z niektorych wygrzebal (to wszystko jest AUTENTYCZNE
   !!!):

   > Zwloki wisialy dobrze wyeksponowane, wkomponowane we framuge drzwi.

   > Dochodzenie bylo utrudnione, bo swinia zostala zjedzona.

   >  Podejrzany  zrobil  duza  i  mala  potrzebe  wewnatrz  spodni  celem
   unikniecia odpowiedzialnosci.

   >    Odstapilem   od   czynnosci,   poniewaz   para   wymagala   pomocy
   medyczno-seksualnej.

   > Pokropek nie odniosl skutku, denat nadal byl martwy.

   >  Na  drodze  lezal  martwy  pies,  a  obok  niego prawdopodobnie jego
   wlasciciel, tez denat.

   > W trakcie interwencji zostalem uderzony miekkim gownem.

   > Przy nietrzezwej znaleziono trzezwe niemowle.

   >  Po  ogledzinach  stwierdzono,  ze  worek  byl  pusty,  poniewaz  byl
   dziurawy.

   > Poszkodowana zostala kopnieta w siedzaca czesc ciala.

   >   Podejrzany  nie  przyznaje  sie  do  winy  z  powodow  osobistych i
   samopogladowych.

   >  Poszkodowany  zostal  odwieziony  do  szpitala  celem umieszczenia w
   tamtejszym zakladzie pogrzebowym.

   > W gwalcie braly udzial gromnica wraz z butelka.

   > Na mojej glowie zbeszczeszczono orla z korona.

   >  Podkreslam  ponownie,  ze  patrol  pieszy  nie jest w stanie w zaden
   sposob skutecznie ujac uciekajacego samochodu.

   >  Ukrywal  sie w smietniku, przez co cuchnal tak intensywnie, ze nawet
   pies sluzbowy sie skrzywil.

   > Patrolujac ulice zauwazylem spokoj.

   > Wlasciciel bil konia az do zdechniecia.

   >  Na miejscu zdazenie spotkalem trzech denatow, z ktorych dwoje dawalo
   oznaki zycia w postaci przeklenstw, a trzeci byl calkiem niezywy.

   >   W   lesie   zastalismy  drzewa,  krzaki  oraz  towary  niewiadomego
   pochodzenia.

   > Byl to pies marki wilczur.

   > Rozpytywany nie widzial poszukiwanej, ani niczego, bo byl niewidomy.

   >  Podejrzany  bil  swoja  zone, z ktora mial piecioro dzieci za pomoca
   sznurka.

   >   Zauwazylismy   grupe   osobnikow   zachowujacych  sie  podejrzanie.
   Podeszlismy  do  nich celem wylegitymowania. Na nasza prosbe o okazanie
   dokumentow   odpowiedzieli   'spierdalajcie',   co   tez   niezwlocznie
   uczynilismy.

 
  Rka rulez...                                           Scyzoryk/Enenzi

   Kady  chyba  ju  mia  (lub bdzie mia) anatomi czowieka na lekcji
   bilogii  w  szkole redniej, a zatem wie, jak skomplikowan istot jest
   czowiek  od  "wewntrz".  Nie  mam  zamiaru opisywa, jakie "flaki" ma
   czowiek,  ale  opisz  jedn z czci naszego ciaa, tj. jego koczyn
   grna  zwan  rk.  Skupi si szczeglnie na jej "zakoczeniu", czyli
   doni.

   Do  -  chyba  j kady ma i wie jak wyglda. Tu chciabym przedstawi
   swoje wywody na temat doni. Nie jak wyglda, ale co dziki niej moemy
   robi. I tu zaczn swoj wyliczank co ta do potrafi:

   -  dziki  niej  moemy klepa w klawiatur, no chyba e kto woli nog
   lub nosem (lub czym tam innym)

   - trzymamy w niej joya (chyba, e kto trzyma go w dupie - te mona)

   -  dziki  niej  obsugujemy takie skomplikowane urzdzenia cywilizacji
   jak n i widelec, dugopis itp.

   - w ogle doni obsugujemy wszelkie bzdety, ktre wymagaj obsugi

   - moemy podrapa si po gowie lub po dupie, czy te po jajach

   - moemy poduba w nosie, w uchu czy te w dupie

   - moemy doni roadowa napicie (walc kogo w mord lub walc sobie
   konia)

   - moemy sobie poklaska, ot tak dla zabawy

   -  moemy  posiowa  si  z  kumplem  na  rce (mwi wam, lepsze jest
   siowanie na gowy - kto ma bardziej wytrzyma)

   - moemy strzeli palcwk jakiej dziewczynie, palcem, palcami czy te
   ca doni (to zaley co jej dogadza)

   - trzymamy w niej jointa, piwko, jabola czy te inne kieliszki

   - wsadzamy j tam gdzie nie trzeba

   - jak komu si nie podoba to moe se uci

   - a najlepiej to wsadzi w kieszenie

   - albo sobie troch powymachiwa (flicks rulez)

   - moemy spowodowa jaki rkoczyn

   - oddaje ona to co jest nam najbardziej potrzebne - pienidze

   - czasami si trzs nam (brak alkoholu we krwi)

   - a to jest denerwujce przy polewaniu

   Tyle  by  byo  mych  wywodw  na temat doni. Moe w przyszym numerze
   bdzie co o nodze (jeeli editor si zgodzi)...

   Scyzoryk / Enenzi

 
  SS Lame?                                                   ZeRO/ROS-JA

   SS  Lame? Taa... SS Lame. SS Lame! SS zdecydowanie Lame! SS bardzo very
   kuna zdecydowanie LAME!!!

   Peace,  rolinki  wy  moje. W dnioo dzisiejszym papa smerf....sorry....
   papa  ZeRO  opowie  wam bajeczk o sECRET sERVICE, i o tym co to znaczy
   by  PROFESJONALNYM  lamerem.  Zdaj  sobie  spraw, e artem tym ostro
   przeginam,  i w ogle przekraczam granic dobrego faka na poziomie, ale
   _cu_...

   A  wic, zaczynajc od pocztku, byo tak: prawie rok temu (patrz: data
   listu)  postanowiem  ciut  sobie  pobluzga  i wysa list do SS. List
   napisaem i wysaem, oto jego tre (ostrzegam - koo 10 kilo)....


`                                                 Szczecin, dn. 24.03.97

   Szanowna (khe,khe) Redakcjo (?)

   Na  wstpie  chciabym  zaznaczy  e nie jestem waszym fanem. Lojalnie
   ostrzegam e w licie tym mam zamiar was zbluzga, oplu (jadem, jestem
   paskudnym  gadem)  i  zmiesza z botem. Do napisania tych kilku znakw
   skoni  mnie  kretynizm  i  gupota coponiektrych z was, czy naprawd
   sdzicie  e  jestecie wszechwiedzcy??? Chyba tak, poniewa mimo masy
   wpadek i bdw uwaacie si za p-bogw (jeli nie lepiej) z GULASHEM
   (a  propos, kto ci xywk wymyli? Proponuj BUL-I0N lub GROCH-VA....)
   czyli  kretynem  idealnym na czele.Jako e nie lubi by goosownym za
   moment  dokonam  w  miar  dokadnej i obiektywnej (yeah, right) sekcji
   zwok waszego pisemka a dokadnie numeru 44 (Marzec`97).

   OKADKA:  Czepia  si  nie  ma  zbyt czego, ale wol rcznie malowanie
   okadki  z  GAMBLERA  (zapomniaem  napisa  e  jest  to  mj ulubiony
   magazyn  o  grach  komputerowych.).  98,5% waszych okadek to screeny z
   gier (Kombinacja Ctrl+Alt+T RULEZ!!!) lub screeny reklamowe z stron WWW
   dotyczcych  konsol.  Ni  mnie  to  zibi,  ni mnie to grzeje. Ujdzie w
   toku. rednio. 3+. Tak sobie. (got it?)

   WZTEMPNIAK:  O  ile  si  nie  myl  wstpniakiem  jest ktciutki tekst
   wydrukowany  na  stronie  nr  8  (ten  pogrbion  czcionk) . He,he,he
   COOL!!!  Co  to  k...a  jest????  Jak to ma by wztempniak to ja jestem
   mutacj  Sylwka  Stalonego  z  Courtney  Cox (mam nadziej e napisaem
   poprawinie).  A  tak  przy  okazji,  czy  yjecie  pod kloszem (mwi o
   wyszystkich  numerach,  nie  tylko  44) i nie zauwaacie niczego co si
   dzieje  wok was??? Nie napisalicie ani sowa o upadku TOP SECRET`U ,
   najstarszego   magazynu  o  grach  komputerowych  w  Polsce.  Martinez,
   zapomniae ju skd si wywodzisz (bo ja doskonale pmitam pierwsze 10
   numerw TS`A) ? Mio. Jakim cudem nie wydrukowali cie nic o kolejnych
   edycjach GAMBLERIADY, najwikszych targach growo-komputerowym w Polsce.
   Dziwne,  kurza  lepota  or  something?? Ja rozumiem e GAMBLER to wasz
   najwikszy  konkurent  ,  ale  eby  nie  zamieci  nawet najmniejszej
   wzmianki?  W  skrcie uznaj e wztpniaka jako takiego w waszym pimie
   nie   ma,   co   jest   conajmniej  dziwne.  (Moe  napisalicie  co o
   Gambleriadzie, a ja tego nie zauwayem, cho miem wtpi.

   NEWSY:  Niele, mimo e maj tylko ptora strony s cakiem obszerne i
   aktualne  (a,  wanie  akualno. Musz szczerze przyzna e jestecie
   `najszybsi`  tzn.  jako  pierwsi  zamieszczacie  opisy super-nowoci.).
   Prawie  bym  zapomnia : Katharsis. My homme own this shit (I`m talking
   about  SS  CD  43 and an AVI file called `Raport z Produkcji`) , and it
   ain`t  so  cool.  Gos  Adrianka  jest  zaguszony  przez inne dzwiki.
   Renderingi s COOL natomiast sama gra jest raczej rednia ( nie jest to
   tylko  moje  zdanie,  kilku kumpli sdzi o tym TO SAMO). Ja rozumiem e
   A.Chmielarz  jest  zaprzyjaniony  z  redakcj,  ale  nie  przeginajcie
   zbytnio  z  waeniem w d_p genialnemu, boskiemu szefowi boskiej firmy
   Metropolis,  wydajcej  jedn  niez(tak  na 4=) gr raz na dwa lata a
   poza  tym  robic  mas  szumu.  Mam  nadziej  e  wam  wazeliny  nie
   zabraknie. Co do Katharsis to.... moe by nieze byle by nad produktem
   kocowym  ciut  wicej  popracowa (i poprawi brzydkie cienie i wygld
   przeciwnikw).  Podkrelam  e  opini sw opieram na owym nieszczsnym
   pliku  .AVI  i  na  kilku  screenach  zawartych  w  waszym pierodyku. W
   Przygotowaniu:  Dzia  ten w zasadzie mona by uzna za cz `Newsw`,
   ale co tam. Fajny pomys, rednia jako tekstw. Moe by.

   SS CD(opis) : tu nie bd czepia bo i nie mam czego, moe poza jednym.
   Do dziau `PLAYABLE DEMOS` wpychacie wszystko co si da. Jeeli demo XS
   z SS CD`43(o ile si nie myl) jest playable to :
   A)  Nazywam  si  Jzef Stalin i jestem delikatnie mwic niepoczytalny
   (kurde, wydao si!)
   B)  Wciskacie  kupujcym  niezy  kit  (przypadek  XS`a  wcale nie jest
   odosobniony,  poda  bym  jeszcze kilka przykadw ale nie mam zbytniej
   ochoty zapier....a do kolesia i prosi o poyczenie stosu pytek).
   C)  Nie  wiecie  co  znaczy  sowo  playable i trzeba wam kupi sownik
   wyrazw   obcych  (napiszcie  to  wam  przyl  xero  definicji  z  ww.
   sownika).

   SS  CD(kopakt)  :  rednio  na jea. Z jednej strony sporo wieutkich
   demek,  z  drugiej  strony  caa pytka wyglda jak pierwsze lepsze p
   giga zrzucone na pytk ot tak, dla jaj. Syfne KOMBAT STORY (Jezu!!! na
   miejscu autora nie podpisywabym si nawet xyw pod tak ndznym tekstem
   ). Totaln pomyk jest menu ktre moe i adnie wyglda ale zabrao mi
   kilka  adnych  minut  zanim zakapowaem jak `to co` si obsuguje(ju
   mniej  czasu  zajo  mi  zakapowanie obsugi M.A.X.`a). Cakiem nieze
   zestawy   `szererw`.   W  skrcie  :  jako  taka  zawarto,  fatalna
   dostpno (eby kupi wasz pytk musiabym wywali ze 2z na bilety)
   , i wygrowana cena ( GAMBLER CD jest taszy, lepszy i mona go kupi w
   co  drugim  kiosku  )  Tekst o karciankach : Nieze, fajnie e czytacie
   konkurencj  (GAMBLER  pci text o kraciankach ze 3 miechy temu). Nie
   to  e  bym  mia  co  przeciwko wzorowaniu si na innych (lepszych) .
   Tekst fajny.

   KOMBAT KORNER i GULASH : Czowieku!!! Moe by tak ciut samokrytyki, h?
   Poza  tym,  e  poziom  twoich  tekstw  jak  ula pasuje do wypracowa
   sidmoklasisty (moe troch przesadzam, ale niezbyt) to jeszcze piszesz
   niespjnie,  naiwnie  (?) i oglnie lejesz wod, duo wody, bardzo duo
   wody,  bardzo  ,ale  to  bardzo  duo  wody.  TOPI SI!!! Facet kup se
   czterdziestkpitk  i ulyj wiatu przystawiajc luf do ust (wiesz co
   masz  zrobi  dalej,  czy  mam  ci napisa?). Zapytaem si paru kolesi
   (waszych    fanw)   co   o   tobie   sdz   odpowiedz   bya   jedna:
   %&*%^$&*%^&$%(^&*)@#^%!@&&*) (zobacz plik toty.wav). Sorry za szczero
   ale  jak  dla mnie jeste gupim, rozpuszczonym, bogatym, [piiiiiiiiii]
   bubkiem  (Przykad? Oto twj tekst, tak mniej wicej : `och, nie mogem
   si zdecydowa na jedn konsol wic kupiem PSX`a , Saturna , Nintendo
   64,  a  w szafie mam Jaguara, Seg Mega Drive i co tam jeszcze a tak w
   ogle to mam 32MB ram i nikt mi nie podskoczy` . Bo si k...a popacz,
   tak  mi ciebie al). Do dzi pamitam jak walne tekst na prawi ca
   stron   opisujcu   co   to  jest  fatality,  animality,  nusiaality i
   kit-ci-w-oko-lity  (piszc  ten  tekst zniyem si do twojego poziomu,
   przykro mi). Aha, kup sobie jaki podrcznik wyjaniajcy skadni zda
   w  JZYKU POLSKIM. Mj kole, Polonista, w twoim ostatnim tekscie ( tym
   o  FIGHTING  VIPERS)  naliczy  co  ze  4 ewidentne bdy stylistyczne
   (wiem,  wiem  w  tym  tekscie te jest masa bentuff ale ja nie mam 160
   ty.  nakadu).  Poza  tym  nie  omieszaj  si przez pisanie t ndzn
   namiastk  slangu ( `u know what `I mean boy? `U fuckin` suck!!! You`re
   cathin`  da  drift??)  .  Przesta  pisa  takie gupoty bo si w kocu
   [piiiii]  i 1 - 8 -7 gotowy (kapujesz?). Jak z tob skocz to zacytuj
   Beastie  Boys  :  I`ve shot this sucker and I`ll shot the rest . Koniec
   cytatu  .  You`re most stupid, ugly, fuckin brainless carbon based life
   form  on  this little, stinking planet (kinda` cute). Napisae e VFPC
   (wirtua fajter pisi) w SVGA do pynnej gry wymaga P133, 32 mega i kart
   z  dopalaczem  3D  (4MB,  jake  inaczej). Delikatnie mwic co ci si
   pojebao!!!  Graem u kolesia na P100 z 16MB RAM`U i zwyk jednomegow
   kart PCI (nawet nie S3 TRIO64, tylk zwyky tajwaski klon), mimo braku
   32mb  , zegara 133 i karty 3D gra w SVGA chodzia fajnie, animacja bya
   super  pynna.  SPRAWDZ  ZANIM CO NAPISZESZ!!!!!!!! Jeszcze jeden taki
   number  to wyjm kaasza w szafy i odwiedz wasz redakcj.Proponuj ci
   zaoenie autorskiego paper mag`a : Lamer i co. (tylko 75 gr.).

   RECENZJE - Wysze stany klasy redniej. NIE PISZCIE NA SI slangiem bo
   wam  [piii]  nie  wychodzi!!!  Przykady? Strona 26, opis NBA LIVE`97 :
   `...gra nabiera czadu i wykopu...` Co to ma do ku..y ndzy znaczy? Nie
   wiem jak cokolwiek moe nabra wykopu. (gra moe nabra rozdu, kolorw
   ale  nie  czadu  i wykopu) Brechtalimy sie z kolesiami przez 10 minut.
   Poza  tym  jest  takie  przysowie  `Jak nie potrafisz nie pCHaj si na
   afisz`   (czy  jako  tak)  mwi  tu  o  tekscie  dotyczcym  poniekd
   niesamowitej  gry  pt.  DIABLO.  owco,  przesadzie  troch piszc e
   DIABLO  to  zrcznociwka  z  elementami  RPG  (jest  odwrotnie: RPG z
   elementami zrcznociwki). Piszesz e jak si powikszy obraz to wida
   pixele i dla tego trzeba gra w skali miniatur, co mczy oczy. Podaj mi
   tytu  gry  w  ktrej  po powikszeniu (niewane czy w samej grze czy w
   PAINTBRUSH`U)  nie  wida  pixeli???  Poza MDK we wszystkich grach przy
   powikszeniu  wida  efekty  pixelozy nabytej. Poza tym graem w DIABLO
   przez  kilka  dni  po pi-sze godzin i jako nie bolay mnie oczy od
   `skali   miniatur`  (Miniaturowe  to  byy  Lemingi  a  nie  postacie w
   DIABLO). W jednym masz racj - battle.net rlz!!! Innych przykadw nie
   przytocz  po  zostao  mi  15  minut  do  `Z  ARCHIWUM  X`  (fajnie  e
   usunlicie klub X-a , znam dobrego psychatr.)

   SAVEGAMER - Fajnie, do jakich plikw mam wpisa kody ( mowa o QUAKE`U i
   DN3D)  ??? SAVEGAME, dzieci SAVEGAME nie T`N`T. Poza tym kody do DUKE`A
   to  podawalicie  ze  trzy  razy  (jak  nie wicej). To samo z KWAKIEM.
   Sejwgejmy  RULEZ (poraz kolejny si pytam - jaki plik mam zedytowa ???
   DUKE3D.EXE  czy  USER.CON  ????:->  lamer  lamera  z  lamerem  goni...)
   Ponawiam  pytanie!  Do  jakiego  pliku i pod jaki offset mam wpisa kod
   DNKROZ  ???  Mi  si  wydaje  e kod to si wpisywao podczas gry, a tu
   patrzcie  dzieci  jaki  numer!!! SAVEGAME z Borzej aski... Nie lubi 3
   rzeczy: 1- Lamerstwa 2-spoconych kobiet 3-gralskiej muzyki. Podpadacie
   pod punkt nr 1.)

   MANGA  ROOM  -  Mang  to  ja nawet lubi ale opisywanie n-tego odcinka
   `Czarodziejki  z  Ksiyca`  jest  cosik  dziwne.  Przypominam: `SECRET
   SERVICE  -  biggest  selling  computer games magazine in europe` (he,he
   widywaem  ju  wiksze,EUROPEJSKIE,  PISEMKA - mwic `wiksze` mam na
   myli  zarwno nakad jak i ilo stron.) a nie `SECRET MANGA SERVICE -
   biggest  selling  manga&anime magazine in europe` Trza by koczy, zara
   si `z archywum yks` zacznie. Kill you next time

                                              Z wyrazami nienawii :)

                                                Micha  Frydryszak

   P.S.Zupa!!  Jak  nie  jeste  lamerem  to  odpowiedz  na ten list. Albo
   listownie  albo  na  amach rubryki PRZECIEKI.I gonna rip your [piiiii]
   heart off and piss on your corpse.
   P.S.2 MANGA RULEZ! ale MANGA ROOM SUX!! Sorry Korze, nthg personal
   P.S.3 patrz P.S.4
   P.S.4 ...jak w scyzoryku [PIIIIIIIIII] ...
   P.S.5 Ja te nie lubi Erosmis
   P.S.6 Ciebie te nie lubi
   P.S.7 Nacigam, moe dojdzie do dziesiciu
   P.S.8 Dlaczego suchasz Disco Polo ty may, wykrochmalony[piiiiii]???
   P.S.9 I jeszcze jeden, i eszcze raz ....
   P.S.10  JEEESSSSTTTTTTTT!!!!!!  Mam  10  piesw!!!!  dzwoni do tych od
   ksigi           guinessa!!!!           Ja          chc          NOBLA
   !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!   Ale  i  tak  ci  nie
   lubi'

   Koniec listu. Zamieszczona tu wersja jest ciut odmienna od tej wysanej
   do  LAMERSKIEJ  redakcji  -  nie  ma bluzgw. Sorry, ale jest to jedyna
   wersja   jak  dysponuj  (dawaem  do  przeczytania  starszemu  mojego
   kolesia,  te  fanatycznego  przeciwnika  SS,  i gupio mi byo dawa z
   bluzgami).

   List  wysaem  w  dwa dni po napisaniu go. I tu si zaczyna najlepsze:
   Czekam  na  odpowied jeden miesic, drugi, trzeci. W kocu daem sobie
   na  luz,  i o caej sprawie zapomniaem. Nadszed grudzie`97. Przysza
   odpowied.  Zachowaem kopert, jak kto nie wierzy, to mu podel. Tak,
   tak,  GRUDZIE  DZIEWI MIECHW DELAJU!!!!!!!! Kurwa jego ma, to musi
   by  jaki  rekord!  Nie,  nie mog.... dziewic miesicy.... ....w tym
   czasie mogem zosta tatusiem... No ale nic, przecie to nic wielkiego,
   rok  w  t,  rok  w  tamt;)))) W te pdy wrciem do domciu, wbiegajc
   zdeptaem  kota i usiadem przed kompem - a apy mi si trzsy, jakbym
   otwiera  pierwszy  list scenowy. Nastawiem si na ostr porcj fakw,
   czy czegokolwiek, a tu, tym czasem...

   ... dwiecie szedziesit jeden bajtw ...

   JAEZUU!!!  Jak  to  zobaczyem, to mylaem, e mi skarpetki pospadaj.
   Tak  fuckaniego  listoo  to w swoim yciu jeszcze nie dostaem. Korba,
   powiadam wam bracia - korba. Oto on (w caoci;):


   `Dziekuje za Twoj list.

   List   zostal   przekazany   wlasciwym   osobom.   Szkoda   ze   oprocz
   konstruktywnej krytyki zawiera tak wiele wulgaryzmow. Przyznaje ze z SG
   byla wpadka (nie bede wchodzil w szczegoly), ale to zdarza sie kazdemu.

   Pozdrawiam

   Andriej Buzow`


   Koniec cytatu..... fak, powtarzam : NIE MOGE Z TEGO GREEPSU!!!!

   Jak kto nie przeczyta to powtarzam:

   `Dziekuje za Twoj list.

   List   zostal   przekazany   wlasciwym   osobom.   Szkoda   ze   oprocz
   konstruktywnej krytyki zawiera tak wiele wulgaryzmow. Przyznaje ze z SG
   byla wpadka (nie bede wchodzil w szczegoly), ale to zdarza sie kazdemu.

   Pozdrawiam

   Andriej Buzow`

   Moje  adverty  zajmuj wicej... Ale przecie to sECRET `rulin da whole
   planet`  sERVICE... I tu pozwol sobie na may komentarz & opis do tego
   duganego listoo...

   >> List zosta przekazany (...)
   -  No  to  si  bardzo,  kurwa, ciesz, tylko kto to s, te oDPOWIEDNIE
   oSOBY???  Pani  od  matematyki,  czy  moe rodzice gulaa??? Mam - list
   zosta  przekazany  na tamtejsz parafi. To std te bojwki kocielne,
   co mi jakisz czas temu chate nawiedzali...

   >> Szkoda, e (...) zawiera tak wiele wulgaryzmw.
   -  Nooooo... przepraszam janie chrabiego, em si ze zwoim prostactwem
   wwali  janie chrabiemu do salonu... Co, e bluzgam??? Czemu szkoda???
   Ju  wiem  -  prostak  jestem, a szanowni panowie redaktorzy delikatnym
   kuksacem  kieruj  mnie  na  odpowiedni  drog.  Jakbym chcia janie
   chrabiego zfaka, to by janie chrabia si nie pozbiera - no ale coo,
   moe trzeba mnie, posplstwo, uwiadomi, no ni???
   Jeszcze  jedno  -  rzuciem  gulaowi  rkawice, a biedny lamerzyna nie
   odpowiedzia.  Ciekawe  dlaczego???  Stara zabraa kabelek od kompa, bo
   oglda  po nocach gify z panienkami, czy te janie szanony miociwie
   nam  panujcy gula okaza si miczakiem bez jaj, nie zdolnym odeprze
   jakiegokolwiek  argumentu??  A  moe  zupencja nie chcia si zniy do
   mojego prostackiego poziomu... c, taki jest ju ywot prostaka (mwi
   o  sobie)  -  wszyscy  go olewaj... ide z mostu skocze, czy co, bo si
   podamaem.

   >> Przyznaje, e z SG to bya wpadka (nie bd wchodzi w szegy)...
   -  Fajnie.  Bardzo  si ciesz. Janie chrabia PRZYZNA. Jezusicku, jak
   si  moye  serce  raduje...  Ale  czemu  to nie wchodzimy w szczegy?
   Prawda w oczta kole, czy boimy si, e, bro boe, list przekroczy 500
   bajtw???  Poza  tym, WAM SI NIE MOE `ZDARZY` - przecie wy najlepsi.
   Ale,  Ada,  tak  nie wypada... Ale i tak si ciesz, e janie chrabia
   PRZYZNA.  Ponawiam  pytanie  - czemu nie wchodzimy w szzcegy??? WHY?
   WARUM?????????????

   A  tak  poza  tym  -  who  da  fuck is Andiej Buzow??? Obmacaem stopki
   redakcyjne  w chyba poowie sikret serwizw, co to je moy kole zbiera,
   i  nic,  niestety,  nie  znalazem.  Nie  ma  Andrieja...  A moe adres
   pomyliem, i list poszed do cda???

   Z chci bym sobie jeszcze pofaka, lecz niestety nie mam na co...

   ZeRo, czas na colgate...
   Ale ja jeszcze fakam...
   Pofakamy razem?
   Spierdalaj, moja gazeta.

                                       lamerski prostak czyli ZeRO/ROS-JA

 
  Ballada o spronym Janie!                                   Shogun/NOP

   Nazywali go - Jan Niemg.
   Ksyw mia - Denominator.
   By swapperem w swojej grupie,
   Szybko si na szczyty wdrapa.
   Bardzo lubi swe zajcie,
   A kontaktw mia z pidziesit,
   Swappi, swappi ile wlezie.
   Jednak co do kwestii dziewczt,
   To nie wychodziy wcale
   Mu kontakty z pci przeciwn.
   Zawsze si posuwa dalej,
   Nili kodeks przewidywa.
   Ot dnia pewnego Janek,
   Lask znalaz znakomit,
   Zaprosiwszy j na kaw
   Zrobi rzecz zgoa naiwn.
   'C uczyni nasz bohater?'
   Zapytacie moje dziatki.
   Zaprosiwszy j na chat,
   Szybko zrzuci swoje gatki.
   I wyzuwszy si z obuwia,
   Na ciupcianie mia ochot,
   Tudziez na ciganie druta,
   Oraz na zabranie cnoty.
   Panna rzecz skumawszy szybko,
   Zrozumiaa sw sytuacj,
   Ze zwinnoci znakomit,
   Ku drzwiom si rzucia adnie!
   Na nic si to jej nie zdao,
   Gdy Jan Niemg by spryciarzem
   A, e drzwi na kluczyk zamkn,
   'Uciec' Byo w sferze marze!
   Wic c miaa robi biedna
   Nasza mia bohaterka
   Chcc mie to za sob za dnia
   Oczycia swe bioderka
   Z kiecy, ktra niesychanie
   Jej kobieco zasaniaa,
   A Janowi na 'danie',
   W trymiga stana paa.
   Wzi si do roboty Janek,
   Zaraz pann j obrabia,
   Wsadzi szybko jej swj kranik,
   By wnet przyjemnoci zazna.
   Wrzyna si w ni z dzik pasj,
   Nie zwarzajc na jej jki,
   Nagle dziewcz mdlejc pado
   'Pewnie miaa orgazm wielki!'.
   Tak pomyla ten nasz amant,
   A, e chopcem by nieznonym,
   W usta wcisn jej instrument,
   Popularnie zwany prciem.
   Dziewcz wnet si obudzio,
   Czujc w ustach swych penisa,
   A, e jej si spodobao,
   Wnet zacza szybko liza!
   Ach! Jak Janek by wzruszony,
   Kiedy dziewcz mu tak ssao,
   A nasz ogier niesychany,
   Spuci si laseczce w gardo.
   Po skoczonej kopulacji,
   Panna rzeczy swe zabraa,
   Nie zostawszy na kolacji,
   Z domu Jana szybko zwiaa.
   'Jaki mora z tej ballady?',
   Nie jeden zapewne spyta,
   'Nie zapraszaj adnej lachy,
   Kiedy zbytnio swdzi pyta'!
   I dla dziewczt tu przestroga,
   Moje drogie czytelniczki:
   'Nigdy nie podnocie prosz
   Dla Janw swojej spdniczki!'.

   Shogun/NOP

   LEXUS: Jak dobrze e mam na imi Pawe!!! :)

 
  PD: Delicja                                                     DeMonus

   Gdy  signem  po niego do soiczka pywa sobie bezbronny. Schwyciem
   go  i  wydarem  jego  naturalnemu  rodowisku.  By  mokry. Czuem jak
   malekie kropelki ciekaj mi po palcach. Chodne i przyjemne uczucie.
   On  sam  by  oby,  pokryty  chropaw  skrk. Czuem j pod opuszkami
   palcw  i jedziem po niej niczym po gadkiej skrze mojej dziewczyny.
   "Szkoda,  e  mieszka  tak  daleko"  przemkno  mi  przez myl i wtedy
   naprawd  zatskniem  za Iwon. Podniosem swj smakoyk i przytknem
   go  do  nozdrzy.  Wdychajc  kwany,  winny  aromat  przeniosem si do
   Warszawy,  niczym w transie szamana otoczonego kadzidami. Po rowku pod
   nosem  powoli  przesunem  go do na wp otwartych ust. Lekko jzykiem
   badaem  kwan, chropowat skrk zlizujc kropelki octu nadal wiszce
   na  brodawkach. Mj trans osign szczyt i wyranie widziaem NAS w...
   Nie wane. Tak bardzo chciaem tam by.
   Wkrtce  przysmak  spoczywa  w  biaych  bezlitosnych zbach do poowy
   zanurzony w mierciononej przegrodzie. Powoli zacisnem szczki. Pk
   w  poowie  pozwalajc  zbom niczym gilotynie przeci si. Czuem jak
   odcita  powka  niczym gowa pozbawiona ciaa spada do koszyka z mego
   jzyka  krwawic  obficie octem. Druga, nie wiedzie czemu nadal tkwia
   przed zacinitymi zbami przytrzymywana przez wargi. Wycignem j by
   mc zmiadzy gow.
   Kwana,  nieco  liska  miazga  powstaa  pod  trzonowcami  spyna do
   przeyku  wci  broczc  kwasem.  To  samo  zrobiem  z  drug powk
   delektujc  si  winnym,  delikatnym  smakiem.  Skoro  Iwona  jest  tak
   daleko... Byem tak bardzo samotny.
   Gdy oba trzony delicji poczyy si w odku, pomyslaem o telefonie.
   Szybko wstaem i skrciem numer. Pusto. Jeszcze raz... pusto. Znudzony
   rzuciem  suchawk.  Wrciem  na  fotel  i ponownie zanurzyem do w
   soiku. Pusto. Wszdzie pusto...
   A to by ostatni soik... korniszonw.

   De Monus/CRLLL!

   LEXUS: Korniszony suxx! Maosolne ROOLZ! Prawda Gutek?


 
  Jozef K. mistrz nad mistrze.                                          ?

   Byl  sobie slawny judoka Jozef K., mistrz nad mistrze. Nie mial rownych
   sobie  przeciwnikow - z jednym wyjatkiem - Japonczykiem Yamamoto, ktory
   mial  opracowany  do perfekcji tzw. chwyt precelkowy. Nikt nie wiedzial
   dokladnie  na  czym ten chwyt polega - Japonczyk stosowal go tak szybko
   ze  nikt  nie  byl  w  stanie  zorientowac  sie  w jaki sposob to robi.
   Rowniez proby sfilmowania tego chwytu nic nie daly - - widac bylo tylko
   szybki  blysk  ...  i zaraz potem przeciwnik lezal bezwladnie na macie.
   Oto jednak pewnego dnia obaj mistrzowie, Yamamoto i Jozef K. walczyli w
   pewnym  niezwykle  prestizowym  turnieju.  Jozef  K. pokonal wszystkich
   przeciwnikow  i  zakwalifikowal  sie do walki finalowej. Podobnie rzecz
   sie miala z Japonczykiem, ktory wszystkie walki w cwierc- i polfinalach
   wygral  stosujac  chwyt precelkowy. Tak wiec Jozef i Yamamoto mieli sie
   spotkac w finale, jednak biorac pod uwage fakt, iz nikt nie znal obrony
   przed  chwytem  precelkowym  niewielu  tylko  dawalo Jozefowi szanse na
   zloty medal.
   W   dzien   przed   walka  trener,  masazysta,  specjalista  od  odnowy
   biologicznej,  psycholog,  kierownik ekipy, dzialacz sportowy oraz nasz
   zawodnik zasiedli do narady. Po dlugiej dyskusji postanowiono sprobowac
   pokonac  Yamamoto  przy  pomocy fortelu: oto prze pierwsza minute walki
   Jozef  mial  przed  Japonczykiem  uciekac unikajac zwarcia. Przez druga
   minute  mial  rowniez uciekac, udajac jednak, ze ciagnie resztkami sil.
   Dopiero  pod  koniec  trzeciej  minuty mial przejsc do ataku. Zgodnie z
   rachubami  trenera  taka  taktyka  dawala  pewne szanse na zwyciestwo -
   Yamamoto   mogl  juz  byc  zmeczony  i  nie  spodziewac  naglej  zmiany
   zachowania Jozefa.
   Z  przyjeciem takiego planu wiazalo sie niebezpieczenstwo - za unikanie
   starcia   grozila   dyskwalifikacja,   ale   trener   uznal,  ze  warto
   zaryzykowac.  Jak  postanowiono  tak  zrobiono.  Na  drugi  dzien mialo
   miejsce  spotkanie.  Tak  jak  bylo  ustalone  Jozef  K.  uciekal przed
   Japonczykiem   biegajac   w   kolko   po   macie.  Publicznosc,  wielce
   niezadowolona  z  takiego przebiegu walki zaczela gwizdac, ale Jozef K.
   pomny  jak  wysoka  jest stawka stosowal sie scisle do zalecen trenera.
   Gdy   sedziowie   juz   zaczeli   sie   zastanawiac   czy  nie  oglosic
   dyskwalifikacji  nadeszla  ustalona chwila - trener mrugnal znaczaco do
   Jozefa,  ten gwaltownie zawrocil i rzucil sie jak lew na Yamamoto ... ,
   ktory jak sie okazalo tylko na to czekal i natychmiast zastosowal chwyt
   precelkowy. Nie mogac zniesc widoku tego co teraz mialo nastapic trener
   zamknal  oczy,  uslyszal  przerazliwy,  rozdzierajacy  krzyk  po ktorym
   nastapila nagla cisza, przerwana po krotkiej chwili okrzykiem sedziego:
   "ippon!"  oznaczajacym  koniec  walki. Z bolem serca trener spojrzal na
   mate  i  ujrzal...  Jozefa  K.  stojacego  nad  pokonanym Japonczykiem.
   Dopiero,  po  dluzszym czasie, juz po rozdaniu medali trener doszedl do
   siebie  na  tyle  aby  moc  zapytac Jozefa K o przebieg walki. Ten, gdy
   uslyszal pytanie zlapal sie za glowe.
   "  Panie  trenerze,  to  bylo  straszne,  ten  chwyt precelkowy to jest
   okropnosc,  gdy  go  zastosowal  myslalem,  ze juz nie zyje, zobaczylem
   tylko reke, plecy, sufit, sciane, noge...".
   "No  dobrze,"  -  niecierpliwi  sie  trener  -"  ale  jak  sie  z  tego
   wybroniles?"
   "Och, to bylo straszne... Nagle prosze sobie wyobrazic zobaczylem przed
   soba taka wielka dupe..."
   "No dobrze, dobrze ale powiedz jak sie wybroniles?"
   "No  to  mowie. A zaraz obok widze takie tego, jak by to powiedziec, no
   jaja, za przeproszeniem Pana trenera, no jaja..."
   "No i co?"
   "No  to  ja  wzialem,  i  je  tego, no ugryzlem z calej sily - no i tak
   wygralem."
   "Jezus!  Czy  ty  wiesz  cos  ty  zrobil?  przeciez, gdyby to sedziowie
   zobaczyli to dozywotnia dyskwalifikacja pewna!"
   "No  moze  i  ma  pan  trener  racje. Ale nie zauwazyli, wiec po co sie
   martwic.  Ale  z  drugiej strony to czlowiek dostaje SAKRAMENCKIEJ sily
   gdy sie we wlasne jaja ugryzie..."

 
  ODA DO INTELA

   Robic  niedawno  porzdek  w  piwnicy wpad mi w rce Bajtek 5/94. Jak
   powszechnie  wiadomo  jest to (c)hujwka dla lamerw. Pewnie nasuwa Wam
   si  pytanie skd to gwno u mnie??? Nie nie, ja nie jestem lamerem!, a
   moe??? Ot swojego czasu miaem Atari 65 XE, kupione za cizkie dolce
   zarobine  zreszt  na  zachodzie.  Za  komuny  nasz  Bajtu  by jedyn
   komuterow gazetk tote miaem tego troch w owej piwnicy....
   Ogladam,  ogladam i... Ujrzaem dziwny tytu, jaki??? Masz go gdzie na
   grze  lub  na dole.... A tu niej smieszny wierszyk. Przepisze go, bo
   chce mi si tak napierdala, e nie wiem. No co, nie bd cham, dam si
   pomia te innym, nie Lexus??? Nie ma jak jakie lamer cieszcy si ze
   swojej AT'ki.


   Bez cache, koprocesora - szkielety Atari
   Intelu! Daj mi szybkoci!
   Niech nad martwym wzlec Bios'em
   W rajsk Windows krain
   I Local Busem popyn
   W komunikacji ze stosem
   Dla trybu Hi rozdzielczoci
   Niech kogo Apple zamroczy
   Ten skutkiem promieniowania
   I przez noc wypatrywania
   Bez filtru straci oczy
   Intelu! Ty poza Rom'y
   Wylatuj. A w takt zegara-goca
   Baz danych cae ogromy
   Przeniknij z koca do koca
   Patrz na d, kdy gr
   Pradawny popi pomieszany szlamem
   To Commodore

   Patrz, jak Amiga multitaskingiem raona
   Ginie od kata, nim dziea dokona
   Jeste cerberem, wirtualnym Ram'em
   A w niedocigej swej konfiguracji
   Niszczysz wirusy legnce sie w sieci
   Nie dopuszczjac  do dezinformacji
   Inni tracc dane, jako marne smieci
   I nie masz dla nich pamieci
   To konkurenci
   Intelu, nektarze oswiaty
   Sawiony w Nortonie
   Nie spoczniesz na laurach, cho jeste na
   Tron-ie
   Wszak w Pentagonie gocisz juz od laty!
   Razem! Chipy, CD-Rom'y
   Przetwarza bajtow miliony!
   Zegarem silny, procesorem mdry
   W grafice niedoscigy
   Przez RS'a smiay
   W rozbudowie szczodry
   Drukarki obsuguje
   I fraktale tworzy
   Plotterem  maluje
   Okna w Windows zmoy!
   Bez koprocesora juz demon szybkoci
   Z akceleratorem tak pdu nabiera,
   e swiato z docigniciem go ma ju trudnoci
   A modem z podziwu zamiera
   Pamieci sw sigaj, gdzie Apple nie siga
   am Motoroli wsze zabezpieczenia
   Intelu! Obliczeniowa twa wielka potga
   Po tej stronie RS'a rwnych sobie nie ma
   Hej! Zcze do zcza! Splnymi modemy
   Opaszmy ziemskie kolisko!
   Zestrzelmy dane w Intela ognisko
   I poza granice Ziemi!
   Dalej krzemie! We dane z buforw
   W nowe wsadzimy ci sloty
   Uka nam, kdy bajtw loty
   Gdzie szuka postpu torw
   Drivery steruj we dnie jak i w nocy
   Skcone wirusa dzialaniem
   Opanuj. I jedynym bd z podstawki mocy
   Dostepem do dysku w systemie
   A Mks'a obud, co na twardysku drzemie
   I uchro dysk twardy przed formatowaniem
   A gdy w Amidze niemo jest juz gucha
   Wirusy mierci niszcz ja spokojnie
   Oto Norton zniszczeniem zionie
   Ostatni wirus oddaje mu ducha
   I stos odtwarza na zerowej stronie
   Wieczny porzadek zawita po wojnie
   Pryskaja uprzedze bariery
   I w pracowniach wielu
   Z szacunkiem kopiuja skanery
   Tekst jeden: Witaj Nam Intelu!

   Ufff,  to  ju  koniec  tych  bzdur......  Puenty  nie bdzie dis time,
   pozostawi  to  bez  komentarza.  Podam jeszcze nazwisko tego lamera =>
   MOSZCZASKI ....

   DOCTOR_Q

 
  PD: Opowiastka lotnicza                                           Lexus

   To  mia by jeden z tysica lotw, jakie Frank wykonywa kadego dnia.
   Jako cel jego lotu obrano baz w Litton, jakie 40 kilometrw na wschd
   od  Londynu.  "Proste"  - pomyla kiedy wcza silniki swojego Mi-28.
   Silniki,  umieszczone tu pod samymi skrzydami wydaway z siebie cichy
   pomruk.  "Jeeli  si postaram to zde na kolacj wigilijn do domu" -
   kalkulowa  sobie  w mylach. Grudniowy wieczr wigilijny by tego roku
   mrony  i  gwiedzisty. Spojrza na zegarek. Wskazywa dokadnie 17:30.
   Do  bazy  w  Litton  ma  jak  godzin lotu, a wic powinien zdy na
   kolacj  w  swoim  ciepym  domu.  Dosta  znak i potwierdzenie z wiey
   kontrolnej,  e  moe  zacz  koowa.  Gos silnika powoli stara si
   coraz   wyszy,   a  do  momentu,  kiedy  mona  byo  usysze  tylko
   jednostajny  huk.  Powoli odrywa si od pyt lotniska. Kiedy by ju w
   powietrzu  obra  kurs  na  poudniowy  wschd i wczy korektor lotu.
   Zacz  si  powoli  wznosi  ku niebu rozwietlonemu tysicami gwiazd.
   Zacza  myle  o  kolacji ktr niedugo spoyje z rodzin, poczu si
   bardzo samotny. Na wysokoci trzech tysicy metrw, w ciemnociach nocy
   kady  poczu  by  si  samotnie.  Zacz rozmyla nad wasnym yciem.
   Samotno  nie  dawaa mu spokoju, musia czym zaj swoj wyobranie,
   ktra podsuwaa mu rne, dziwne obrazy. Jak na swoje dwadziecia sze
   lat  awansowa wysoko. Mia rang pukownika, do dobry od i ambitne
   plany  na  przyszo.  Ale  to  wszystko  nie dawao mu szczscia, by
   samotny.  Po  dwudziesu minutach lotu otoczya go mleczna powoka mgy.
   Widoczno  spada do zera. Lecia wedug przyrzdw. Co rusz spoglda
   na  czerwono  odblaskujce  wskaniki.  W  pewnym momencie zobaczy, e
   poziom  kontrolki  paliwa powoli, acz systematycznie spada... Zimny pot
   zrosi  mu  czoo.  Zacz  intensywnie myle. W zbiorniku mia paliwa
   na  jeszcze  jakie  dziesi minut lotu. Zorientowa si e jest przed
   jakie  siedem  minut  lotu  przed  lotniskiem  w  Arthon.  Pamita te
   lotnisko. Byo to lotnisko zaopatrujce pobliskie zakady zbrojeniowe w
   uran.  Co  pewien  czas  nieoznakowany  samolot  przywozi par paczek,
   szczelnie  owinitych  i  to  wszystko.  "Ale  musz  tam  mie  jakie
   samoloty"  - pomyla Frank. W tym samym czasie jego system nawigacyjny
   przesta   dziaa....  Postanowi  nada  w  radiu  woanie  o  pomoc.
   Niestety.  Wszystkie  kanay odpowiaday mu tylko guch cisz. "Jestem
   sam,  bez  przyrzdw i bez paliwa" - analizowa swoje pooenie - "Nie
   dam  rady  tam  dolecie".  Sdzi,  e spotka jaki samolot patrolowy,
   ktry  bdzie  go  mg  naprowadzi na lotnisko. A na dodatek wszdzie
   ta  cholerna  mga.  Rozejrza  si za wiatami jakiego samolotu. Nie
   dostrzeg  nic,  oprcz  mgy.  Jego  sytuacja  nie  bya  zbyt wesoa.
   Postanowi  lecie  po  omacku. Kiedy chcia si ju podda, zobaczy w
   oddali   niewyrane   swiateko.   Najpierw  zdawao  mu  si,  e  si
   przewidzia,  ale  pniej  okazao  si, e jednak z jego lewej strony
   leci  jaki  helikopter.  Zmniejszy  prdko,  aby go nie zgubi. "Na
   pewno  usyszeli,  e  lec  i  wysali  po  mnie  helikopter, aby mnie
   naprowadzi"  Skrci  ostro w lew storn i lecia ju w odlegoci 50
   metrw  od  drugiej  jednostki.  Pozna  j.  By  to  wysuony FG 12,
   helikopter    transportowy,   ktry   suy   po   wojnie   do   celw
   meterelogicznych.   Zobaczy  e  pilot  daje  mu  jakie  znaki  rk.
   Zrozumia,  e  bd schodzi w d. Przy takiej mgle nie byo by wida
   wiate  pyty  lotniska  nawet z 200 metrw. Schodzi w d zdajc si
   cakowicie  na  swojego  przewodnika.  Wysokociomierz dziaa. Byo to
   jedyne  urzdzenie,  ktre  dziaao  bez prdu, na zasadzie cinienia.
   Odczyta   wysoko   dwustu   pidziesiciu  metrw.  A  wic  lecia
   praktycznie  nad  sam  ziemi. Jeden nieostrony ruch i... wola o tym
   nie  myle.  Popatrzy  na  kontrolk paliwa. Wskazywaa zero, mimo to
   silnik   pracowa  jeszcze  na  resztkach  paliwa.  Zobaczy,  e  jego
   przewodnik  delikatnie  skrca  w  lewo. Zrobi to samo. Powoli zaczli
   schodzi  w  d.  Gdy wysokociomierz pokazywa 100 Frank dotrzeg dwa
   rzdy czerwonych lampek u dou przed sob. Podzikowa w mylach Bogu i
   zacz  schodzi  w  d.  Pierwsze  zetknicie  k  z pyt lotniska.
   Wielkie  odprenie na twarzy Franka. Samolot toczy si coraz wolniej,
   a  w  pewnym momencie silnik zgas. Powli zatrzymujc si zobaczy, e
   jego  przewodnik  kouje  nie  daleko. Mga troch opada i zobaczy e
   czowiek  w  starej  pilotce pomacha mu rk. Frank zrobi to samo. Po
   chwili  otworzy  klap od kabiny i od razu ogarno go zimne grudniowe
   powietrze. Zobaczy jeepa jadcego w jego kierunku. Po chwili wybieg z
   niego kierowca, ktry tego dnia musia ostro popija.
   - Dobry Boe, wietna pogoda na latanie, nieprawda?
   - W rzeczy samej.
   -  Nazywam  si  sierant  Grant  -  przedstawi  si  -  witam w bazie
   Greenshelf.
   - Greenshelf? To my nie jestemy w Arthon? - zapyta zdziwiony Frank.
   -  Arthon jest 6 kilometrw na pnoc od nas. Ale chod, powioz Ci do
   barakw.

   Frank siad w jeepie i zacz myle, skd si tu wzi.
   - Czy wysalicie samolot po mnie? - zapyta.
   -  Samolot? My nie mamy adnych samolotw tutaj. Nasze lotnisko zostao
   zlikwidowane.  Lada dzie przyjad ty ludzie aby to demontowa. Zdziwi
   mnie  pana  przylot  do  nas.  Nikt  tu  do nas nie przylatuje. Ale jak
   usyszaem silnik, to wczyem wiata na pycie.
   - To znaczy, e wiata nie byy cay czas wczone?
   - Oczywicie e nie, za drogo by to kosztowao.

   Frank nie pyta ju o nic. Dojechali to niskiego baraku.
   -  W  porzdku niech pan idzie za mn, znajdziemy jaki pokj dla pana.
   Weszli  do  nie  duego  pokoju,  w ktrym stao stare, rozwalajce si
   ko.
   - Mam jedno pytanie do pana - zacza Frank.
   - Dawaj chopcze.
   - Gdzie jest tu w pobliu stacja meterologiczna?
   -  Abo,  ja  wiem  Napewno nie bliej ni 80 kilometrw std w Crunk. A
   dlaczego pytasz?
   -   Miaem   awari   przyrzdw   i   jaki  czowiek  w  helikopterze
   meterologicznym naprowadzi mnie na wasze lotnisko.
   - To dziwne.
   -  Tak,  to  bardzo  dziwne  -  powiedzia Frank podchodzc do pki na
   ktrej stao zdjcie modego lotnika.
   - To on - krzykna - to on mnie naprowadzi, poznaje go!
   - Aaa, to kapitan Lonet. Stary wyga z wojny. Po wojnie odkupi od armii
   starego FG 12, wyremontowa go i zamieszka w naszej bazie, od czasu do
   czasu cigajc takich jak pan na lotnisko.
   "To  wprost  nie wiarygodne" - pomyla Frank - "Nie do, e ten pijak
   wczy  wiata  na  pycie,  to  jeszcze  jaki  czowiek ratuje mnie
   cigajc na lotnisko. Gdybymy polecieli do Arthon, napweno zabrakoby
   mi paliwa i rozbibym si po drodze. Co za zbieg okolicznoci!"
   -  To  wanie  on  -  powiedzia  -  Chciabym  si  z  nim zobaczy i
   podzikowa   mu.   Sierant   Grant  umiechn  si  tylko  zapalajc
   papierosa.
   - To bdzie raczej nie moliwe - rzek po chwili - dzisiaj jest wanie
   czternasta  rocznica  kiedy  si rozbi. Dokadnie w taki sam dzie jak
   dzi...

   Lexus

 
  PD: Wiazanie sznurowek.

   Sala  wykladowcza,  w  lawkach  siedza studenci. Wchodzi profesor, gwar
   powoli  ucicha.  Nauczyciel podchodzi do tablicy i pisze kreda wielkimi
   literami :

   WIAZANIE SZNUROWEK

   Studenci  zachowuja sie jak najbardziej normalnie, niektorzy zapisuja u
   siebie temat. Profesor mowi :

   "Wielu  z  Was,  nadgorliwych,  zadawalo sobie juz pewnie pytanie: 'jak
   wiazac   sznurowki?'.  Dzisiaj  nadszedl  moment,  kiedy  sie  dowiecie
   dokladnie  jak  to  sie  robi. Jestem dumny, ze to wlasnie ja bede tym,
   ktory Was o tym poinformuje. To tyle wstepu- przystapmy do rzeczy.

   *  Profesor mowiac nic nie gestykuluje, po prostu stoi i mowi, moze sie
   przechadza  po  sali.  W  czasie  przemowienia kamera pokazuje przejete
   twarze studentow, wszyscy sa podnieceni i z uwaga sluchaja profesora.

   Otoz  bierzemy koncowki sznurowki w obie rece- kazda koncowka do jednej
   reki.  Trzymamy  je  miedzy  kciukiem  a  palcem wskazujacym. Nastepnie
   pociagamy  koncowki  do  siebie  i  krzyzujemy. Bezzwlocznie wyciagajac
   palec  wskazujacy  prawej  lub  lewej  reki wpychamy jedna koncowke pod
   miejsce  skrzyzowania  i jednoczesnie przeciagamy owa koncowke na druga
   strone.  Zeby  zakonczyc  pierwsza  czesc zawiazywania sznurowek nalezy
   jeszcze  pociagnac  obie  koncowki,  lecz nie pionowo do gory, lecz pod
   katem  okolo  30  stopni  do  ziemi  kazda. Nastepnie jedna reka musimy
   utworzyc  z  jednej  z koncowek ucho- robimy to przez zgiecie jej mniej
   wiecej  w  polowie  dlugosci  od  skrzyzowania z druga za pomoca kciuka
   drugiej  reki.  Miejsce  zgiecia  caly  czas  przytrzymujemy kciukiem i
   palcem  wskazujacym. Druga koncowke trzeba oplesc wokol petelki tuz nad
   kciukiem  i  przeplatamy  jej  polowke  przez przestrzen powstala przez
   cofniecie  palca  wskazujacego  drugiej reki. Powstalo nam drugie ucho,
   ktore  wyciagamy  (caly  czas trzemajac pierwsze!). Sciagamy mocno obie
   petelki i - ZAWIAZALISMY SZNUROWKE !

   *  Wsrod  studentow  widac  wyrazne  poruszenie, uczniowie koncza robic
   notatki  i  z  uwaga  czytaja  to  co  zapisali. Staraja sie to wszysto
   zrozumiec,  kilku  stara  sie zawiazac wlasne sznurowki (uwaga: wszyscy
   maja   buty   z  rozwiazanymi  sznurowkami).  Profesor  jest  widocznie
   zadowolony i dumny z siebie.

   Koniec

 
  PD: Kobieta

   Kobieta  jako gatunek cofniety ewolucyjnie o dziesiatki tysiecy lat nie
   przejawia   oznak   logicznego   rozumowania  jako  takiego.  Mozna  by
   ewentualnie  doszukac  sie  lepiej  niz  u  ludzi  rozwinietego  zmyslu
   przeczuwania  niebezpieczenstwa.  Pragne  podkreslic,  ze  takowy zmysl
   wystepuje  u  ofiar  zwierzat  drapieznych, ktore pozbawione mozliwosci
   logicznego  myslenia  i  przewidywania kolei wypadkow posluguja sietym
   oto zmyslem.
   Aby  nie  obrazic  kobiet,  (widocznie nasilily sie w tym okresie ruchy
   feministyczne) takie zjawisko cofniecia ewolucyjnego nazwano :
   "Kobiecym  instynktem".  I  dobrze...-  niech  sie glupia baba cieszy !
   Najwiekszy polski matematyk tak oto wyraza sie o kobietach:

   "Kobiety  szczerze i gleboko lekcewaza zbieranie marek, czytanie gazet,
   rozmowy  o  aparatach  fotograficznych  i  o  stanie  gospodarczym.  To
   swiadczyloby  o  ich  bezapelacyjnej  wyzszosci  nad NAMI. NA SZCZESCIE
   lekcewaza one takze i inne nasze zajecia."

   "Kobieta  moze  zmienic  sie  w  inna  osobe  dla mezczyzny - gdy on ja
   opusci, ona nie ma komu byc"

   "Mezczyzni wymyslili dziewictwo, cnote smiertelna. Chcac wytlumaczyc to
   kobietom,  musieli  nazwac te cnote czystoscia... kobiety zrozumialy to
   jako schludnosc, a to juz mialo realny sens."

   "Kobiety mysla, ze "rozumiec" znaczy tyle co "powtarzac"."

   To  jest  chyba  dosc  powazny  argument.  A  jezeli  ktos  nie  wierzy
   autorytetom,  to niech popatrzy na rzeczywistosc. Gdyby chociaz kobiety
   przejawialy odrobine inwencji, kreatywnosci, i racjonalizmu mozna by je
   uznac za ludzi. Ale nie przejawiaja...

   Czy  przyjrzeliscie  sie  kobietom  kupujacym  w sklepie? Jezeli nie to
   radze  to  jak najpredzej uczynic. Dochodzi najczesciej do takiej mniej
   wiecej sytuacji:

   (Sklep spozywczy, ok. 5 osob)

   SPRZEDAWCZYNI:  Dzien  dobry  pani  X, jak tam sie pani czuje? Dawno tu
   pani  nie widzialam, pewnie byla pani chora, czyz nie tak? A propos moj
   maz  zlapal  jakis paskudny wirus grypy czy innego swinstwa i juz drugi
   tydzien  lezy  w  lozku,  a posciel jest spocona, a co u pani meza, ach
   dawno  go  nie  widzialam  w akcji, stary, dobry Y, dalej pracuje u A -
   tego  zlosliwca?  Pewnie  ciagle placi mu tylko dwa miliony - a tyle to
   zarabia  ten  B, no wie pani, ten co tu zawsze kupuje chleb, dwa mleka,
   drozdze i pieroga, wiec co pani podac?

   (Ten sam sklep spozywczy 11 osob)

   KUPUJACA:  A,  dzien dobry, tak bylam chora to co jest pod broda, no...
   brzuch  i  znalezli  az trzy wielgachne kamienie co mnie tak bolaly jak
   bieglam  na 100 metrow, a jak mi je wyjmie ten znany C, to sie pochwale
   i  wszyscy  beda  mi  zazdroscic.  Pani  da  jedna bulke (sprzedawczyni
   podaje)  Nie, nie ta! O! Ta chyba bedzie dobra (bierze do reki, sciska,
   probuje   ugryzc)  Nie,  nie  pogryze  (sprzedawczyni  odklada  bulke z
   powrotem  na  polke)  A wie pani co powiedzial moj stomatolog, ten D ze
   szpitala  obok,  otoz  powiedzial,  ze  moja  prawa  gorna szostka moze
   jeszcze rozgryzc orzecha wielkosci jajka, a jajka juz sa po 3000 zl. O!
   A  u pani sa po 2999, powiem kolezankom z pracy i zadzwonie do bratowej
   do  Warszawy, chyba wezme jedno... (sprzedawczyni bierze, przynosi, ale
   ono upada i sie rozbija, wiec idzie po nastepne) ...albo nie pozniej...

   (dziewietnascie osob)

   SPRZEDAWCZYNI: A wie pani, ze wczoraj przyszedldo mnie E?! W pierwszej
   chwili go nie poznal, bo sie ogolil, ale ta nowa golarka Bralna to moze
   podobno  czlowieka zabic, tak mowil F, co wyczytalw w "Skandalach", ja
   sobie  je  zaprenumerowalam  i bede co miesiac miala w skrzynce, oby to
   byl  ten  fajny  listonosz  G,  on  tak smiesznie mowi jakby cos mial w
   ustach,  a  nigdy  nie  zgadnie  pani  co moj najmlodszy wczoraj zjadl,
   rureod odkurzacza, co zostawilam w pokoju gdy poszlam do H - tej rudej
   z pierwszego pietra.

   (dwadziescia osiem osob, tlok, zlosliwe uwagi)

   KUPUJACA:  No  dobra,  niech  sie  pan  nie pcha z tym bekartem, a moja
   siostra  to  babcia  zostala,  dziecko  jest toczka w toczke podobne do
   mnie!

   SPRZEDAWCZYNI:  Nie  szkodzi,  wazne,  ze jest zdrowe. To podac pani to
   jajko?  A moja siostra ze wsi to powiedziala, ze kury jaj nie niosa, bo
   siewscieklych  lisow  boja,  a Niemcy to stonke zrzucaja na pola i sie
   zimno  robi, wiec turkucie podjadki glosniej kopuluja i spac nie mozna,
   a w Anglii pelnia Ksiezyca to juz dwa tygodnie jest!

   KUPUJACA:  Pani  da  to  jajko,  ale na kredyt, bo nie mam pieniedzy, a
   emerytura  bedzie  dopiero  za miesiac, no i jak tu wyzyc jak dzieci do
   szkoly chodza a ten nauczyciel od chemii I to nic tylko krzyczy i bije,
   a  przeciez  juz  nie  wolno  bic,  no nie? No oczywiscie, fajnie kogos
   czasem  sprac,  a ten K to bije swoja zone J, ze mucha nie siada, a ona
   nic,  bo jej eks-maz M byla analfabeta i podpisywalsie krzyzykiem, a w
   kosciele  to  obraz  Maryji  przywiezli i swieta jestem, bo obraz tylko
   kilometr  ode mnie, a ksiadz N to powiedzial, ze Walesa to oszolom i na
   niego  glosowac  nie wolno bo jak Matka Boza z obrazu piorunem trzasnie
   to zabije, a burzy to juz od miesiaca nie bylo, rosliny pic nie moga, a
   samolot dalej leci i ryczy i ryczy i ryczy, ze az Hej!

   (trzydziesci piec osob, palca nie ma gdzie wetknac)

   (sprzedawczyni przynosi jajko, pakuje, zapisuje kredyt)

   SPRZEDAWCZYNI:  Proszei polecam siena przyszlosc, a jutro to o piatej
   to  Jechowy koniec swiata przepowiedzialy, trzeba sie spakowac i zarcie
   przygotowac, a wczoraj mleko mi siewygotowalo i ten nowy plyn do mycia
   co  mi go O polecil nie pomogl, a w autbusie facet upadl i nie wstal, a
   chlopak  mojej  corki P jest impotentem, a ona podobno ma raka piersi i
   stwardnienie rozsianie szczegolnie w okolicach pochwy...

   Jak   widzimy   kobiety   charakteryzuja  sie  niska  produktywnoscia i
   nieoszczednoscia  czasu.  A  jak  wiadomo  jest to jedna z podstawowych
   wartosci, ktora decyduje o tym czy przezywamy czy nie.
   Wszystko  byloby  w porzadku. Kobiety po prostu wiginelyby, lub zaczely
   myslec.  Niestety  sa  one w na tyle dogodnej sytuacji, ze nauka, ktora
   jak  i  wiele  innych  postepowych  kierunkow jest domena mezczyzn, nie
   dokonala  jeszcze  na tyle ogromnych osiagniec z dziedziny genetyki, by
   mozna wyprodukowac syntetyczna komorke jajowa.
   Nalezaly  jednak  miec  nadzieje,  ze  ten  dzien nadejdzie w przeciagu
   nastepnych  dwustu,  trzystu  lat  i kobietom zacznie zalezec na mozgu.
   Doprowadzi   to  do  wielo-(nie  dwu)-krotnego  wzrostu  gospodarczego,
   albowiem  nie tylko dwa razy wiecej ludzi bedzie produktywnie pracowac,
   ale  i  mniej  bedzie  sie  wydawac na rzeczy zbedne i modne (ponad 0.9
   calosci  rodzaju  ludzkiego  wie,  ze  moda trwa najdluzej kilka lat, i
   rzeczy po czasie trwania takiej mody staja sie bezwartosciowe).
   Glowny  sposob  w jaki kobiety spedzaja czas to plotkowanie. Najlatwiej
   zaobserwowac  to w sklepie, autobusie lub po prostu w domu. Najczesciej
   wykorzystywanym  przez  kobiety  tematem  jest trzecia kobieta. Nic nie
   sprawia  chyba  wiekszej przyjemnosci niz mozliwosc poopowiadania sobie
   jak  TA  TRZECIA  sie  dzis  ubrala,  co  powiedziala i za ile kupuje w
   sklepie.  Drugim  tematem, bardzo czesto wystepujacym w czasie kobiecej
   pogawedki jest praca zawodowa. Kobiety lubia mowic o swych sukcesach, o
   glupocie  zwierzchnikow,  o  tym  ile  zarabia  i  ile zarabiac powinna
   (przynajmniej w jej odczuciu).
   Od wielu lat kobiety probuja znalezc sobie miejsce w polityce. Niestety
   sa  dosc  sporadyczne  przypadki. Oczywiscie zdarzaja sie dobre kobiety
   politycy,  ale  sa  one  duza  rzadkoscia.  Aby  byc  jednak  na scenie
   politycznej mimo braku umiejetnosci kobiety wymyslily Feminizm.
   Feminizm  mialz  poczatku wywalczyc rownouprawnienie. Trzeba przyznac,
   ze  wywalczyl.  Feminizm  konca  XX  wieku  charakteryzuje  sie  checia
   uprzywilejowania kobiet w imie dawno juz wywalczonego rownouprawnienia.
   Kobiety  domagaja sie na przyklad, by na kazde dziesiec stanowisk pracy
   conajmniej trzy byly obsadzone przez kobiety.
   Jest  to  sluszna  idea,  ale w komunizmie gdzie "czy sie stoi, czy sie
   lezy,  to  wyplata  sie  nalezy".  W  najlepszym  istniejacym  systemie
   gospodarczym  jakim  jest kapitalizm, kierownik nie moze sobie pozwolic
   na  zatrudnienie  30%  pracownikow,  ktorzy  nie  pracuja  lepiej,  a z
   wiadomych  powodow  moga  w  kazdej  chwili  zarzadac  bardzo  dlugiego
   platnego urlopu.

   Sytuacja jest tragiczna, ale jak juz wspomniano:

   Moze za kilkaset lat kobietom zacznie zalezec na mozgu, kiedy to miejmy
   nadzieje naukowcy wynajda sztuczna komorke jajowa.

 
  PD: Annoying!

   http://www.ists.pwr.wroc.pl/~jsuliga

   SCENA 1

   Ujecie 1
   [Wnetrze  srednio  zatloczonego  tramwaju,  czesc ludzi stoi, wszystkie
   miejsca  sa  zajete.  Nikt  nie  zwraca  na nikogo uwagi- wszystko jest
   calkowicie normalne i zwykle.]

   Ujecie 2
   [Chlopak  A stojacy na przystanku tramwajowym - ujecie zza jego plecow,
   widac tramwaj jadacy i dojezdzajacy na przystanek.]

   Ujecie 3
   [Znowu  wnetrze  tramwaju - kamera pokazuje drzwi od wewnatrz - tramwaj
   sie  zatrzymuje,  drzwi  sie  otwieraja  (na  przeciwko kamery) i widac
   chlopca A jak wsiada do tramwaju. Widac, ze sie dziwnie usmiecha.]

   Ujecie 4
   [Zblizenie  na  twarz  chlopca  A  -  jego zlosliwy usmieszek oraz oczy
   wodzace po ludziach w tramwaju. Zrenice przesuwaja sie w lewo.]

   Ujecie 5
   [Widok  oczami  chlopca  A  -  kamera  przesuwa  sie  w lewo i wodzi po
   ludziach w tramwaju. Po chwili zawraca do pozycji pierwotnej.]

   Ujecie 6
   [Znowu  zblizenie  twarzy  chlopca - a dokladniej oczu. Zrenice kieruja
   sie w prawo.]

   Ujecie 7
   [Znowu  widok  oczami  chlopca.  Kamera  przesuwa sie w prawo wodzac po
   ludziach w tramwaju. Mija wzrokiem siedzaca dziewczyne B lecz po chwili
   szybko do niej wraca.]

   Ujecie 8
   [Znowu zblizenie twarzy chlopca - zlosliwy usmiech narasta.]

   Ujecie 9
   [Scena:  w tramwaju siedzi dziewczyna B i patrzy przez okno. Obok przed
   dziewczyna  (okolo  1.5  metra  -  czyli  jakies  3 krzesla dalej) stoi
   chlopiec  C  (skierowany  twarza  w  strone  dziewczyny, ktora ma twarz
   zwrocona  tez  w  jego strone), trzymajacy sie poreczy. Obok niego jest
   dosc  duza  przestrzen.  Do niego podchodzi chlopiec A i tez chwyta sie
   poreczy. Staje blisko niego.]

   Ujecie 10
   [Widok  oczami  dziewczyny  B  - z pozycji siedzacej lekko skrzywiona w
   strone okna tramwaju. Slychac bardzo glosne slowa chlopaka A:
   -  Chej,  kolego, niezla z niej laska, co? niezla laska, no nie? Prawda
   ze niezla?
   Kamera  obraza  sie  w strone glosu - widac stojacych chlopcow A i C, z
   czego A traca znaczaco C w bok wskazujac w strone kamery.]

   Ujecie 11
   [Scena taka jak w ujeciu 9 - raczej zdziwiona dziewczyna, A tracajacy C
   i mowiacy:
   - Niezle, dlugie nogi ma ta lacha, no nie?]

   Ujecie 12
   [Zblizenie  na  chlopakow  (widac  ich  obu  stojacych,  dziewczyny nie
   widac). C jest kompletnie speszony i cedzi przez zeby do A:
   - Tak, ladna z niej dziewczyna. Ale ciszej!]

   Ujecie 13
   [Kamera  pokazuje  wagon tramwajowy w srodku, wzdloz. Nie widac A,B ani
   C, slychac tylko B mowiacego bardzo glosno:
   -  Jasne, chcialoby sie taka, no wiesz! Ten tego tamtego! Ha! Niezla ma
   mleczarnie, no nie?
   W   czasie  jak  to  slychac  ludzie  z  zaciekawieniem  i  zdziwieniem
   spogladaja w strone kamery.]

   Ujecie 14
   [Caly  plan  zajmuje  siedzaca  dziewczyna  B  - skromnie sciska nogi i
   odwraca wzrok, cala speszona i zawstydzona]

   Ujecie 15
   [Znowu  pokazana  para  chlopcow. Chlopiec C odsuwa sie speszony od A i
   odwraca tylem. A podchodzi znowu i mowi tracajac C w bok:
   -  Ma  sie  rozumiec  ze super mleczarnia! Chcialoby sie, he! Jasne, ze
   tak. Wiesz o co mi chodzi, no nie? Ten-tego-tamtego!
   C  stara  sie  nie  sluchac  -  odsuwa sie ze zniecierpliwiem, patrzy w
   podloge.]

   Ujecie 16
   [Przystanek tramwajowy - tramwaj dojezdza i sie zatrzymuje.]

   Ujecie 17
   [Wewnatrz  tramwaju - widok na drzwi. Tramwaj zwalnia i sie zatrzymuje,
   drzwi sie otwieraja.]

   Ujecie 18
   [Plan  zawiera  A,B i C. A mowi do C, ktory zmierza w strone wyjscia ze
   spuszczona glowa:
   - Nie wstydz sie, no co jest? Przeciez po to tu jest! Swietna laska, no
   nie?  Taka  dostac  w  swoje  lapy!  Mowie ci, nie w kasze dmuchal taka
   mleczarnia!
   Mowi to az C wyjdzie i tramwaj ruszy. Milknie.]

   Ujecie 19
   [Bok  glowy  dziewczyny  B  spogladajacej w okno. Po chwili, niepewnie,
   obraca glowe w lewo.]

   Ujecie 20
   [Widok  oczami  dziewczyny B. Kamera powoli obraca sie od okna w lewo i
   zatrzymuje sie na postaci chlopca A, ktory patrzy sie w strone kamery z
   dziwnym usmieszkiem.]

   Ujecie 21
   [Zblizenie na twarz A- prostopadle. Denerwujacy usmieszek.]

   SCENA 2

   Ujecie 1
   [Kontynuacja  SCENY  1.  Zblizenie na twarz A- prostopadle. Denerwujacy
   usmieszek  na  ustach.  Odjazd  od  twarzy  na odleglosc okolo czterech
   metrow.  Widac,  ze  sceneria  sie  zmienila. Chlopiec A znajduje sie w
   klasie   szkolnej.  Wszyscy  skupieni  pisza  mature.  Tylko  A  siedzi
   wyprostowany  i  uwaznie  sie rozglada. Najpierw patrzy w lewo - kamera
   podaza  za  jego wzrokiem plynnym ruchem i po chwili wraca do polozenia
   poczatkowego  (w centrum znajduje sie A). A patrzy sie w prawo i kamera
   obraca sie w lewo (czyli podaza za jego wzrokiem).]

   Ujecie 2
   [Zblizenie  twarzy  A  -  usmieszek sie poglebia i robi naprawde bardzo
   denerwujacy.]

   Ujecie 3
   [Z  wysokosci  siedzacego  czlowieka  filmowany jest chlopiec C. Kamera
   umieszczona  jest  z  jego  prawej  strony i troche z przodu - obejmuje
   jego,  cala  sale za nim i po jego lewej oraz - siedzacego lawke obok i
   do tylu - chlopca A, ktory z usmieszkiem patrzy na chlopca C.]

   Ujecie 4
   [Kamera umieszczona pionowo nad chlopcem A - widac jak oddziera kawalek
   swojej kartki i pisze na niej dlugopisem:
   "Wynik w zad.5 ma byc x=3 Pewnik!!!".]

   Ujecie 5
   [Zblizenie na dlonie A- dlonie robia z kawalka karteczki mala kulke.]

   Ujecie 6
   [Ujecie  takie jak w ujeciu 3. Widac jak chlopiec A rzuca kulke papieru
   na  lawke chlopca C. Ta upada na kartke papieru chlopca C. C podnosi ja
   i obraca sie w strone, skad przyleciala. A ruszajac ustami (nie mowi):
   - OTWORZ
   i wskazuje palcem na trzymany przez C zwitek papieru.]

   Ujecie 7
   [Scena:  kamera  umieszczona przed C, na wysokosci jego glowy (obejmuje
   jego  oraz  stolik  z  kartka).  C rozglada sie uwaznie na boki i przed
   siebie a nastepnie rozwija kartke. Czyta.]

   Ujecie 8
   [Zblizenie na trzymany w rekach zwitek z napisem: "Wynik w zad.5 ma byc
   x=3 Pewnik!!!".]

   Ujecie 9
   [Scena identyczna jak w ujeciu 3. C odwraca sie w kierunku A i usmiecha
   sie ruszajac ustami mowi:
   - DZIEKI.
   Nastepnie   odwraca  sie  w  strone  swojej  kartki  (na  ktorej  pisze
   zadania).]

   Ujecie 10
   [Rzut  z  gory  na  kartke  papieru  do  polowy zapisana. Wyrazie widac
   zapisane dlugopisem:
   " Zadanie 5 Rozwiaz rownanie:

   (x-7)(x-3)
   ---------- = 0
     (x-3)

   Rozwiazanie:

      x <> 3, poniewaz w mianowniku nie moze byc 0.

      (x-7)(x-3) = 0

      czyli x=7 lub x=3, ale 3 nie nalezy do dziedziny, wiec x=7.

   Odpowiedz: Rownosc zachodzi tylko dla x=7."

   Na kartce pojawia sie palec ktory wodzi po kolejnych linijkach zadania.
   Raz, drugi.]

   Ujecie 11
   [Znowu  widok  na  chlopaka  C  z przodu. Ten podnosi glowe znad kartki
   (palec ma nadal na kartce) i bierze do reki ow kawalek kartki. Znowu na
   niego spoglada i znowu sie pochyla nad kartka. Wodzi po niej palcem.]

   Ujecie 12
   [Ujecie  jak  w  3.  Chlopiec  C  jest  poczylony nad kartka i studiuje
   zadanie,  chlopiec A zakryl dlonia usta, ale widac ze sie smieje, zlewa
   z  A.  :-D  Chlopiec  C  prostuje  sie (A szybko przestaje sie smiac) i
   odwraca w strone A. Mowi szeptem:
   - NA PEWNO???
   A  szybko  potwierdza  wskazujac  na  innego  ucznia  (wygladajacego na
   kujona).  C  wzrusza ramionami, bierze dlugopis i pochyla sie nad swoja
   kartka.]

   Ujecie 13
   [Kartka  w  rzucie z gory, widac dlon trzymajaca dlugopis. Reka skresla
   uwagi dotyczace dziedziny i dopisuje:
   "Poniewaz  tylko dal x=3 i licznik i mianownik rowne sa 0, wiec rownosc
   zachodzi tylko dla x=3."]

   Ujecie 14
   [Widok na chlopca C z przodu. Ten prostuje sie znad kartki i z niepewna
   mina spoglada na nia. Po chwili na jego stoliku laduja dwa male zwitki.
   Ten   przestraszony  spoglada  w  strone  kamery  (sprawdza,  czy  ktos
   zauwazyl) a nastepnie w strone, skad one przylacialy.]

   Ujecie 15
   [Widok  na  chlopca  A,  oczami chlopca C. A usmiecha sie denerwujaco i
   pilnie  drze  swoja  kartke,  cos  notuje  na  kazdej  czesci  i zwija.
   Nastepnie rzuca zwitek papieru na biurko C, gdy nikt nie patrzy.]

   Ujecie 16
   [Widok  jak w ujeciu 3. Chlopiec C w panice zbiera wszystkie papierki i
   wsadza  je  do  kieszeni. Nowe spadaja na biurko. C jest zdenerwowany i
   przestraszony.  Nagle  spoglada  na  brzeg  lawki,  gdzie  lezy kawalek
   papierka.  C  zamiera,  ale  papierek  i  tak spada i znika za brzegiem
   lawki.]

   Ujecie 17
   [Widok  lawki  z boku oraz podlogi (niskie ujecie). W zwolnionym tempie
   widac  spadajacy  papierek  i  upadajacy  na  podloge  -  w  tym czasie
   proponuje  zrobic  kompletna  cisze  i  tylko  w czasie upadku - cos na
   ksztalt okropnego huku.]

   Ujecie 18
   [Widok nog C, pod lawka. Noga kopie lezacy papierek pod lawke sasiada.]

   Ujecie 19
   [C  zrzuca papierki na podloge i stara je sie odepchnac. (Coraz to nowe
   laduja  na  jego  biurku,  bardzo  duzo). Nie nadaza za ich zbieraniem,
   bierze  garsc,  wstaje  troszeczke  i  kladzie  je na siedzeniu, siada.
   Spanikowany i spocony podnosi glowe w strone kamery.]

   Ujecie 20
   [Widok  miedzy  lawkami  -  po  prawej  C, po lewej A, w srodku idzie w
   strone C nauczyciel ze sroga mina.]

   Ujecie 21
   [Widok z lewej strony C. Nauczyciel podchodzi do C i mowi:
   - Wstan natychmiast!
   C powoli wstaje.]

   Ujecie 22
   [Widok  oczami nauczyciela patrzacego na krzeslo C (mnostwo papierkow),
   podloge  (mnostwo  papierkow)  oraz stolik (mnostwo papierkow). Podnosi
   jeden z nich i rozwija.]

   Ujecie 23
   [Palce trzymajace rozwiniety papierek z napisem:
   "sina + cosa = 1".]

   Ujecie 24
   [Nauczyciel   bierze  kartke  z  zadaniami  C,  cos  tam  notuje  swoim
   dlugopisem, nastepnie zwraca sie do C stojacego ze spuszczona glowa:
   - Mozesz wyjsc z sali.
   C wykonuje ruch jakby chcial cos powiedziec, ale rezygnuje i wychodzi.]

   Ujecie 25
   [Zblizenie  na  twarz,  a  nastepnie  usmieszek  chlopca  A, ktory jest
   widocznie zadowolony.]

   SCENA 3

   Ujecie 1
   [Kontynuacja z Ujecia 24 Sceny 2 - zblizenie na twarz A. Odjazd na cala
   postac  - widac, ze sceneria sie zminila - widac ze A stoi na korytarzu
   szkolnym  w czasie przerwy. Chwile stoi, nastepnie rusza, idzie chwile,
   nastepnie skreca do sali.]

   Ujecie 2
   [Wnetrze  sali  lekcyjnej  - kilkoro uczniow rozmawia, jeden cos pisze.
   Widac  drzwi,  przez  ktore  wchodzi  chlopiec  A. Staje i rozglada sie
   ciekawie, z wrednym usmiechem na twarzy.]

   Ujecie 3
   [Widok  na  piszaca  osobe z klasy (chlopiec C). Po chwili podchodzi do
   niego chlopiec A i mowi (denerwujacym glosem):
   - Co robisz? Wiesz, ze nie zdazysz, niedlugo dzwonek, a pan profesor na
   pewno  sprawdzi,  czy  zrobiles zadanie domowe. Zreszta, i tak tego nie
   potrafisz zrobic.
   Chwila  przerwy,  chlopiec C na chwile podnosi glowe na A, ale znowu ja
   opuszcza.]

   Ujecie 4
   [Widok  oczami  chlopca  A  na piszacego chlopca C. Zooming na dlugopis
   trzymany w dloni C.]

   Ujecie 5
   [Chlopiec  A odwraca sie na chwile i wyciaga ze swojej torby dlugopis -
   identyczny jak ten, ktorym pisze C. Jedyna roznica - malo widoczna - to
   to,  ze  jest  prawie calkiem wypisany. A odwraca sie z powrotem do C i
   mowiac
   - Oooo Jezu!
   niby-to sie potyka i popycha C wytracajac mu z reki dlugopis.]

   Ujecie 6
   [Widok, jak dlugopis wytracony z reki C spada na podloge.]

   Ujecie 7
   [A mowi:
   - O jaka ze mnie niezdara! Poczekaj, podniose.
   i sie schyla.]

   Ujecie 8
   [Widok  podlogi i lezacego dlugopisa oraz nog A. Po chwili widac dlon A
   siegajaca  po  dlugopis,  oraz  druga  bioraca ten i wymieniajaca go na
   inny.]

   Ujecie 9
   [Widok  na  A  i  C, A wstaje i podaje podmieniony dlugopis C mowiac: -
   Masz,  chociaz  i tak nie zdazysz i pewnie nie zdasz do nastepnej klasy
   i bedzie o jeden komputer wiecej w szkolnej pracowni komputerowej a tak
   w ogole to twoj dlugopis jest do kitu. A odchodzi.]

   Ujecie 10
   [Widok  calej  klasy  od przodu. Slychac dzwonek, uczniowie przychodza,
   zajmuja miejsca.]

   Ujecie 11
   [Widok na drzwi z odleglosci okolo 3 metrow. W klasie panuje smiertelna
   cisza.]

   Ujecie 12
   [Kamera  przesuwa  sie  przed uczniami siedzacymi w lawce - od piersi w
   gore.  Widac  ich przestraszone twarze. Kamera dochodzi do chlopaka A -
   ten jest dziwnie usmiechniety.]

   Ujecie 13
   [Widok na drzwi - zajmuja caly plan.]

   Ujecie 14
   [Widok na klamke. Po chwili klamka powoli sie porusza w dol.]

   Ujecie 15
   [Widok na cale drzwi - owe sie otwieraja i wchodzi nauczyciel.]

   Ujecie 16
   [Widok  na nauczyciela oczami jednego z uczniow - nauczyciel siada, cos
   tam wyjmuje z torby, podchodzi do tablicy i bierze krede.]

   Ujecie 17
   [Zblizenie  na tablice - widac reke piszaca kreda: "Rozwiazywanie zadan
   z trygonometrii, czyli maglowanie."]

   Ujecie 18
   [Znowu   oczami  ucznia.  Nauczyciel  podchodzi  do  swojego  stolika i
   spoglada do dziennika. Wodzi palcem po nazwiskach.]

   Ujecie 19
   [Widok  na  dziennik  z  gory  +  palec  wodzacy  po  nazwiskach. Nagle
   zatrzymuje sie na nazwisku Marka Barwinskiego.]

   Ujecie 20
   [Zblizenie  na  twarz nauczyciela - rosnacy usmiech pojawia sie na jego
   twarzy.]

   Ujecie 21
   [Widok  oczami jednego z uczniow - kamera pokazuje dlon piszaca temat w
   zeszycie. Slychac glos nauczyciela: - Dzisiaj maglowana osoba bedzie...
   Marek Barwinski! Kamera nagle podrywa sie znad zeszytu i kieruje sie na
   nauczyciela.]

   Ujecie 22
   [Widok  oczami  nauczyciela  - patrzy on na jednego z uczniow (chlopiec
   A),  ktory wlasnie podrywa glowe znad zeszytu i spoglada przestraszonym
   wzrokiem  w  strone  kamery.  Widac jak reka nauczyciela podnosi sie do
   pozycji  poziomej  i  wskazujacy palec wskazuje dokladnie na niego. Ten
   powoli  wstaje i wychodzi z lawki. <Oczywista sprawa: muzyka pogrzebowa
   lub lepiej Cohen>]

   Ujecie 23
   [Widok  z  podlogi  na  nogi  ucznia, ktory idzie miedzy rzedami lawek,
   zwolnione  tempo - "ciezkie kroki" + pesymistyczna muzyka. Kamera lekko
   drga przy kazdym kroku.]

   Ujecie 24
   [Widok  na ucznia A oczami ucznia C, ktory patrzy sie na cala sytuacje:
   A  podchodzi  do  tablicy  i  bierze  krede. Muzyka cichnie. Nauczyciel
   dyktuje: "(2sinxcosx) + cosx-sinx" W czasie pisania:]

   Ujecie 25
   [Widok na skron piszacego. Kropla potu splywa i spada.]

   Ujecie 26
   [Widok  na  krople  potu  spadajaca  na  ziemie (kamera przy podlodze).
   Kropla rozpryskuje sie na podlodze przy glosnym huku.]

   Ujecie 27
   [Widok  pionowo  na  zeszyt  chlopca  C.  Ten  pisze  to samo zadanie w
   zeszyscie tym samym dlugopisem, ktory podmienil mu A. Pisze, pisze i...
   nagle dlugopis odmawia posluszenstwa.]

   Ujecie 28
   [Widok  na twarz chlopca C, ktory patrzy z niedowierzaniem na dlugopis.
   Probuje  znowu  cos  napisac,  ale nic z tego. Widac, jak broda mu drga
   (jakby   chcial  zaczac  plakac).  Muzyka-  L.Cohen  ("If  it  be  your
   will..."). Chlopiec przystepuje do reanimacji dlugopisa.]

   Ujecie 29
   [Widok na chlopaca C z boku: ten potrzasa dlugopisem kilka razy i znowu
   sprawdza  czy juz pisze. Nie skutkuje, wiec stara sie dmuchac do niego,
   lecz  zakretke  mu  przeszkadza. Lzy obficie juz splywaja mu po twarzy.
   Drzacymi  rekoma wywala zatyczke i znowu dmucha (typ bezsilnego dechu),
   caly roztrzesiony. Po tej operacji znowu sprawdza czy pisze. Nie.]

   Ujecie 30
   [Widok  na  chlopcaca  C z gory, z pewnej wysokosci. Ten unosi glowe do
   gory (patrzy na kamere) i wydaje niemy (bo jest muzyka) krzyk. Wszystko
   to w zwolnionym tempie.]

   Ujecie 31
   [Widok oczami chlopcac A, ktory najpierw patrzy sie na tablice (zadanie
   zrobione  w polowie), a nastepnie odwraca sie i patrzy na C. Cala klasy
   patrzy  sie  na  niego,  wlacznie z nauczycielem. Ten z glowa twarza do
   gory krzyczy.]

   Ujecie 32
   [Widok na twarz chlopca A- widac jak powoli jego kaciki ust formuja sie
   w zlosliwy usmieszek.]

   Ujecie 33
   [Znowu pokazany jest uczen C. Przestaje krzyczec, lapie dlugopis w obie
   dlonie  i  unosi  wysoko  nad  glowe. Glowe chowa w ramiona i podryguje
   spazmatycznie (szlocha). Nagle wstaje i wychodzi z lawki.]

   Ujecie 34
   [Widok  z  przodu  na  stojacego miedzy lawkami ucznia C, ktory kleka i
   znowu unosi dlugopis nad glowe i krzyczy nieme "NIEEEEE!"]

   Ujecie 35
   [Widok z gory na twarz krzyczacego NIEEEEE]

   Ujecie 36
   [C  czolga  sie  na  kolanach  miedzy  lawkami  w  strone  kamery, caly
   zaplakany i czerwony. Nagle prostuje sie na kolanach i zaciaskajac zeby
   i oczy rzuca dlugopis w strone kosza na smieci.]

   Ujecie 37
   [Lot  dlugopisa  w  zwolnionym  tempie  -  w  tle widac zdziwiona twarz
   nauczyciela. Dlugopis odbija sie od sciany i laduje w smietniku.]

   Ujecie 38
   [Widok na zwinietego w pozycji embrionalnej na podlodze ucznia C.]

   Ujecie 39
   [Widok na usmiechnietego ucznia A, ktory kiwa spokojnie glowa.]

   Ujecie 40
   [Ujecie  takie  jak 38. Z boku nagle ktos traca innym dlugopisem ucznia
   C.  Ten najpierw nie reaguje, ale po drugim dzgnieciu odwraca zaplakana
   twarz  w  strone  owej  osoby.  Ta  w wyciagnietej rece trzyma dlugopis
   (pozycza go mu).]

   Ujecie 41
   [Zblizenie  na  dlon  trzymajaca  dlugopis.  Do  niego zbliza sie druga
   (chlopca  C).  W  momencie,  gdy  C bierze dlugopis, muzyka momentalnie
   milknie i wracaja normalne odglosy klasy. C Wstaje.]

   Ujecie 42
   [Widok  oczami  nauczyciela.  C  idzie do swojej lawki, siada i zaczyna
   znowu  cos  tam  pisac. Reszta klasy odwraca sie w strone tablicy i tez
   (ze spokojnymi minami) cos notuja.]

   Ujecie 43
   [Widok  na  twarz  ucznia  A,  ktorego kaciki ust swiadcza o niebywalej
   satysfakcji plynacej z dokuczania innym.]

   SCENA 4

   Ujecie 1
   [Kontynuacja ze Ujecia 43 Sceny 3: twarz chlopaca A, oddalenie i widac,
   ze chlopiec jest w windzie.]

   UWAGA- dalej sa to tylko pomysly, jak mozna annoyowac w windzie:
   + Stoi obok panelu z przyciskami, gdy ktos wsiada A mowi do niego:
   - Na ktore pan jedzie? Moge za pana wcisnac przycisk? i robi to.

   +  Mowiac  "Ooo  Jezuuu" opiera sie o panel z przyciskami naciskajac na
   wszystkie.

   + Smarka i pokazuje zawartosc chusteczki innym pasazerom

   + Nagle (bez jakiejs potrzeby) wydaje odglos miauczenia kota.

   + Mowiac "Ciekawe do czego to jest" naciska na guzik "STOP"

   + Mowiac kilkanascie razy "Oooo Jezzuuu" naciska na wszystkie guziki po
   kolei.

   + Mowi "PING" co pietro

   +  Nagle  mowi  w strone jednego z pasazerow: "Jestes jednym z NICH!" i
   szybko chowa sie w rog windy.

 
  PD: CO

   [Scena 1]
   Przejazd  ciezarowki  z  napisem  "CO2 Dwutlenek wegla". W kadr wchodzi
   ubrany w garnitur mezczyzna:

   -  W  trosce  o  obywateli nasz niezalezny od zrodel rzadowych dziennik
   zdemaskuje  teraz  zaskakujaca  prawde  utrzymywana  w  tajemnicy przez
   miedzynarodowe  lobby.  Za  ciezarowka  kryje sie podwojny kamuflaz. Po
   pierwsze  wbrew  podejrzeniom  japonskich  sluzb wywiadowczych - CO nie
   jest  absolutnie  skrotem  od  Carbonium  Dioxide  -  czyli  po naszemu
   dwutlenek  wegla.  Nie!  CO to Centralne Ogrzewanie... Zapytaja panstwo
   zapewne  jak  mozna  transportowac centralne ogrzewanie? I tu odkrywamy
   wlasnie ta krepujaca dla co poniektorych kregow tajemnice... Otoz CO to
   zwierzatko futerkowe, ktore...

   [Scena 2]
   Ciecie.  Animacja  CO  (wyglada  podobnie  do  kijanki, posiada 7 nozek
   umieszczonych  w jednej plaszczyznie - tak jak pies Agip) chodzacego po
   nieokreslonej przestrzeni.

   Wchodzi komentarz - glos zenski:

   -  CO  to  zwierze  futerkowe o wymiarach okolo 4 na 2 na 2 centymetry.
   Najwieksze osobniki dochodza do 6 cm dlugosci i 3 cm srednicy przekroju
   poprzecznego.  Porusza  sie  ono  na  swoich  siedmiu, polozonych przez
   zlosliwa  Matke  Nature  w jednej plaszczyznie, nozkach. CO zamieszkuje
   rury  cieplownicze  i  kaloryfery.  A  wlasciwie jest wtlaczane do nich
   przez  Specjalne  Tajne  Sluzby  Cieplownicze  na calym swiecie. Dzieki
   swoim  gabarytom  CO  moze  spokojnie przedostawac sie z jednej rury do
   drugiej (jak wiemy CO ma maksymalnie 3 cm wysokosci i srednicy).

   [Scena 3]
   Ciecie. Ten sam facet w garniturze. Za nim kaloryfer. Facet mowi:

   - Dlaczego wlasciwie CO sa wtlaczane do kaloryferow. Odpowiedz moze byc
   dla panstwa nieco szokujaca! Otoz...

   [Scena 4]
   Ciecie.  Przekroj  podluzny rury. Jeden CO stoi w pozycji wyczekujacej.
   Drugi  podchodzi  do niego od tuly z piana na ustach. Zaczyna kopulowac
   swoja  partnerke.  W  rogu  rury  umieszczony jest termometr, na ktorym
   poziom czerwonej cieczy wyraznie sie podnosi.

   Wchodzi komentarz - glos meski:

   -  Jak panstwo widza zwierzatka kopulujac tra o siebie swoimi futerkami
   i   wytwarzaja  energie  cieplna,  ktora  z  kolei  ogrzewa  wam  wasze
   mieszkania.  Zapewne  maz  w  rodzinie  rozkrecal  nie  raz kaloryfer i
   zauwazyl tam ciepla ciecz o wygladzie wody. BLAD! To nasienie CO, ktore
   nie  trafilo do samicy i wypelnia pomiedzy nimi przestrzen. Zaplodniona
   samica   rodzi  po  tygodniu  blizniaki  roznych  plci.  Zwierzatka  sa
   trzykrotnie  mniejsze  od  swojej  mamy. Aby urosnac do ich rozmiarow -
   musza  cos  jesc.  Nie  maja  niestety  innego wyjscia jak zjesc swoich
   rodzicow.  CO  po  smierci  rozkladaja sie w ciagu kilku sekund. Dzieci
   musza  sie spieszyc - na razie nie zdarzyl sie wypadek zeby, ktores nie
   zdazylo. Po tych kilku sekundach CO osiagaja dorosla postac i sa gotowe
   do kopulacji.

   [Scena 5]
   Ciecie.  Dlon  rozkrecajaca  kaloryfer.  Woda  wylewajaca sie z rury na
   rece.

   [Scena 6]
   Ciecie. Facet w garniturze:

   - Skad takie male zwierzatka biora tyle energii? Otoz sa transportowane
   z  jednego  miejsca  do  drugiego  w ciezarowce. W srodku CO jednak nie
   kopuluja  !!!  Ludzie  umieszczaja  w ciezarowce telewizorki, w ktorych
   puszczaja   zwierzatkom   filmy   o   niewybrednej   tresci  seksualnej
   (XXX-rated). Zwierzatka z checia to ogladaja, czerpia z nich inspiracje
   i kumuluja w sobie energie narastajacego podniecenia.

   [Scena 7]
   Ciecie.  Duzy  telewizor zasloniety calkowicie czarna kartka z napisem:
   "CENZURA". Na pierwszym planie przed nim glowki CO, slychac mruczenie.

   [Scena 8]
   Ciecie.
   -  W  kaloryferze  zdarzaloby  sie, ze obok siebie znalazloby sie dwoch
   przedstawicieli   tej   samej  plci.  Aby  uniknac  tego  ryzyka  Firmy
   Cieplownicze  wymislily  udoskonalona wersje tego zwierzatka: polaczyli
   zwierzatka  przeciwnych  plci  i wrzucili do rur. Ograniczylo to straty
   energii wsrod CO. Powstalo CO2 (czyt. ce-o-dwa)

   [Scena 9]
   Ciecie.
   - Jak wiec widzicie Firmy Cieplownicze troszcza sie o nas. Nie dosc, ze
   nie  zuzywaja  naturalnych  surowcow energetycznych, to dostarczaja nam
   energii   za  cene  emisji  w/w  filmow  +  oczywiscie  niewielki  zysk
   materialny.

   [Scena 10]
   Ciecie. Facet w garniturze stoi na ulicy:

   -  Dziekujemy panstwu za uwage. Zapraszamy na kolejne programy z cyklu:
   "Szokujace  Wiadomosci  -  czyli  Rozrywka  dla  opornych!" W nastepnym
   odcinku zajmiemy sie sprawa "TAM"

   [Gdy  facet  wypowiada  wyraz  TAM,  cale  miasto  zamiera  w bezruchu,
   samochody   sie   zatrzymuja,  ludzie  tez  i  wszyscy  w  milczeniu, z
   przerazeniem  na  twarzach  spogladaja na faceta. Ten, zdziwiony oglada
   sie  i  chce  cos  powiedziec.  W  tym  momencie  pojawiaja  sie napisy
   koncowe.]

 
  PD:  45 SPOSOBOW BY NAPISAC SPRAWDZIAN SEMESTRALNY, KTORY CI KOMPLETNIE
   ZWISA - AUTOR NIEZNANY

   1.  Przynies  poduszke.  Spij  (albo udaj, ze spisz) az do ostatnich 15
   minut.  Obudz sie, powiedz "Jezu, przydaloby sie zaczac". Szybko napisz
   troche bzdur i oddaj kartke przed czasem.

   2.  W  chwile  po  odebraniu  zestawu  pytan  wybiegnij z sali krzyczac
   "Jozek, Jozek mam tajne dokumenty!"

   3. Jezeli to test z matmy/fizy odpowiadaj w formie wypracowania. Jezeli
   nazeli    odpowiadac   w   formie   wypracowania,   udziel   odpowiedzi
   matematycznymi  symbolami. Badz blyskotliwy, wymysl cos. Uzywaj symboli
   SI, rzymskich, znakow matematycznych itp.

   4.  Zrob z pytan testowych samolociki. Staraj sie trafic w lewe nozdrze
   profesora.

   5. Przez caly egzamin gadaj. Czytaj na glos pytania, konsultuj glosno z
   samym  soba  odpowiedzi.  Kiedy  zostaniesz  poproszony  o  umilkniecie
   krzyknij:  "Jestem TAAAAK pewien odpowiedzi, ze pan slyszy moje mysli!"
   Zacznij  nabijac  sie  z  tych  zalosnych  fajansiarzy - wliczajac w to
   egzaminujacego.

   6. Zapros ladne dziewczyny do kibicowania.

   7.  Wejdz,  wez  kartke, usiadz. Po pieciu minutach glosno zwroc sie do
   egzaminujacego,  "NIC  z  tego nie rozumiem. Bylem na kazdym wykladzie.
   O co tu chodzi? I kim pan do cholery jest? Gdzie jest ten co zawsze?"

   8. Przynies elektroniczna gierka, graj z maksymalna glosnoscia.

   9.  Na  kartce  odpowiedzi  znajdz  nowy,  ciekawy  sposob  by  uniknac
   odpowiedzi  na  pytanie.  Na  przyklad:  Nie  moge  odpowiedziec  na to
   pytanie, gdyz godzi ono w moje przekonania religijne. Wymysl inne.

   10. Przynies swojego chomika (psa, papuge etc...)

   11.  Wbiegnij  do  sali  egzaminacyjnej  z  rozbieganym  wzrokiem. Zlap
   oddech.  Podejdz  do  egzaminatora  i  powiedz:  "Znalezli  mnie, musze
   uciekac za granice" i wybiegnij.

   12.  Jakis  kwadrans  po  rozdaniu  pytan  podrzyj  wszystkie kartki na
   malutkie  kawaleczki,  wyrzuc  je  w  powietrz  i  krzyknij:  "Wesolych
   Swiat!".  Jezeli  z  ciebie  prawdziwy  jajcarz, popros o jeszcze jeden
   egzemplarz   pytan,  mowiac,  ze  poprzedni  zgubiles.  Powtarzaj  caly
   proceder co kwadrans.

   13.  Odpowiadaj  na  pytania  uzywajac  farbek,  kredek  lub jaskrawych
   markerow.

   14. Przyjdz na egzamin w szlafroku, majtkach i reczniku na glowie.

   15.  Zamien  sie  w  ZLE  OBLICZE  Liroy'a. Badz tak wulgarny jak tylko
   mozesz.

   16.  Caly test pisz w innym jezyku, jezeli nie znasz, wymysl! Na tescie
   z matmy/fizy uzywaj cyfr rzymskich.

   17. Rzucaj (wczesniej przygotowanymi) rzeczami w egzaminatora kiedy nie
   patrzy. Zwal wszystko na sasiada.

   18. Jak tylko egzaminator poda ci pytania, zjedz je.

   19.  Przyjdz  na  egzamin z wycieczka. Mow, ze krecisz tu swoj nastepny
   film.  Postaraj  sie, zeby naprawde zostali, badz przekonujacy. Powiedz
   egzaminujacemu, ze moze oczekiwac procentu z zyskow z twojego filmu.

   20.  Co  piec  minut, wstawaj, zbierz wszystkie swoje rzeczy. przesiadz
   sie, kontynuuj test.

   21.  Oddaj  sprawdzian  okolo 20 minut po rozpoczeciu. Przy wychodzeniu
   komentuj banal jakim byly pytania.

   22.  Caly  test  pisz  jakby byl testem zamknietym. Jezeli rzeczywiscie
   takim jest ukladaj z odpowiedzi slowa: (BACA, BABA...)

   23, Przynies czarnego markera. Zamaluj wszystkie odpowiedzi na czarno.

   24. Wez pytania. Po dwudzistu minutach zrzuc kartki na ziemie, krzyknij
   "Pieprzyc to!" i wyjdz z podniesiona glowa.

   25.   Zorganizuj   protest  przed  poczatkiem  egzaminu.  (np.  powiedz
   egzaminujacemu,  ze  jezeli  ktos  nie  skonczy  po  godzinie,  to test
   zostaje przerwany i idziemy na piwo).

   26.  Przyjdz kompletnie zalany (tzn. tak, zebys po pewnym czasie zaczal
   wolac mamusie)

   27. Od czasu do czasu, klasnij dwukrotnie. Jezeli egzaminator spyta cie
   dlaczego  to  robisz,  powiedz  mu/jej  powaznie,  ze  "zarowka,  ktora
   zapala  sie nad moja glowa kiedy przyjdzie mi do glowy pomysl dziala na
   klasniecie"

   28. Zwracaj na glos uwage egzaminatorowi jak seksownie dzis wyglada.

   29.  Przyjdz  do  sali  w  czarnym plaszczu, po pol godzinie wloz biala
   maske  i  krzycz: "Jestem tu. To ja - upior z opery" dopoki nie wyrzuca
   cie z sali.

   30.  Pojdz  na  egzamin  z  przedmiotu, o ktorym nie masz najmniejszego
   pojecia  i  gdzie  wiesz,  ze ilosc studentow jest niewielka i profesor
   poznalby  cie  gdybys tam naprawde chodzil. Stanowczo twierdz, ze byles
   na kazdym wykladzie. Walcz o prawo do zdania egaminu.

   31.  Kiedy  dostaniesz  egzamin,  obejrzyj go dokladnie z obu stron, po
   czym  wybuchnij smiechem i powiedz: "Chyba nie sadzi pan, ze bede na to
   tracil moj cenny czas. W telewizji leci wlasnie 'Moda na Sukces'"

   32. Wez ze soba pistolet na wode. (no comments)

   33.  Od  poczatku  egzaminu mrucz pod nosem melodie z "1 z dziesieciu".
   Ignoruj  prosby  profesora o zaprzestanie. Kiedy wreszcie zmusza cie do
   opuszczenia sali mrucz muzyke z "Most na Rzece Kwai"

   34. Zacznij pijacka burde w czasie egzaminu.

   35.  Jezeli  to  egzamin  z  przedmiotu  scislego,  wymysl najdluzsze z
   mozliwych  dowodow.  Wciskaj  wszedzie Pi i wymyslone liczby. Jezeli do
   egzamin humanistyczny, odnos wszystko do swojej historii zycia.

   36. Przyjdz w pelnym uzbrojeniu rycerskim (w tym miecz i tarcza)

   37.  Przyjdz  z  kumplem/kumpela  by masowal/a ci plecy przez caly czas
   trwania egzaminu. Nalegaj by pozostal/a, poniewaz masz zle krazenie.

   38.  Przynies  sciage  Z INNEGO PRZEDMIOTU (to musi byc oczywiste!) tak
   jak  daty  wojny  stuletniej  na  algebre...  inaczej  masz przerabane.
   Przyklej  sciage do kartki z odpowiedziami z dopiskiem: "Prosze wlaczyc
   zalaczone notatki do calosci pracy i uzywac jako odnosniki (kiedy tylko
   wyda sie to komisji odpowiednie)"

   39. Zacznij narzekac na wysoka temperature sali. Rozbierz sie.

   40.  Gdy  dostaniesz  juz kartke zawolaj egzaminatora, wskaz na dowolne
   pytanie i popros o odpowiedz. Wydus to z niego.

   41. Jedno slowo: Wrestling.

   42.  Przynies baloniki, nadmuchaj, zacznij rzucac po sali, jak robi sie
   to przed koncertem.

   43. Namow ludzi by zrobili meksykanska fale.

   44. Rzucaj sobie z kumplem siedzacym na drugim koncu sali frisbee.

   45.  Zachowuj  sie  normalnie  (probuj!) przez caly egzamin. Mimo prosb
   egzaminatora  o  zakonczenie  pisania, kontynuuj dopoki wszystkie prace
   nie  zostana  zebrane.  Kiedy beda juz zlozone w jedna kupke podejdz do
   egzaminatora.  Jezeli  zacznie  opieprzac cie za to, ze spozniasz sie z
   oddaniem pracy zapytaj sie do: "Czy zna pan moje nazwisko?" Zakladajac,
   ze   rzadko   kiedy   odwiedzales  sale  wykladowa,  profesor  powinien
   powiedziec  nie.  Mozesz  smialo  wepchac  swoja prace w losowo wybrane
   miejsce w srodek kupki.

 
  Politically Correct

   Caly  proces  politycznej  poprawnosci  rozpoczal  sie  w  "najbardziej
   moralnym  kraju  na  kuli  ziemskiej"  -Stanach  Zjednoczonych. Oto jak
   wyglada w Stanach sprawa rownouprawnienia i Political Correctness.

   PYTANIE : CO TO JEST PC.?
   ODPOWIEDZ  : PC to skrot od Politically Correct. My, wyznawcy filozofii
   PC  wierzymy  w  zwiekszajaca  sie  tolerancje  dla ROzNIC kulturowych,
   rasowych,   plciowych,  ideologicznych,  stylow  zycia.  PC  to  JEDYNY
   spolecznie  i  moralnie mozliwy do zaakceptowania poglad. Kazdy kto nie
   zgadza sie z filozofia jest bigota, seksista, dewiantem i uprzedzencem.

   P : DLACZEGO POWINIENEM ZOSTAC PC?
   O  : Fajnie jest byc PC. PCyzm to nie tylko poza czy postawa, to sposob
   zycia!  PC daje satysfakcje z mozliwosci naprawiania i zadoscuczynienia
   za zlo nagromadzone przez wieki ciemiezenia mniejszosci.

   P : JESTEM BIALYM MEzCZYZNA. CZY NADAL MOGE BYC PC?
   O : Oczywiscie. Jednakze czuj sie bardzo winnym.

   P : DLACZEGO?
   O:  Jezeli  jestes bialym facetem, twoi przodkowie sa odpowiedzialni za
   wlasciwie  wszystkie  niesprawiedliwosci na tym swiecie - niewolnictwo,
   wojny,  ludobojstwo,  i  flanelowe  ubrania sportowe. To oznacza, ze TY
   czesciowo jestes odpowiedzialny za te okrucienstwa. Teraz nadszedl czas
   by  sprawiedliwie  zadoscuczynic  tym  ludziom, ktorych przodkowie byli
   pomiatani przez twoich przodkow.

   P : JAK?
   O  :  To  proste. Musisz byc ostrozny gdy cos mowisz, gdy cos myslisz i
   gdy cos robisz. Chyba nie chcesz nikogo urazic?

   P : MOWISZ, zE MUSZE STRZEC SIE PRZED URAzENIEM KOGOKOLWIEK ?
   O : Dokladnie. Bycie agresywnym jest destruktywne i nie zmieni swiata w
   harmonijna utopie jaka proponuje w piosence "Imagine" John Lennon.

   P : JAK JESZCZE MOGE BYC PC?
   O  : O, jest mnostwo sposobow. Segreg... chcialem powiedziec rozdzielaj
   smiecie  do  roznych  pojemnikow  :  szklo, metal, papier, plastyk itd.
   Upewnij  sie,  ze kosmetyk do makijazu, ktory nosi twoja dziewczyna nie
   byl   testowany   na  zwierzetach.  Znajdz  co  najmniej  szescdziesiat
   zastosowan  wody.  Kiedy  bierzesz prysznic jednoczesnie umyj zeby. Nie
   pozwol  zmarnowac sie zuzytej wodzie, uzyj jej do nawadniania trawnika.
   Albo  jeszcze  lepiej,  zamien  trawnik  w ogrodek warzywny. Nie uzywaj
   areozoli. I przede wszystkim - nie pal amerykanskich flag!

   Nie  uzywaj  narkotykow,  Powinienes  sluchac  co najmniej jednego z PC
   muzykow : U2, REM, Sinead O'Connor, Sting, Bjork albo k d Lang.

   Napastuj  ludzi  noszacych  futra.  Przypominaj  im, ze niewinna foczka
   zostala   bezlitosnie  zatluczona  palkami.  Albo  po  prostu  krzycz :
   "FUTRO". Oni tego nienawidz. I NIGDY nie jedz miesa.

   P: MAM NIE JESC MIESA? DLACZEGO ?
   O:  Krowy  to  zwierzeta,  tak  jak  ludzie to zwierzeta. To znaczy, ze
   wszyscy mamy te same prawa. Kiedy jesz mieso jestes oprawca zwierzat!

   P : CZY ZABIJANIE JEST ZAWSZE ZLE?
   O : Nie, nie zawsze. Czasem zabijanie jest uzasadnione jak np. w Zatoce
   Perskiej.  Musisz umiec odroznic kiedy zwierze ma prawa a kiedy ich nie
   ma.

   P : SKAD MAM WIEDZIEC KIEDY ZWIERZE MA PRAWA A KIEDY NIE?
   O : Podstawowa zasada brzmi nastepujaco :

   JEzELI    ZWIERZE    JEST    RZADKIE,   PIEKNE,   SLICZNE,   FUTERKOWE,
   PRZYTULANKOWE,SLODZIUTKIE LUB MILE, WTEDY MA PRAWA.

   Przypatrz sie teraz nastepujacej tabelce :

   PRAWA                                |  BEZ PRAW
   -----------------------------------------------------------------------
   1. krowy                             |  karaluchy
   2. ladne kroliczki                   |  muchy
   3. delfin zlapany w siec na tunczyka |  tunczyk zlapany  w siec na tunczyka
   4. wieloryby                         |  rekiny
   5. rude wiewiorki                    |  szare wiewiorki
   6. foki                              |  pakle

   P : FANTASTYCZNIE! CO JESZCZE MOGE ZROBIC?
   O  :  Przytul  drzewo!  Ciesz  sie  naszymi kulturalnymi roznicami. One
   wlasnie stanowia piekno naszego kraju. Sprawdz czy z twojej lodowki nie
   wylatuje  freon. Zaprenumeruj National Geographic. Ogladaj go pod katem
   nie-Zachodnich  kulturalnych  tradycji  i  kostiumow.  Po  przeczytaniu
   mozesz uzyc papier na kilka sposobow.

   P : NIE JESTEM CO DO TEGO PRZEKONANY.
   O  :  Jezeli  czujesz sie niepewnie, po prostu pamietaj. MASZ RACJE. To
   proste. Masz racje.

   P : SKAD MAM WIEDZIEC CZY TO CO SIE KOLO MNIE DZIEJE JEST NIE-PC?
   O   :   Dobre   pytanie,  Wazne  zeby  wiedziec  kiedy  ktos  mowi  cos
   niewrazliwego. Nalezy taka osobe usunac z naszego spoleczenstwa.

   ZASADA : Czy dyskusja odbywa sie pomiedzy dwoma bialymi?

   Tak => Liberal ma racje.
   Nie => Bialy obraza etnicznego.

   A oto male cwiczenie dla ciebie. Zobacz ile artykulow w gazetach mozesz
   przerobic  w  historyjki  pisane  przez  ludzi  uprzedzonych.  To dobra
   zabawa!  Niektorzy PCowcy sa tak dobrzy, ze potrafia przerobic prognoze
   pogody w manifest Ku Klux Klan.

   P : CO POWINIENEM ZROBIC GDY ZOBACZE NIE-PC ZACHOWANIE?
   O  :  To  zalezy  od  sytuacji.  Jezeli  nie jestes przelozonym, musisz
   zglosic to temu kto zarzadza obiektem. Jezeli twoj dyrektor, pracodawca
   czy przelozony idzie za trendami lat dziewiecdziesiatych, ona lub on na
   pewno podejma srodki by zdyscyplinowac niesubordynowanego pracownika.

   P : TO SIE PRZYPADKIEM NIE NAZYWA CENZURA?
   O   :   Konstytucja   nigdy  nie  byla  za  tym  by  ktokolwiek  glosil
   rasistowskie,  seksistowskie czy niewrazliwe poglady. Nie to nazywa sie
   wolnoscia  slowa.  Niektorzy  nazywaja  to  cenzura.  My  mowimy  na to
   "selektywna"  wolnosc  slowa.  Mowienie czegos nieodpowiedniego o danej
   rasie czy plci jest rownie bolesne jak policzek. Nie mozemy pozwolic na
   jakakolwiek werbalna napasc.

   P  :  DUzO  SLYSZALEM  O PC-OWYCH SLOWACH ZASTEPUJACYCH STARE "CZARNY",
   "INDIANIN".
   O  :  Tak.  To  czesc  naszego  ruchu. Widzisz, sposob w jaki myslimy o
   ludziach  pochodzi  glownie  od  slowa  jakim ich nazywamy. Na przyklad
   "czarny". Dlaczego osoba ma byc osadzana za kolor swojej skory?

   P : UWAzASZ, zE POWINNI BYC RACZEJ OSADZANI ZA SWOJ CHARAKTER, PRAWDA?
   O  :  Nie,  uwazam,  ze  powinni  byc  osadzani za to skad przyszli ich
   przodkowie.  Jezeli  twoi  pra  pradziadowie  sa z Afryki lub Azji albo
   skadkolwiek,  wtedy  powinienes  byc w ten sposob rozrozniany i ubiegac
   sie o specjalne stypendium.

   P : JESTEM FRANCUZO-NIEMCO-ANGLIKO-ROSJANINEM. CZY DOSTANE TAKOWE?
   O  :  Przykro  mi,  nie  ma  takich.  Ale gdybys byl kobieta byloby ich
   mnostwo.

   P : CZY BEDAC BIALYM Z LIBII ALBO EGIPTU BYLBYM AFRO-AMERYKANINEM?
   O  :  Teoretycznie,  tak.  Ale nie o takich Afro-Amerykanow nam chodzi.
   NAPRAWDE  to  chodzi  nam  o  kolor  skory,  ale udajemy, ze nie. Bialy
   imigrant z RPA takze nie jest Afro-Amerykaninem.

   P : CHCE BY PRZYSZLE DZIECI BYLY PC. CO MAM ZROBIC?
   O  :  Po pierwsze powinnismy zachecac studentow by spedzali swoj czas z
   dobroczyncami.  Powinnismy takze polozyc szczegolny nacisk na nie-Biala
   perspektywe   historii   Stanow   Zjednoczonych.   Wreszcie  powinnismy
   zrestrukturyzowac testy i kwizy by odzwierciedlaly kulturalne roznice.

   P : NIE ROZUMIEM.
   O  :  Powinnismy  utworzyc  rozne  skale  oceniania  dla  roznych grup.
   Odpowiednim  grupom odpowiednio dodawalo badz odejmowaloby sie punkty w
   zaleznosci od tego kto pisze test. Jezeli jestes bialy, to zostales juz
   odpowiednio  dopieszczony  przez  spoleczenstwo.  Przez to musisz odjac
   sobie  powiedzmy  dziesiec  do  pietnastu procent swojego wyniku. W ten
   sposon kazdy bedzie mial rowne szanse.

   P : TO BRZMI ROZSADNIE.
   O : To JEST rozsadne. Na tym polega piekno PC. Zawsze MASZ RACJE.

   P : NA CO JESZCZE MUSZE ZWRACAC UWAGE?
   O  :  Humor.  Ludzie  PC  kazde  slowo  traktuja  BARDZO  powaznie. Nie
   tolerujemy zadnych komentarzy, dowcipow, uwag lub czegokolwiek co mialo
   by jakas rasowa skaze.

   P : NA PRZYKLAD?
   O : "Co to jest... czarne na czerwonym pedzi po zielonym?" byl dowcipem
   klasykiem  przez  lata.  Nie  uPCowcow.  Moglby  zostac zle zrozumiany.
   Czerwone  -  Indianin,  Zielone - ekolog, Czarny - Murzyn. Jakiekolwiek
   dowcipy  odnoszace  sie do rasy, kultury czy plci musza byc zapomniane.
   To  bardzo  ograniczy oczywiscie pole manewru komikow, ale taka wlasnie
   cene placi sie za rownosc.

   P : TO WSZYSTKO?
   O  :  Tak. Polityczna Poprawnosc jest wiara w to, ze kazdy jest rowny w
   swojej  rozmaitosci. Cieszymy sie z mozliwosci traktowania ludzi roznie
   poprzez  ich indywidualnosc. Zapisz sie do pogladow PC. Jezeli tego nie
   zrobisz    jestes   nacjonalistyczna,   szowinistyczna,   faszystowska,
   rasistowska swinia.


   LEKSYKON PC

   - Czarny: Afro-Amerykanski (nie dotyczy bialych Afrykanow) (nie dotyczy
   ludzi ciemnej skory skadkolwiek indziej pochodza)
   -  Orientalny:  Azjo-Afrykanski  (nie chodzi tu o zwykle mniejszosci,bo
   one w zasadzie radza sobie bardzo dobrze)
   - Indianin: Rdzenny Amerykanin. Nizej wymienione druzyny nie

   sa   PC:   Atlanta  Braves,  Cleveland  Indians,  Kansas  City  Chiefs,
   Washington Redskins - OMIJAJCIE TE MIASTA!!!
   - Reczniko-glowy: Arabo-Amerykanski
   - White Trash: PC nieswiadomy Prostacko nastawiony
   -  WASP:  (White  Anglo-Sazon  Protestant-bialy  mezczyzna) Niewrazliwy
   Uciskacz Kultur (NUK)
   - Dziewczyna: PreKobieta
   - Kura domowa: Inzynier ds. Gospodarstwa Domowego
   - Prostytutka: Prywatny, platny specjalista ds. seksu
   - Czlowiek, Gatunek ludzki: Dzieci Ziemi
   - Inwalida: Sprawny inaczej
   - Slepy: Optycznie ciemniejszy Fotonowo niereceptywny
   - Gluchy: Wizualnie orientowany
   - Biedny: Ekonomicznie nie przygotowany
   - Kloszard: Bezdomna osoba Przemieszczajacy sie wlasciciel posiadlosci
   - Mysliwy: Asassyn Zwierzat Miesny Najemnik Rzeznik Bambi
   - Statek Wielorybniczy: Sadysta lubujacy sie w ogladaniu placzu innych
   -    Staruszek:   Rozszerzony   w   czwartym   wymiarze.   Zaawansowany
   gerontologicznie
   - Konserwatysta: Skrajnie Prawicowa Faszystowska Swinia
   - Narkoman: Chemicznie zdegradowany
   - Lysy: Czesanie-Free
   - Biseksualista: Seksualnie niewybredny
   - Karzel, Krasnoludek: Maly czlowiek Wertykalnie zdegradowany
   - Skazany: Spolecznie izolowany
   - Swirus: Percepcyjnie inni Mentalni odkrywacze
   - Sciskacz drzew: Ekologiczny Aktywista
   - Truposze, Denaci: Niefunkcjonalne Dzieci Ziemi
   - Rozbity dom: Niefunkcjonalna rodzina
   -   Farma   z  krowami:  Bydlecy  oboz  koncentracyjny  Muu-swiecim  =>
   Muu-shwitz
   - Getto: Etnicznie Homogeniczna Strefa Pre-zintegrowana Pre-nirwana
   - Hamburger: Pociete Zmielone Krowie Cialo
   - Cheeseburger: Dodanie zniewagi do okrucienstwa
   - Sciaganie: Szkolna nieuczciwosc
   - Uzywane Ksiazki: Ksiazki w Recyclingu
   - Drzewa: Osrodki Wymiany Tlenu
   - Gang: Mlodziezowa Grupa
   - Schlany, Pijany: Przestrzennie zagubiony
   - Slums: Strefa Ucisku Ekonomicznego
   - Miesny: Farma trupow


 
  (na)Palm Bicz                                             Net/Outsiders

   SZTUKA:  w  Sodom AKTw goych babeg to ona ma, a grze$ kobiety w niej
   czasem po nosie drapie, bo maca to si one mu nie daj...

   MIEJSCE: R E s T a u r a c j a PALM BICZ w Beverli hijls 90210

   CZAS: 28:78 minut (czasu kambodaskiego)

   - Prosze stek rednio wypieczony...
   - z sosem czy bez?
   - W polewie wasnej (ociekajcy i krwisty)
   - co do popicia?
   - Tak, SZATWAL rocznik 80
   - a dla Pani?
   -   BORDO   prosz   dla  pani,  rocznik  20  (tu  mowa  o  wieku  pani
   oczywicie...)
   - Co na deser?
   - niech pomyle?!
   - prosibym... Sok z owocw morza i... do tego...
   - Zimne lody - proponuje kelner
   - dla PANI??
   - hmm... dla pani mam ciepego...

   kelner odchodzi mwic:
   - Zaraz podaj.

   PO chwili... ...hahm hama hama ble... ugm... chlup chlup (konsumpcja)
   - ah pyszne byo...

   - KELNER!!!!!
   - Tak?
   - rachunek prosz....
   - Ju wypisuj
   120 zl +
   789 zl +
   490 zl +
   100 zl =
   _________
   1509 zl.

   ?!!?!!!!!?!?!?!?!?!? !?!!?!?!!??!?!?!?!?! !!??????

   co ?????
   !!!!!!!!
   - za ten pierdolony stek?!
   - co? za te siki???

   (tu chwila cakowitego nieokiezna- nia z zawartoci swojego portfela)

   KELNER:
   - moe pomc...
   dryn dryn - padaj drobne

   - Dzikuj...
   - Zapraszam na przyszo

   (po wyjciu z restauracji):
   FACEt do kobiety:
   - QRWA zdzieraj jak CHUJ!!!
   -  bdziemy  musieli  wyczy  prd  na miesic aby zaoszczedzi za t
   kolacje...

   NAGLE:
   (kelner krzyczc przez drzwi):
   - Aha i jeszcze 200 z za serwetki!!!

   Facet  syszc  to  upada  i  dostaje zawau. Kobieta zaczyna krzycze.
   Zjedzjaj  si  gliniarze.  Obok  straszny haas i Qpa ludzi. (ley na
   ziemi)

   (kelner    zdziwiony   patrzy,   i   po   chwili   pyta   przypadkowego
   przechodnia):
   - Co si temu biedakowi stao?
   Przechodze wyciga swoje MAGNUM i... BUM BUm BUM
   (3 strzay... Kelner pada martwy)
   przechodze odchodzc mwi:
   - CHUJU to by mj stary!!!

   i tak koczy si 89 odcinek X-FILES... Nadal jednak nie wiadomo kto by
   z UFO, kelner czy te tajemnicza kobieta...

   Rozwizanie  zagadki ju niedugo. ...w odcinku 1098... Wy moecie tego
   nie doczeka ale i wasze dzieci maj nike szanse.

   Nagle ku oczom ogladajcych serial ukaza si UFOK i mwi!!!:
   CHUJE  wy  jedne  ludziska  mierdzce  Tak  nas  JEBIECIE?  USTERKI...
   bzzzbzbzbbbb zzz... TV polska prze...bzzbbzbz...za UF.sterki
   - Prosimy Rekalamy!!!
   Tampony TEMpaX s niczym jak... ASDAO@$#$*#@($#@... Wyczy to z wizji
   (gos ze studia)
   (dymy w studiu)

   zaczyna   si   niewinnie,  jednak  po  chwili  ju  cae  miasto  jest
   rozpierdolone...  TA  HAHAH!!!  AAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!  Kierownik
   wylatuje z 8 pitra.

   ...A  wszystko przez Stek. dowiaduje si o tym IZraelski dyktator Jzew
   stALOWY i wywouje III wojn w wiatowej obronie pokrzywdzonego STEKU!

   Ju w niedugim czasie padaj kolejne miasta, Regiony, Kontynenty, Ca
   wadz  nad  wiatem przejmuje Wielki Imperator, Krl Krlw, Najwyszy
   Jzew!

   REBELIA  jednak  istnieje!  Tak  jest jeszcze nadzieja! Tworz si nowe
   oddziay  AK  i  dochodzi  do  buntu, potem do powstania, a w kocu do
   rewolucji... Obalaj RZdy Jzewa i zjadaj jego krwawy stek!

   Jednak czy napewno dziaa w pojedynk??

   Czy  nie stoi za tym UFO? Wychodzi na jaw caa prawda o Jzewie. Jednak
   by   on   tylko   pionkiem  w  rkach  wielkiego  i  potnego  wadcy
   Wszechwiatw - X.

   TAK!  i  tu  zaczyna  si bitwa O WSZECHWIAT!!! Po stronie ludzi staje
   efekt experymentw profesora Baltazara Gbki

   Czy to ptak....
   Nie to samolot?
   Nie to Super RoboMAn!!!
   SUPER ROBOMAN prowadzi 1:0
   Imperator jest wkurwiony!!

   Padaj kolejne bramki,
   Legia prowadzi z Grnikem 2:1
   W galaktyce panuje totalna rozpierducha.... Kibice szalej!!! WIdzc to
   PAN BG

   WKUrzony do czerwonoci...
   Zwija interes...
   Listonosz                                                             ?

   A  wic  w  ktrej tam klasie oglniaka uczniowie klasy mat-fiz bardzo
   wkurzeni na geograficzk (bd Sienkiewic - nie pamitam...) posuyli
   si swoimi zmczonymi umysami i wymylili historyjk o listonoszu...

 
  LISTONOSZ

   Najpierw  czas:  Biba  (na  przykad) wchodzi wieczorem do swojego domu
   (supek,   wolno  stojcy)  zamyka  drzwi.  Zamek  raz,  dwa,  acuch,
   sztaba,  drugi  zamek,  fotel,  st,  szafa,  etc...  (okiennice dawno
   zamknite,  kraty w oknach, ma si rozumie). Zapala wiato, tudzie w
   kominku i zapada w swj wygodny fotel.
   Raptem  syszy  koatk  (takie  co  do  stukania na drzwiach, zamiast
   gongu  lub  dzwonka).  Biba podchodzi do stalowych, zbrojonych tytanem,
   antywamaniowych wrt i pyta zalotnym gosem:
   - Kto tam?
   - Listonosz.
   - Nie wierz panu! (stary numer z SS lub ZOMO)
   Ponowne stukanie.
   - Niech pani otworzy!
   - Nie! (Biba, zaczepnie)
   Sycha  stukanie  silnej,  mskiej  pici  w  drzwi.  Coraz  bardziej
   natarczywe.
   - Otwieraj!
   - Nie! (Biba, stanowczo)
   -  Otwieraj,  ty  suko!  Otwieraj!  (gos mczyzny tumi piana toczca
   si z nadweronego garda)
   - Nigdy! (Biba, lekko spanikowana)
   - Zajebi ci, zobaczysz!
   Biba cofa si.
   - Dzwoni na policj!
   - Pierdol skurwysynw (bez urazy do tych, ktrzy nie s)!
   Biba  apie  za  telefon.  Niestety - telefon milczy. Chyba, e chcecie
   nazwa   inaczej   denerwujcy   gos   powtarzajcy  w  kko:  "Wrzu
   monet!".  Ganie  wiato.  Biba  w panice ucieka do tylnych drzwi. No
   tak,  te  kazaa  zamurowa  ju  w  zeszym  roku... Sycha uderzenia
   mota w drzwi. Nie poddaj si. Siekiera, mot pneumatyczny, bbr, pia
   motorowa,   bazooka,   rakieta   p-panc.   Drzwi   wypadaj.  Z  chmury
   radioaktywnego pyu wyania si...
   Biba  w  panice  prbuje  wdrapa  si na cian, zrywa tapet i spada.
   (jak ona tam wlaza?).
   W   drzwiach  staje  barczysta  posta  (Superman?),  przekrwione  oczy
   rzucaj  krwawy  blask,  bojowy  topr spywa krwi (zadrasn si, czy
   jak?),  bazooka  dymi  z  kieszeni  spodni  (Maska?),  stopy  krusz na
   drobny kurz walajce si gruzy.
   Biba  wpada  w  histeri  (i  tak  za  dugo  wytrzymaa) i zaczyna si
   trz,  co  wyglda  jakby  taczya  lambalun  na  wystpie  pewnego
   kabaretu.
   Go  odwraca  si  do  taczcej  Biby  i  celujc  do niej z miotacza
   pomieni cedzi przez zby:
   - Mwiem, e to ja! Polecony do pani!
   Potem   przycza   si   do   taca   w   rytm  pomieni  romantycznie
   dogasajcego kominka...

   Troszk to podrasowaem, ale chyba nie stracio smaczku.
   Tylko, e Biba mieszka w bloku...

   Ukleja 05.10.95


   Opowiadanko                                                 ZeRO/ROS-JA

   Bl  powoli przywraca mu wiadomo. W ustach czu cierpki, metaliczny
   smak  przyprawiajcy  o  mdoci.  Przed  oczami  majaczyy  si  rne
   surrealistyczne  ksztaty. Mocno zamkn oczy, bo po chwili otworzy je
   ponownie.  Obraz  powoli wrci do normy. Z niemaym wysikiem usiad i
   bdc  wci  otumanionym,  rozejrza si wokoo. Znajdowa si w maej
   sali.  Par  metrw przed nim leao podziurawione kulami ciao modego
   mczyzny.  Trup  ciska  w doni pistolet. Naokoo leay uski. Krew
   bya  wszdzie. Spojrza na siebie. Caa koszula bya czerwona. Dopiero
   teraz   spostrzeg,   e   w   on  rwnie  trzyma  w  doni  pistolet.
   Instynktownie  sprawdzi  magazynek  -  by  pusty. Sprbowa wsta. Na
   chwiejnych  nogach  usta  przez  chwil, by upa na plecy bolenie je
   tuczc. Przed oczami pojawiy mu si ciemne plamy. Walczc z kolejnymi
   falami  omdlenia  wczy  znajdujcy  si  na  lewym ramieniu med-kit.
   Urzdzenie  zaczo  dziaa  wstrzykujc  do jego organizmu dziesitki
   rnych rodkw chemicznych. rodki przeciwblowe i pobudzajce, rodek
   odkaajcy, masa witamin i tym podobne. Ponownie sprbowa wsta; druga
   prba  wypada o wiele lepiej. Trzymajc si ciany podszed do drzwi i
   otwart doni uderzy w otwierajcy je przycisk. Drzwi z cichym sykiem
   rozsuny  si  ukazujc,  spowity  mrokiem  nocy,  brudny i mierdzcy
   zauek.  Cigle  chwiejc  si,  wyszed  na zewntrz. Uderzya go fala
   ciepa,  przedostajcej  si  z  kratki  ciekowej,  pary. Pada zimny,
   kujcy  i koszmarnie mierdzcy deszcz. Nie mogc powstrzyma omdlenia
   zwymiotowa,  by  po chwili poczu kujcy bl gdzie w rodku czaszki.
   Med-kit  zaaplikowa  kolejn  dawk  majc  za zadanie utrzyma go na
   nogach. Bl nabiera na sile, stajc si nie do zniesienia. Momentalnie
   przed  oczami  powrciy  do  niego obrazy z przeszoci. Obrazy sprzed
   niecaej  godziny.  Huk,  byski.  On stojcy przed, teraz ju martwym,
   mczyzn.   Rozmowa,   przeistaczajca   si   w  ktni.  Po  chwili
   strzelanina.  To  on zacz, i obaj otrzymawszy kilka postrzaw padaj
   w  objcia  mierci.  Zaaplikowane przed chwil rodki zaczy dziaa.
   Rzeczywisto  przedara  si  przez  ten  koszmar.  Bl  gowy  powoli
   ustawa.  Przezwyciajc  instynkt,  wracaa  wiadomo.  Jeszcze raz
   spojrza  na  swoj  koszul  -  bya  caa  zakrwawiona,  i w czterech
   miejscach  przedziurawiona  kulami. Nerwowo zdar koszul. Powinien by
   martwy.  Na  klatce  piersiowej widoczne byy cztery, prawie cakowicie
   zagojone, rany postrzaowe.
   -  Jak....  -  prbowa  co  powiedzie,  lecz  gos  uwiz w gardle.
   Pobudzona do lotu, przez nagy podmuch wiatru, gazeta zatrzymaa si na
   jego  nodze  niczym wielka, paska pijawka. Zdj gazet i rzuci j za
   siebie,  przecierajc  oczy  woln  rk.  Jako tako pewnym ju krokiem
   podszed do vid-fonu znajdujcego si na cianie, par metrw od niego.
   Dopiero  teraz,  w sabym wietle vid-fonu mona dokadniej ujrze jego
   twarz.  Mimo  niewtpliwie  modego  wieku,  na twarzy rysuje si widok
   wielkiego  cierpienia  i pami niejednego przeytego koszmaru. Jeszcze
   jedna  rzecz  zwracaa  uwag  -  jasne  wosy zaplecione kilkadziesit
   dugich, kilkudziesicio-centymetrowych warkoczy. Nie mylc zbyt wiele
   wbi  pierwszy numer, ktry przyszed mu do gowy. Po chwili na ekranie
   pokazaa si sylwetka modej kobiety o krtkich, ciemnych wosach. Bya
   naga i bardzo, ale to bardzo pikna.
   -  Jezu,  co si sta... - zacza mwi kobieta zakadajc popiesznie
   niebieski szlafrok z baweny.
   -  Przyjed po mnie - powiedzia najbardziej obojtnym tonem na jaki go
   byo  sta  w  tej chwili, by prawie natychmiast przerwa poczenie. I
   tak  moe  sprawdzi  skd dzwoni, a lepiej nie mwi zbyt wiele przez
   vid-fon.  Przez  chwil sta przy vid-fonie, opierajc si jedn rk o
   cian.  Chyba  przypomnia  sobie  o  swoim  wygldzie,  gdy wszed z
   powrotem  w  mierdzcy zauek - jak najdalej od ulicy. Jak najdalej od
   ludzi.  Usiad  na  jakim  pudle  i  zakry twarz domi, starajc si
   zrozumie wydarzenia ostatniej godziny. Siedzc w brudnym zauku zapad
   w  przynoszcy ukojenie sen. ni o niej - jedynej odskoczni od swojego
   brudnego i brutalnego ycia.
   Delikatna  do  musna jego policzek. Otworzy oczy. Jego sen speni
   si  na  jawie.  Nachylia  si  nad nim, tak samo pikna jak zawsze, i
   podajc  mu  do  pomoga  wsta. Rozejrza si wokoo. Nadal panowaa
   noc,  lecz pierwsze promienie soca niemiao przemykay przez pacht
   mroku.  Spojrza na ni. Ubrana bya w szerokie, jasnoniebieskie dzinsy
   i  dug  bluz z wizerunkiem listka marichuany. Na jej twarzy malowaa
   si  wielka  troska.  Boe,  jak on j kocha. Ich usta spotkay si na
   chwil.  W  milczeniu  podeszli  do jej samochodu. Pomoga mu wsi, a
   sama usiada za kierownic. Gdy odpalaa silnik odchyli gow do tyu,
   a  jego  umazane  krwi  warkocze  swobodnie  opaday  z tyu fotela...
   Uratowaa go. Po raz kolejny...

                                                               ZeRO/ROS-JA

 
  Stoek i sznur                                                  Karakon

   Szedem po schodach powoli krok za krokiem, jak Kukuczka na Montewerest
   (?).S  chody  byy  mokre  i  ubocone, krok za krokiem. Drugie pitro.
   Otworzyy  si drzwi, dwch dupkw w biaych fartuchach wynosio trupa,
   krew  spywaa  ze  skroni  i  plamia  medyczne  nosze.  Zaraz za nimi
   wybiega  kobieta,  zalana zami. Krzyczaa. Lament wdziera si do mej
   czaszki i pustoszy umys. Biali schodzili powoli po liskich schodach,
   krok  za krokiem, nie syszeli lamentw i krzykw, po prostu szli, noga
   za  nog.  Stanem  na  chwile  i  spojrzaem  na  zalany  zami pysk.
   Zobaczyem  zy.  Minem  kobiet  i  noga  za  nog szedem wzwy. Na
   cianach czytaem napisy wydrapane brudnym kluczem i grzyb te tam by.
   Na ppitrze stanem przed pijakiem. Paka nad rozlanym denaturatem,
   al  mu byo ciko zarobionych pienidzy, ktre mieszay si z botem.
   Minem go i powoli wspinajc si dalej, noga za noga, krok za krokiem.
   Trzecie  pitro,  ogromne  zamieszanie ojciec dzieci swe bije. Wszdzie
   krew.  Podbudowa  wasne ego tanim winem, wypitym z kumplami po pracy,
   na  okolicznych  plantach.  Jego  dawna  ukochana  a obecna ona ley w
   przedpokoju  z siniakami na twarzy, pacze i modli si do boga. Minem
   ich  szybko  nie patrzc zbyt dugo, bo to s prywatne porachunki gowy
   rodziny.  Czwarte pitro to nowe odkrycie, tu urzduje pedofil ze swoim
   synkiem.  Dziecko  ma w oczach zy, a tatu ju dochodzi. Spojrzaem na
   zegarek,  i  by  ju  czas  skierowaem  si w strone mego mieszkania.
   Otworzyem  drzwi.  Przedpokj  by  sabo  umeblowany  tylko  stoek i
   wiszcy sznur...

 
  KAchMeD'Em"go!KARa!                               J|\J(-: & ICE-K/R><Z

   Matura blizsko, tag widz napisaech jo historyj mej klosy. Czytejcie
   chopy! Wszysko mo by czytone na studnifce! (jo ech bedo to robio!)

   HALUCYNOGENNA, TOTALNIE POKRCONA, AUTENTYCZNIE NIESTYLISTYCZNA, BARDZO
   UDZIWNIONA  I CAKIEM PRAWDZIWA HISTORIA SYNNEJ - NIE TYLKO W SANOKU -
   KLASY  CZWARTEJ  BE  autorstwa wszech i wobec synnego i znanego JaJoSA
   oraz pozostaej elity klasowej w skadzie: KUPA, ROBOCOP, KOBYA, BENY,
   OLEK, WALDI, LOPEZ, PAJK, ANGELO, ICE-K, KROKU.

   I KLASA
   Jak  wszyscy,  bylimy  nieco  speszeni  i  rozkujonieni.  Ale  tylko w
   pierwszym proczu. Oczywicie zmienialimy buty, do czego to zachcaa
   (?)  nas  profesor Hadam. Trzeba jednak przyzna, e zrobilimy co dla
   NASZEJ  szkoy. Zadbalimy o jej czysto, przynoszc najwicej PAST DO
   PODOGI.  Stano  si  tak  co  prawda nie z naszej woli i CHCI, lecz
   jednak  stano  si.  Statystyk dodatkowo podnosi nam BAZYL, ktrego
   mona  byo zobaczy w szkole na lekcji informatyki i ktry to zasyn
   po  tym,  jak  na  lekcji biologii u profesor ZMARZ przegryz bateri i
   kwas  z  niej wla mu si prosto do ust... Nieobce te byy nam wdziki
   piknych  kobiet - oczywicie tych z odpowiednich pism, do ktrych - za
   namow  BAZYLa  -  zagldalimy  czsto.  Odbywao  si to w dodatku na
   jednej   z   lejszych   lekcji   -   czyli   na  religii.  Szybko  te
   wyksztacilimy  sobie  wasny  styl bycia. Nie powiem jednak by by on
   oryginalny,  poniewa  zalatywa  ju  z  daleka BEAVISem i BUTTHEADem,
   ktrego  to  naoglda  si  MACIEK i postanowi wyprbowa jeden z ich
   trikw  na  profesorce  Hadam.  Skoczyo si to tym, e dugopis MAKA
   wyldowa  na  jej  okularach...  Bylimy nieli, lecz niestety tylko w
   pierwszej klasie, bo

   II KLASA
   to ju debiut naszych nowych wyczynw. Naley przy tym wspomie, e by
   to  rok  pod  znakiem kart. W iloci rozegranych na lekcjach partii nie
   dorwna  nam  chyba  nikt.  Nazywano  nas  nawet: INTELIGENCJA SANOCKA!
   Powoli   te  dylimy  do  naszego  upragnionego  miejsca  na  licie
   podsumowujcej  wszystkie  klasy  pod  wzgldem  OBECNOCI, ZACHOWANIA,
   REDNIEJ  OCEN  I  SPORTU. Ale o tem potem. Czas mija nieubaganie. My
   uczylimy  si  coraz  gorzej, coraz rzadziej moba byo nas zobaczy w
   komplecie. Coraz czciej sigalimy po odpowiednie "dopalacze". Skutek
   tego  by taki, e na piciu w PARKowej zapao nas trzech sorw, ktrzy
   oczywicie  donieli  co  trzeba  do naszej profesorki Hadam. Czadu - w
   dosownym  i  przenonym  tego  sowa  znaczeniu  -  zacz dawa OLEK,
   ktrego  dyrektor zapa w szatni, gdy OLO dmucha na raz DWA CYGARY! O
   OLKU  byo jeszcze potem gono, a to za spraw zaoonego przez PAJKa
   zespou  TRASH-PARAFIALNEGO  -  FABIOLA  $I$TER$.  Najmocniejsz stron
   zespou  byy  teksty,  traktujce o bardzo wanych problemach - jak na
   przykad  ycie  codzienne  w  Grabownicy,  zwyczaje  tam panujce, czy
   komentowanie   na   bieco   wydarze   klasowych.  Mona  wic  nawet
   zaryzykowa  stwierdzenie, e bya to swoista KRONIKA KLASOWA. Nie bd
   te  rozwodzi  si nad pniejszymi wyczynami PAJKa, ktrego dyrektor
   posdzi  o  satanizm,  gdy  wszed  do  naszej  klasy  i zobaczy jego
   koszulk,  bo  to  nic,  przy tym jak WALDI i MACIEK poszli na wagary z
   matematyki i usiedli sobie pod klas matematyczn. Oczywicie nie mogli
   si  powstrzyma  przed  yw  wymian  uwag  na  rne tematy. Wymiana
   pogldw  zostaa  brutalnie  przerwana  przez  profesora FILIPa, ktry
   nagle  otworzy  drzwi  i  poprosi  ich  do  klasy... W wyniku naszych
   wszechstronnych   zainteresowa,   nie   moglimy   si   oprze  przed
   cotygodniowym  chodzeniem  na  basen.  Co  si  tam dziao moe pomin,
   ograniczajc  si  do  wskazania  na  niwtpliwie ciekaw postaw OLKA,
   ktry  to,  stojc  pod prysznicem, prosi wszystkich po kolei: "DEJCIE
   SZAMPONA". Wszystko wic byo w normie. I tak nadesza

   III KLASA
   w  ktrej  to  chyba  przeszlimy  samych  siebie. W kocu osignlimy
   status  najgorszej  klasy  w  szkole,  zajmujc  ostatnie  miejsca  pod
   wzgldem  obecnoci,  zachowania  i  redniej  ocen.  Tylko  w  sporcie
   zaniylimy  redni  i  zajlimy  21  miejsce. Tak wic wszystko byo
   prawie  w  porzdku.  Oczywicie  jak  kto  by  chcia si rodrabnia,
   zauwayby  pewnie, e TYLKO NAM zgin dziennik przed wywiadwk i ju
   si  nie  odnalaz. O ten niecny wystpek kto oczywicie musia zosta
   posdzony  -  i  by to nie kto inny jak sam LOPEZ (ktry zaraz wam co
   zaprezentuje).   Trzeba  jednak  przyzna,  e  dzielnie  si  trzyma,
   wyprowadzajc  panw  policjantw  w  pole i mwic im, e PRZED CHWIL
   wanie  zakopa  dziennik  3  stopy pod ziemi, tu za torami. Jak ju
   wspomniaem,  nieli bylimy take w sporcie, gdzie podczas gry w pik
   na  boisku  -  PO PROSTU J ZGUBILIMY. Z dobrze poinformowanych rde
   wiem,  e  wpadaa  ona  do Missouri i popyna. Sukcesy odnotowalimy
   take  w  tak  wanej dyscyplinie, jak jest rzut kul, kiedy to MACIEK
   podczas   swojej   kolejki  rzuci  genialn  w  swej  prostocie  myl:
   "CHOPAKI!  CHODCIE  ZEPSUJEMY T KUL". W jaki sposb mielimy zepsu
   metalow kul, wac jakie 10 kilo, tego ju nie wyjani. Lubielimy
   te  sobie  pozwiedza  nieco  ciekawych miejsc. Do takich niewtpliwie
   naley  zaliczy  krzaczki  za mostkiem, w ktrych to najczciej mona
   byo   spotka   MAGD,  ostro  zaywajc  wieego  powietrza.  Spor
   inicjatyw  (jak  zawsze), wykazalimy podczas malowania naszej szatni,
   kiedy  to  profesorka  Hadam  zakazaa  nam do tego celu uywania farby
   koloru    czarnego.   Nakaz   oczywicie   zlekcewaylimy,   tumaczc
   profesorce,   e:   "POCHLAPAO  NAM  SI  TROCH  I  MUSIELIMY  NIECO
   ZAMALOWA".   Ale   ju  szczytem  wszystkiego  byo  posdzenie  nas o
   rozprowadzanie  w  szkole narkotykw. Nie ma co, nasza reputacja z dnia
   na dzie bya coraz lepsza. Trzeba przyzna jednak, e

   IV KLASA
   to czas, w ktrym naprawd uspokoilimy si (?), co zostao dostrzeone
   przez  nauczycieli, ktrzy zauwayli, e zaczlimy w kocu w komplecie
   przychodzi  na  ich  lekcje.  Nie  mona  tego oczywicie powiedzie o
   lekcji  historii,  gdy  profesorka  bya  z  nami  zupenie  szczera i
   stwierdzia,  e  tak  leniwej  i nieznonej klasy nie miaa od 25 lat.
   C, kolejny rekord, tym razem jednak chyba nie do pobicia...

   I  na  koniec  jeszcze  tylko kilka haseek, zebranych przez ICE-Keya i
   J/\J()SA na lekcji pewnego nauczyciela, w klasie TRZECIEJ.

   - Przyjedzie taki do miasta i UUuu.. krzye odwraca
   ->>> do kumpla ubranego w satanistyczn koszulk (VAdER)

   - aro, aro, ale zdecho
   ->>> gdy kto by pytany, nic nie umie i po pewnym czasie si zacina

   - Co robi! apy brudne z salcesonu, a potem mapa si rozpada
   ->>> gdy koto pokazuje co na mapie palcem, zamiast wskanikiem

   - Ooh, zapultaem si
   ->>> gdy profesor si pomyli

   - Ej, to mae wystrzyone
   ->>> zwrot do niskiego, krtkowosego czowieka

   - Gdzie jest to mae, blondynowate, utlenione?
   ->>> jak wyej

   - Suchaj Zenobiusz!

   - Ramtaram, ty mikrusie jeden!
   ->>>  mae  wyjanienie:  Ramtaram  pochodzi  od  nazwiska  tego gostka
   (Romaszkan), ksywa ANGELO, a mikrus - bo jest najniszy w klasie

   - aa, mam 20 zotych! Dobra id na podwjne pierogi i kefir
   ->>> haso po wypacie

   - Nie bd si z wami DZIABDZIACZY!
   ->>> lekkie wkurzenie na nas

   - Wrzaskuny wstrtne!
   ->>> to o nas

   - No co tak szczerzy patrzaki?

   - To si da zrobi na KOMPUTRZE?

   - Kamole
   ->>> due kamienie

   - Japula
   ->>> gba

   -  No,  jak ty chcesz to zda, jak KWADRANSU ROLNICZEGO w niedziel nie
   ogldasz?

   - Pire wosiane
   ->>> o woskach takich jak ma Katarzyna K.

   - Wam w Grabownicy cigle ta ropa wali!
   ->>> do Olka z Grabovnicy

   - Co Jodowski? W Houczkowie hulajnogi nie maj?
   ->>> do JaJosa

   - OOooh.. przysigam! Stukacz pospolity
   ->>> wymczona odpowied

   - przemys elektro-maszynowy to wiecie co: motyka, widy itp.

   - Dwa igla obrobi i w niedziel mam podwjny salceson
   ->>> te igla to takie mietniki na szko, papier, itp.

   - W rolnictwie wykorzystywane s maszyny - powiedzia kumpel.
   - Tak! - odpar sor - ROBOCOPY!

   Z gatunku "synni ludzie":

   - Panie Krawczak! Rozdaj pan atlasy wszystkim stworzeniom

   - Ludzie! W waszym wieku, to czowiek na czogi szed z benzyn!

   - Paaanie Tomaszu! Tobie wali coraz bardziej!

   - Ty kaamuku jeden!

   -  Jodowski!  We  MODY  KONSTRUKTOR  i popracuj w domu nad przysadk
   mzgow

   Dalszy  cig to s tzw. pytania dodatkowe - zadawane wtedy, gdy sor nie
   wie np. czy ma da komu 3 czy 4:

   - Omw mi upraw szczypiorku dugokorzennego w Burkina Faso...

   - Opisz wpyw floty morskiej na wzrost popetwia dorsza bkitnego

   - Omw hodowl kur niosek w warunkach M2

   - Zamiast traci pienidze na piwo w Ruderze (knajpa w Sanoku), zacznij
   chodzi w Disco Polo Pulowerze!

   I  wracamy  do  haseek, tym razem jednak wraz z dat, kiedy to zostay
   wypowiedziane przez sora:

   05.09.95
   - Wrzaskuny wstrtne, nieuki!
   ->>> to do nas na powitanie po wakacjach

   - Prosz si nad tym zastanowi, zamraarka jest ju zamontowana
   ->>> warunek otrzymania dobrej oceny, po wrzuceniu do zamraarki czego
   od siebie

   - Na widele
   ->>> na video

   - Upraw marchewki niskopiennej w rodkowej czci Burkina Faso...
   ->>> omwi nam...

   03.10.95
   - Patrzaki w zeszyt i pisze, a nie szczerzy tutaj ky!

   06.10.95
   - Nowa dostawa na RASZIAN MARKET
   ->>> o koszuli kumpla

   - Masz zadatki na boksera - dobra praca ng
   ->>> o postawie kumpla przy odpowiedzi

   24.10.95
   - Jestem znanym kolekcjonerem etykietek salcesonowych
   ->>> profesor o swoim hobby

   - Zakadam fanklub biaego salcesona

   07.11.95
   - Krawczak! Zby w awk i sied cicho!
   ->>> do kumpla, ktry cigle co gada na lekcji

   10.11.95
   - Bdzie udawaa, e si jej z kinola co leje
   ->>>  kdy  kto  kombinuje  jak by tu wyj z lekcji i nie by pytanym.
   Numer z nosem ju nie przechodzi.

   21.11.95
   -  Po  wywiadwce twoja przysadka mzgowa zmienia i tak swoje wtpliwe
   pooenie

   05.12.95
   - Cienko jak ur wielkanocny
   ->>> na temat naszych sprawdzianw

   - W kadym powiecie po szalecie
   ->>> haso wyborcze sora

   Cig dalszy nie nastpi. Za wsplnie spdzony czas dzikuje wam J(\J<),
   ICE-Kej i reszta czwartej be.

 
  THERE WAS A PARTY!                                        Ice-K/ReXXioZ

   Myl,  e  wielu  z Was widziao kiedy na oczy copy party i to co si
   tam dzieje. Dzi postaram si Wam pokaza party z innej strony. Nie mam
   na myli konkretnej imprezy jak jest party, ale chodzi mi o sam dojazd
   na  party  place.  Za  przykad  posuy mi ostatnia impreza, na ktrej
   byem, a mianowicie Intel Outside III. W rolach gwnych wystpi:

   - Bartesek (B)
   - JaJo     (J)
   - ToMmY    (T)
   - Saver    (S)
   - Zenial   (Z)
   - Ice-K    (I)
   - Kanar    (K)
   - Wszyscy  (E)

   Wskazwka: Obserwujcie dokadnie to co mwi ToMmY!!

   Akt I Scena I - "Na Stacji" Wszyscy siedzimy na awce

   (B)  -  Zawsze  w  Casyopei  brakowao  takiego  kodera,  ktry  by  to
   wszystko (procedurki) poskada..

   (T) - Daj mi!!

   (B)   -   Tak,   ty   to   sobie   pod   filemasterem   zrobisz...  ale
   startup-sequence,  kurna.. poczysz wszystkie pliki procedurk "JOIN"!
   (miech)

   (T) - Bartesek, jeste pojebany!!

   (B) - ukasz!! Jak tam? ukaszku!!

   (Z) - .............

   (T) - Bartesek! Ile zjade kanapek, pi czy sze?

   (B)  -  Nie!  A  waciwie,  to  ktra  to  jest, pierwsza czy trzecia?
   Kurde,  to  wino jest nieze. Podejrzewam, e ono ma wicej ni 18% (po
   ykniciu z butelki) Tommy, ja chc ci dzisiaj widzie pijanego.

   (T) - (miech) No c... (miech)

   (B) - Kurde, zaraz bd yga!

   (T) - Tutaj! Na mnie ygaj, na mnie!!

   (B) - Pozwolisz mi?

   (T) - Do buzi!! [ToMmY: To nie to o czym mylicie...]

   (B)  -  (na lekkiej fazie) No nie. Musz chwil odpocz i pomyle nad
   swoim dalszym losem.

   (I) - Twj los jest ju zbyt dokadnie okrelony!

   (B)  - (na wikszej fazie) Tak si zastanawiam, co zrobi z t kanapk?
   Co za pytanie...

   (I) - Wsadzi sobie w odbyt

   (T) - OOOOHhh...

   (J) - I pobiega!!

   (B)  -  (na jeszcze wikszej fazie) Chopaki, na serio. Co jest z moim
   sercem nie w porzdku.

   (T) - Daj, to ci posucham!

   (B)  -  Nie!  Tomek!!  Ty  pedale jeden!!! Zabieraj te rce!! [ToMmY: I
   zacza si orgia...]

   Tymczasem  na  stacj  podjecha  pocig,  w  zwizku z czym caa ekipa
   zacza si do niego adowa.

   Akt I Scena II
   W pocigu (przejcie midzy wagonami)

   (T) - Bartes, daj troch winka.

   (B) - Wypierdalaj, kurwa!! Kady sobie rzepk skrobie!

   (T) - Tak? To daj nam po rzepce!

   (B) - No nie. Ja nie bd pi w przejciu!! Ja chc przedzia!!

   (E) - Kurwa!! Bartesek!! Krzycz goniej, to nikt nas nie usyszy.

   (B) - O kurwa!! Kontrola biletw. Gocie, kto ma bilet?

   (I) - Ja!

   (K) - Dobry wieczr, kontrola. Bilety i legitymacje prosz!

   (I) - (naladujc gos kanara) Prosz!

   (K)  -  Dlaczego  ta  legitymacja  jest  niepodpisana? Bez podpisu jest
   niewana!!

   (T)  -  Kurna,  gocie  dajcie mi markera!! (po chwili) Ale spoko teraz
   wyglda!!

   (K) - Dzikuj, dobranoc!

   (E) - Dobranoc!!

   (B) - Tomek!!

   (T) - Co?

   (B) - Tomek, ty stara dziwko mska!!

   (J) - Nie stara, jeszcze moda!

   (B) - Oooj! Moda!! Szczeniara! Moda skra, kurna, na Sznycla leci!!

   (I) - Ju si zaczyna! Bartesek znowu bdzie jad!

   (B) - (grzebic w plecaku) Kurwa! Pomidor, ja pierdoool, jajka! Kurwa,
   jak si rozgnioty, ja pierdol!!

   (T) - Jak wali jajami!! Zabieraj to!!

   (S) - Boe! Co to jest?

   (B) - (miech) Jajeczka!! (miech) (po chwili, zaamany) Ale miazga!!

   (T) - Co ty z tym zrobisz?

   (B) - Zjem je, kurwa!!

   (T) - O Jezus-maria!!

   (Z) - #$%&*&%%%$!!!

   (B) - Powiem wam prosto: spierdala z mojego plecaka!!

   (T) - Sam sobie spieralaj!

   (B) - Ja nie umi spierdala.

   (T) - To si, kurna, naucz!

   (B) - Chodcie, wyperdalamy std!!

   Akt I Scena III
   W  przedziale,  gdzie  pady  nowe  sowa Tomka: "Zwrot ceny" oraz "Ten
   szampan by przegnity".

   (B) - Jajo, co tam masz w butelce? Hmm.. wyglda mi to na piwo!

   (T)  -  Ja  wiem, to jest piwo zmieszane z wdk i jeszcze z czym tam.
   (miech)

   (B) - JaJo!! Daj sprbowa!!

   (J) - (co tam gestykuluje)

   (B) - To se wsad to w dup!! No, daj! Tylko zamocz jzyk!!!!

   (J) - No, masz!!

   (B)  -  (pije) HHhhmmm...to przecie zwyke piwo. Ty Tomek jeste jaki
   posrany!

   (T) - (sfazowany miech) WyPiEPrZaJ!!

   (B)  -  Tomek,  o  jedno  ci  prosz: NIE YGAJ!! Ej! Zobaczmy co robi
   Zenial. Dajcie mu opakowania, on to lubi.

   (Z)  -  (otwierajc  drzwi  przedziau) Gocie, dajcie co do jedzenia!
   [ToMmY:  Malutkie  wyjanienie:  w przedziale siedzieli tylko Bartesek,
   Ice-K,  JaJo  i  ja,  a  Zenial sta na korytarzu i rozmawia z jakimi
   pecetowcami.]   [[-  jacys  pctowcy to o ile pamitam Case i Garfield -
   czyli ja ;)]]

   (B)  -  Do  jedzenia nie mamy nic. Tylko do picia. No Tomek, co z tob?
   Wal co!! (po malutkim yczku z butelki) Patrzcie, Tomek ma taki fajnie
   zagity nos. Pedaom jest taki potrzebny!!

   (T) - Tak? Nie wiedziaem.

   (B)  -  To  teraz  ju wiesz. Kurwa!! Co za debil z nami siedzi. Id do
   przediau dla GEJW!

   (T) - (najebany jak szpak) Bravo!!

   (B) - Tomek, bd teraz facetem i trzanij wszystko (wino) na raz!!

   (T) - (pije) gvgvhgfty jhvjhk, m, mnjhfv...

   (B) - (miech) Tomek pij, nie pierdol!! I przesta mnie dotyka!!

   (T) - No, jeszcze trzy yki i kocz. A ty co? A ty co?!

   (B) - Ja pij, a ty Tomek nic nie walisz!!

   (I) - Obali szyjk i ju faza!!

   (T)  -  Szyjeczk  przecie!!  Kurna,  50% butelki wypiem, a oni mwi
   tylko "szyjeczk"!

   Dla  niewtajemniczonych:  butelka  miaa  ksztat gruchy (ok.1 litr), a
   szyjka  miaa  dugo  mniej  wicej  do  poowy caej butelki. Jednak
   konkretna  ilo wina znajdowaa si poniej szyjki. W szyjce tego wina
   mogo by nie wicej ni szklanka - naprawd niewiele.

   (E) - (jeden wielki miech)

   (T) - Jakie palanty, jakie mutanty, ja eppree...

   (J) - (miech) Jaka faza!!!!!

   (T)  -  Co si kurna miejecie? Jakie gupki!! Musz wam powiedzie, e
   jestecie  pojebani.  (do  dyktafonu)  Nic  nie  zrobiem,  a  oni  si
   miej!! Jakie palanty!!!!!

   (B)  -  Zapytajcie  si  Zeniala,  czy  czego nie chce. Nie ma naszego
   rumuna? O! Jeeest, ukaszku nie chcesz nic?

   (Z) - (lekko wkurwiony)...?

   (T) - O Jezu! Zaras betn!!

   (B) - Tomek, ty ju narbany jeste jak szpak.

   (T)  -  Wcale nie jestem najebany. (po chwili) Cicho... Paluszki rur!!
   [ToMmY: RUR=RULZ]

   (E) - (totalny brecht)

   (B) - Tomek, po co ci je? Pij tylko!!

   (T) - (do dyktafonu) EEEee.. Pozdrowienia dla wszystkich... no dobra...

   (E) - (zalewamy) (-:

   (T)  -  Kurna!! Moe znalelibycie sobie inny temat ni mianie si ze
   mnie!!

   (E)  -  Tomek, no wypij to!! Mymy ju wszystko wypili i nie zamierzamy
   si tak na ciebie patrze.

   (T)  - (wylicza ironicznym gosem) Ty chyba wszystko wypie, ty te, a
   ty (pokazuje na Barteska) to szczeglnie.

   (E) - (pkamy ze miechu)

   (B) - Tomek pij! Masz by pijany.

   (T)  -  Narazie  jest  mi  niedobrze.  Jak  si  napij,  to  si zaraz
   wybetam.

   (E) - Tomek napij si z nami!!!!

   (T) - Narazie nieeee...

   (I)  -  Ale  bdzie  modu,  jak  to  wszystko posampluj! [ToMmY: Jest
   zaaajebisty, Ice...]

   (J) - Noo!

   (T)  -  (do  dyktafonu)  Dobra,  dobra  z  tym  moduem. Ja tu wszystko
   udawaem.

   (B) - No, patrzcie na Tomka. Ju cignie butelk. Tomek!! Jeste peda,
   ale  c,  jako  kumple  ci  tolerujemy.  (po chwili) Tomek, czemu nie
   pijesz?

   (T) - (patrzc na butelk) Kurna, nic nie widz, pyn si koysze!!

   (E) - (-:

   (T) - No coo? Kurna, jakie mutanty...

   (J) - (miejc si) Pyn si koysze!!!

   (T) - No, nie!! Nie koysze si, palanty!!

   (B) - Zobaczmy co z naszym Zenialem. (pukajc w szyb) Zenial!! Co tam?
   Kto tam jest u ciebie, Zenialku? Zenial, ty pijaku!! [ToMmY: Jakby kto
   nie  wiedzia,  to  Zenial  jest  abstynentem  (przynajmniej  by... do
   sylwestra).]

   (I) - Co bdziemy robi jak nam si wino skoczy?

   (B) - Bdziemy pi wino Tomka!! Tomek, rb co chcesz, ale nie ygaj!!

   (T)  -  Gocie  pucie  mnie!!  (wiadomo gdzie) O Jezus-maria!! [ToMmY:
   Wbrew   pozorom   do   kibla   poszedem  tylko  po  to  aby  "odcedzi
   ziemniaczki"...]

   Akt I Scena IV
   Przy kiblu

   (T)  -  (zagldajc  przez  dziur  w rozdzielnik u wysokiego napicia)
   Bartesek!! Widz ci!!

   (J) - Debilu!! Zostaw to. To ci moe zabi!! [ToMmY: Dziki, TATO!]

   (T) - Ale tam jest Bartesek!!

   (T)  -  (po  chwili, rozwalajc plomb w drzwiach wyjciowych ostaniego
   wagonu) Ale spoko zamek!!

   (I) - Ej! Wecie go std, bo wypadnie, idiota, z pocigu!!


   Akt I Scena V
   Dalszy cig fazy Tomka

   (B) - Dobra, ja musz odpocz od tego towarzystwa pijakw!!

   (T) - Dobra, dobra....

   (B) - Tomek, ty jeste pijany jak bela!!!

   (T) - Taki, jak wanie powiedziae!

   (E) - (-:

   (T) - Patrzcie, Bartesek ma 1/4 butelki wina i ja te!! Ale go to pi
   pi godzin, a ja trzy minuty!! Ze wszystkich tutaj osb, Bartesek jest
   najbardziej nawalony!!

   (E) - (-:

   (B) - Tomek, jeste pedaem.

   (T)  -  Sam  jeste  pedaem!  Co,  ju  ci  brak argumentw? Co chwil
   powtarzasz  tylko  jedno  i  to samo! Widocznie strasznie ci to mczy.
   Pewnie dlatego, e sam, kurna, jeste peda i tylko prbujesz zwali to
   na  innych!  [ToMmY:  Bartesek,  naprawd  nie ma si czego wstydzi! W
   kocu  nie  kady jest "normalny"...] (po chwili) To nagrywanie to jest
   naruszenie praw czowieka!

   (J) - Tomek, powiedz mi, co masz do mnie.

   (T)  -  Ty  masz  takie  woski  jak  krowa  wylizane,  meszek  taki...
   ...beeeeeee, ...yyyy..., ale jeste spoko go. (po chwili) A ty, Ice,
   to   jeste  taki  ydzior.  Siedzi  tylko  i  nagrywa  to  co  powiem!
   ...beeeeeyyyyyyyyy... ale jeste spoko go i nic do ciebie nie mam.

   (E) - (-: Gocie, party RUR!!!!


   Akt I Scena VI
   Godzina  szczeroci  z Tomkiem (ze wzgldu na zbyt obszerne dialogi nie
   zwizane z party, text nie zosta wydrukowany)

   Akt I Scena VI
   O mag'u, party itp.

   (T)  -  Ja  twierdz,  e  nie  ma  sensu dalej tego robi, bo po gwno
   powstaje nowy mag?! Tyle wam powiem!!

   (J) - To znajd jak grup bez kodera na party.

   (T)  -  Tak, przyjd i powiem: wybierzcie mnie, chopaki!! Tylko mnie i
   nikogo innego!! I wybierzcie mnie zaraz!!

   (J)  -  I w tym momencie jeste gupi, a wiesz dlaczego? Bo uwaasz, e
   jak kto koduje w amosie to jest...

   (T)  -  I  co  z  tego?  Gocie,  ktrzy  poszukuj  koderw  do  grupy
   powiedz, e po gwno im jaki amosowy palant, ktry, dajmy na to, umie
   w  assemblerze  tylko tyle by otworzy okienko na Workbench'u i wymczy
   si  nad  takim  prostym programikiem dwie godziny, mutant jeden!!! (po
   chwili) Ice-K, wycz ten gupi magnetofon!

   (I) - Posuchaj mnie, Tommy. Jedziemy na iNTEL OUTSIDE III.

   (T)  -  Mnie  to gwno obchodzi. Party jest gwno warte i tak dalej, bo
   wikszo  produkcji na tym party to bdzie gwno, gwno i tylko gwno.
   Nawet  sobie  nie  pogadasz,  bo  gocie tak: "Z jakiej jeste grupy? Z
   takiej?  Wypieprzaj!!  Nie  rozmawiam z tob, bo jeste zbyt cienki!" I
   tyle.  Ja  si  zaamaem  po  ostatnim party. Gocie s tacy pojebani,
   e...  Na  pocztku,  par  lat temu, na party byo spoko. A teraz? (po
   chwili)  Jezu,  jak mi si krci w gowie, ja pierdol, jak zamkn oczy
   to   mi   tak   fajnie   obrazy  przelatuj.  [ToMmY:  A  teraz  odgos
   przelatujcych obrazw w moim wykonaniu:] ...TTTttttTTTTTtttttt....

   (E) - (-:

   (I) - Kurna, to ju Warszawa! Bartesek wstawaj, wysiadamy!!

   I  to  by  byo na tyle, reszt trzeba by byo zobaczy, bo opisa tego
   sowami si nie da.

   PS. Faza mczya Tomka jeszcze przez dwa dni (niele zawalczy).

 
  SEN                                                       ToMmY/ReXXioZ

   Otworzyem  nagle  oczy.  W  pokoju  byo  ciemno  - czarne zasony nie
   przepuszczay  wiata.  Stopniowo  zaczem  dostrzega  fosforyzujce
   wskazwki  budzika.  Dziesi  po  szstej  w  zimny  marcowy  poranek.
   Obrciem  si  na bok i zamknem oczy zdecydowany pospa jeszcze dwie
   godziny.

   Szmer,  co  spada  na  podog.  Sycha  brzk tuczonego szka. To w
   kuchni.  Wstaj  i  zaczynam  i  w  tamt  stron.  Po  kilku krokach
   potykam  sie  o co lecego na pododze. Schylam si by zobaczy co to
   takiego,  wycigam  rk  i  dotykam czego zimnego. Strasznie zimnego,
   wrcz  lodowatego.  To  lalka.  Lalka,  ktrej kto wyrwa rce i nogi,
   ktrej kto wyduba oczy, ktrej kto zrobi wielk dziur w brzuchu.

   Kroki.  Gone,  odbijajce  si  echem  od  cian korytarza. Korytarza
   widcego do mojego pokoju. Zbliaj si...

   Spogldam   za   siebie   i  widz  czerniejce  wyjcie  na  korytarz.
   Podbiegam  do  drzwi  i  zagldam  w  ciemno.  Sysz  tylko dudnice
   kroki. S coraz bliej!

   -  Kto  tam  jest?  -  z  mojego  cinitego  strachem  garda zamiast
   stanowczego pytania wydobywa si cichy szept.

   Kroki  ustaj.  Tak  jakby  kto  zatrzyma si w przejciu i czeka na
   mnie.  Wytam  wzrok  prbujc  przenikn  otaczajce mnie ciemnoci.
   Dostrzegam  tylko  brudnozielon, uszczc si tapet na cianie obok.
   Zaciskam rk na lalce. Do marna bro, ale lepsze to ni nic.

   Ruszam  powoli  w ciemno. Czuj pod bosymi stopami przesiknity wod
   dywanik,  ktry  przy  kadym  kroku  wydaje  cichy, bulgoczcy dzwik.
   Zatrzymuj  si  i  wytzam such. Do mych uszu dobiega odgos kapicej
   powoli wody i czyi wiszczcy oddech.

   - Kim jeste? - szepcz w ciemno.

   Nie   ma  odpowiedzi.  Stawiam  kilka  nastpnych,  ostronych  krokw.
   wiszczcy  oddech  staje  si  wyraniejszy. Zaczynam dostrega zarysy
   kogo stojcego w przejciu.

   Co  dotyka  mego  ramienia.  Parzy.  Cofam  rk.  Robi krok naprzd.
   Dostrzegam  oczy nieznajomego. Dwie mae, czerwone latarenki janiejce
   w  ciemnoci.  Pod nimi bysk zbw w rozcignitych w czym na ksztat
   umiechu  ustach.  Odwracam  si  i  zaczynam  biec w kierunku drzwi do
   mojego  pokoju.  Sysz za sob szybkie kroki. Odwracam si. Jest coraz
   bliej! Dotykam framugi drzwi. Uratowany!

   Nie!  Drzwi  zatrzaskuj  si  przede  mn  jakby popchane niewidzialn
   rk.  Korytarz  wypenia  ryk  triumfu mojego przeladowcy. Szarpi za
   klamk.  Zamknite!  Opieram  si  plecami o drzwi. Nieznajomy jest ju
   blisko.  Patrz  mu  w  oczy,  ktre  rozbyskuj  jeszcze  silniejszym
   blaskiem. Dostrzegam bysk biaych, ostrych jak brzytwa zbw. Czuj na
   twarzy cuchncy oddech...

   Siadem na ku cay rozdygotany. Jeszcze przez chwil czuem cuchncy
   oddech,  lecz  i on, tak jak koszmar min, rozpyn si w niepamici.
   Popatrzyem  na  zegarek.  sma  trzydzieci.  Wstaem,  ubraem  si i
   ruszyem  do  kuchni  by  co  przeksi.  W korytarzu natknem si na
   lalk.  Lalk,  ktrej  kto  wyrwa  rce i nogi, ktrej kto wyduba
   oczy,  ktrej  kto zrobi wielk dziur w brzuchu, ktr kto spryska
   krwi. Krwi, ktra zaczynaa wanie krzepn...

 
  Skad                                                       Ralfik/Core

   Trzymajc  szklank  niezwykle  w  swej  bywaoci  szklan  i foremn,
   sczyem   rwnoczenie  nieprzenikniony  w  swojej  smakowitoci  sok.
   Pomaraczowy    rzecz    jasna.   Gul   pierwszy   drugi   i   kolejny.
   Bogosawiestwo   naturalnej  bogoci  i  egzotycznoci  tego  trunku
   przenikao  do  najgbszych  warstw  mojej  mistycznej podwiadomoci.
   Extazy stao si zado. Metaforyzujc to bardzo faktyczne przeycie do
   orgazmu  czowieka  (mapy  s  zbyt, a nawet wicej i owielewicej ni
   zbyt  pokraczne) jestem skonny jednoznacznie stwierdzi, e orgazm ten
   by  jedynym  i  wycznym  w  swej  nadrealnej  wycznoci,  orgazmem
   kochajcych  si  ponad  wszelk  mono kochania (ever) kochankw. Co
   wicej   -  to,  e  sok  by  o  swoicie  brzmicej  nazwie  sokiem -
   po-mar-a-czowym,  wzmocnio  i  dodao  egzotycznoci  temu przeyciu.
   Bowiem  gasi  szlachetne uczucie pragnienia sokiem, o ktrym mowa i to
   jeszcze   o   smaku  pomaraczowym  -  to  ju  poza  wszelkie  granice
   rozkosznoci.  Rwnomiernym  smoothowatym  w swej smoothowatoci ruchem
   finezyjnym   lewej  mojej  rki  bezczelnie  lecz  wymownie  nachylaem
   szklank...szszsz...bardzo  delikatnie  -  OW SZKLANK Z SOKIEM. Cz
   bardzo  geometrycznego pokrgu tworzc swoisty spyw (podobny do tego
   w  wodospadach)  spoczywaa  mikko  na  mojej  dolnej, pulchnej (sexy)
   wardze.  Jzyczek  by  schowany,  jakkolwiek  sw wymownoci ksztatu
   (sexy  ') nasyca si subtelnym i wicej - uwodzicielskim askomuaniem
   (neologizm)   jakie  pyncy  sok  wywoywa.  To  byo  ponadczasowe i
   spuchnite  w czasie wydarzenie - no przecie jake krtkie w REAL TIME
   MODE.  Wic pijc ten sok - a prociej - oprniajc okrelon liczbowo
   i  na  wyczucie  -  zawarto  tej  szklanki, drugim okiem (bo pierwsze
   miaem  nieco zmruone i std nie bd si na jego jake wane zeznania
   odwoywa)  zerkaem  na  etykiet  butelki (zwyka plastykowa, ptora
   litrowa butelka) tego soku. Tu bieg wydarze przeywa swj dramatyczny
   Reverse-engine. Co si okazuje - okazujc si ponadto za wiele - o czym
   nikomu  si  nigdy  nie  nio  -  e, SKAD: (to) WODA, CUKIER, KWASEK
   CYTRYNOWY,  REGULATOR  KWASOWOCI  i  CO2.  Wic  w  pijcy ten pyszny,
   uwodzicielski  i  egzotyczny  sok pomaraczowy zadaje sobie dramatyczne
   pytanie  (jak Kordian - Sowackiego) - dlaczego - dlaczego u diaba tak
   mnie  oszukano.  Krzyczy  w niebogosy, rzucajc regularnie spojrzeniem
   oszukanego  pana,  ktry  chcia kupi mleko a sprzedano mu bia farb
   (firmy  MULTIFARB - koniecznie) "do cian i papieru" . Boleci jego nie
   byo koca i zdawa si mogo, e nawet wicej.

 
  Crime story                                                      Ralfik

   Noc  bya urocza. W powietrzu zadomowia si jaka gucha cisza. Kady,
   nawet  najmniejszy  szmer zamarza zaraz na pocztku swojego istnienia.
   Oczyszczone  przez  mrz  do  granic  moliwoci  powietrze, odsaniao
   przepikne,  gwiedziste niebo. Wrd nieruchomych, wesoo mrugajcych
   kropeczek  wyrnia  si  tajemniczy, srebrny krek. Nie wiadomo byo
   gdzie  zaczyna  si  wszechwiat,  a  gdzie  nasz  may  wiatek,  gdy
   askotany  wiatem  ksiyca biay puch, wydawa si by drugim, nawet
   moe   jeszcze   pikniejszym   sklepieniem  niebieskim.  Spadajce z
   nieokrelonoci  wszechwiata  lotem  bardzo  eleganckim patki niegu,
   zwalniay  upyw  czasu. wiat zasypia. On tam by. Uczestniczy w tym
   swoistym  zacieraniu  si granicy midzy znan rzeczywistoci, a nigdy
   nie pojt do koca metafizyk. Absolutnie nie mg nazwa tej chwili -
   zawieszonego  gdzie  na  sklepieniu  rzeczywistoci momentu. Zazwyczaj
   potrafi sobie wszystko wytumaczy, nazwa rzeczy po imieniu - doda,
   odj i wstawi wynik po znaku "rwna si". ycie byo dla niego raczej
   cile  okrelonym  pasmem  zjawisk.  Na nic si zday prby "trzewego
   mylenia"   w  tych  okolicznociach.  Caa  chwila  bezpowrotnie  go
   wchaniaa,  czynia  swoim elementem. Sta si jedynym w swoim rodzaju
   kochankiem tej nocy - sta si chwil...

   Z  rozcitej skroni sczya si blada krew. Miadone ogromnym ciarem
   ciao  nie  reagowao  na sygnay z mzgu. On tej wiadomoci nie mia,
   kompletnie  nic  nie  czu. Nie obchodzio go zreszt zupenie nic. By
   materialist,  a teraz nie ma zieloneg o pojcia o tym, co to s rzeczy
   wymierne,  policzalne.  Ostatkiem zanikajcej wiadomoci wywnioskowa,
   e  umiera.  Ta myl - rozcignita na caej szerokoci spuchnitego do
   granic  moliwoci  czasu, nabraa wkrtce bardzo niejasnego znaczenia.
   Nie  prbowa  ju  i nie mg niczego stwierdza zupenie wiadomie.
   Majc  bardzo  wzgldne  pojcie  o tym co si stao i co si moe sta
   dalej  -  sodko  wpatrzy  si  w  niebo.  Jego umys sta si prostym
   biologicznym   narzdziem.   To  wanie  on  z  duym  upoledzeniem
   rozkodowywa  w  wskim  pamie  lawinowy  ogrom  wspomnie, skojarze,
   wrae  i  uczu  pyncych prosto z duszy. Sklepienie niebieskie stao
   si najwikszym ekranem kinowym na wiecie. Zmontowany przez dusz film
   - zreszt najlepszy chyba jaki w yciu widzia - wywietlany by przez
   swoisty  projektor,  jakim  by  mzg.  W pierwszej kolejnoci zobaczy
   swoj  rodzin.  Na  samym  przedzie  matka,  ojciec,  siostra  - dalej
   dziadkowie,  wujkowie  i  pozostali.  On  stoi  naprzeciwko  tej grupy.
   Wszystkie  postacie pojawiaj si kolejno na tle "ciepych", radosnych
   wydarze  rodzinnych,  jeszcze  z  wczesnego  dziecistwa. Na pierwszym
   planie  cigle  jednak  statyczne  niemal "zgromadzenie". Osoby stoj w
   drtwym skupieniu. W jakim najgbszym smutku, rozpaczy - wpatruj si
   prosto  w  jego  najczulszy  punkt  wiadomoci. Poczu straszliwy al,
   pewn  przeklt  pustk  midzy  nim  a nimi. Przestrze niemoliw do
   wypenienia.  al  przerodzi si w bl istnienia, ktry zdawa si by
   nie  do  ujarzmienia. Cierpienie przerwa strumie niesamowicie jasnego
   wiata,  pyncego  -  jak  mu  si  zdawao - z najgbszych pokadw
   wszechwiata.  W  niepojtym  blasku obrazy te zatary si i rozwiay w
   pustce  niebytu.  Na  krtko  poczu si szczliwy. wiato delikatnie
   przygaso  i  odsonio  scen nastpn. Pojawia si jego narzeczona.
   Jak  zwykle  pikna,  wyrozumiaa,  czua - zdawaa si taczy razem z
   gwiazdami.   Spaceruj  razem  alejkami  przepiknego  parku  otulonego
   zimowym  puchem.  Czuje  si doskonale, jest szczliwy i pewny swojego
   szczcia. Ona spoglda na niego znaczco i mwi z alem modej wdowy:
   -Dlaczego  nigdy nie powiedziae mi, e mnie kochasz ? Zostawie mnie
   teraz  z  zupen pustk. Miaam tylko ciebie - rozumiesz !!! Jej sowa
   wyday si zupenie niezrozumiae. Nie miay dla niego naleytej logiki
   znaczeniowej.  Byo  to  niemoliwe,  a  jednak na tyle bolesne w samej
   tylko   podwiadomoci,  aby  wywoa  nieopisany  bl.  Przeklty  al
   powtrnie  opanowa  ca  wiadomo.  Wyrzuty  sumienia  wbijay  si
   ostrymi  kolcami  w najczulsze miejsca jego jestestwa. Ponownie nastaa
   jasno,  podobna  do  tej  na  pocztku  wiata  -  pochaniajc swoj
   nieskoczonoci obrazy z "nieba". Cae widowisko byo dla niego rzecz
   podwiadomie  zrozumia,  oczywist. Gdzie w pierwotnych, obdarzonych
   pierwiastkiem  boskim  lokacjach  jego  podwiadomoci  - obrazy, ktre
   oglda  -  byy  ju  na  pocztku  jego absolutnego istnienia faktem.
   Niestety  -  jego  wiadomo  tak bardzo obca podwiadomoci, robia z
   tego  sensacj i zupene novum. By przeraony. Nastpna scena odbywaa
   si  z  udziaem  jego samego. Byy to waciwie wszelkie wspomnienia z
   jego  ycia,  ktre  on  teraz  na  nowo  przeywa. Rnica w odbiorze
   wszelkich  bodcw  tak  etyczno  -  psychicznych  jak  fizycznych bya
   kolosalna.  Z  przesadn  dokadnoci  widzia  siebie w oczach innych
   ludzi,  poznawa  nieznan  do  tej pory interpretacj swoich zachowa.
   Drobne,  wydawao  by  si - mao znaczce zdarzenia - w tym "widzeniu"
   rwnay  si  z  najistotniejszymi.  Teraz z atwoci dostrzega swoje
   nawet  najdrobniejsze  bdy  jak  czarne  na  biaym.  By zaskoczony,
   sparaliowany  wewntrznie  -  przesta  sobie  z  tym zupenie radzi.
   Nastpi  cakowity  chaos - wyrzuty sumienia pomieszay si z alem, a
   ten  z  kolei  z  jak  form  masochizmu psychicznego, ktry przybra
   posta  namitnej  mioci  do  nie  wiadomo kogo czy czego. Cakowicie
   straci  kontakt  ze  wiatem  zewntrznym. Mia wraenie, e zasypia -
   oddala si od tego wiata, ktry tak dobrze zna, a poda do cakowicie
   innego.  Obrazy  blady  i wygasay w nieprzeniknionej pustce - nastaa
   ciemno.  Rozpyn  si  w  nieokrelonoci wszelkiego bytu. Ostatnia
   jego  myl  bya  do  ironiczna; "Dobrze, e w kocu "nie wiem" o tym
   wszystkim  co  tam  byo,  przecie  miaem tego do". wiadkiem tego
   wszystkiego bya ta dziwnie spokojna, upiona noc...

   Delikatny,  pieszczcy  wrcz  wiatr,  drani sodko jego "ciao", aby
   pogna  gdzie  dalej  i zapomnie o dziwnym przybyszu. Upau nie byo,
   cho soce wydawao si wieci zbyt "jasno". Cay widnokrg topi si
   w  jakiej  specyficznej, niespotykanej i niejasno okrelonej "bogiej
   jasnoci". Cho wszystkie ksztaty rozpyway si w tej kojcej bieli -
   to  co  widzia,  byo  bardzo  rzeczywiste  i "materialne". Przed jego
   oczami rysowa si nietypowy krajobraz. Znajdowa si na pustyni - tego
   by  pewien.  Drobny,  jasny  do przesady piasek - subtelnie sycza pod
   nogami.  agodne  uki  wydm  nakaday  si  jedna  na  drug, tworzc
   krajobraz  pustynny  o  niespotykanej  piknoci. Bkitne, bezchmurne,
   rozjanione  niebo,  zupenie  mieszao  si  na  nierwnej linii horyzontu
   z nieprzebyt pustyni. Mimo to mia silne przewiadczenie, e nie
   jest  to  pustynia  jako  taka,  a  jaka  nadmorska,  rozlega plaa z
   wydmami.  Tak  czy  inaczej,  caa  jego  uwaga  skoncentrowana bya na
   rzeczy,  ktra stanowia pewien absurd caej sytuacji. Zaraz niedaleko,
   na   maym  wzniesieniu  sta  dziewitnastowieczny  salonowy  stolik z
   rozlegym,  nieco  pochylonym, rozpywajcym si we wszechobecnej bieli
   niebytu  -  biaym parasolem z falbanami. Przy stole siedzia elegancko
   ubrany  w  biay  kapelusz  i  bia  marynark  mczyzna. Nie widzia
   dokadnie twarzy, ale by wewntrznie przekonany, e w czowiek jest w
   wieku  rednim.  Pan  ten siedzc bardzo wygodnie na piknym krzele, z
   wielkim  zamiowaniem  patrzy  w jaki punkt zawieszony w przestrzeni.
   Byo to spojrzenie czowieka dowiadczonego, sdziwego, a rwnoczenie
   bardzo szczliwego i wesoego. W lewej rce trzyma lask, ktr nieco
   ukosem  si  podpiera.  Zaraz  na  przeciwko, obok tej postaci - stao
   krzeso  drugie  -  nie  zajte.  Wewntrzny  gos podpowia da mu, aby
   zwyczajnie  podej  do  tego stolika i zaj wolne miejsce. wiadomo
   tej  myli wydaa mu si jednak tak bardzo zagubiona w czasie, e gotw
   by pomyle, i tokowy w ogle w tym tajemniczym miejscu nie istnieje.
   Nie  zastanawia si jednak nad tym tak samo, jak nad tym, czy moe ju
   nie  yje. Cay wiat wyda mu si w tej chwili tym wanie stolikiem i
   tym  panem.  On - umieszczony gdzie w pustej przestrzeni ma za zadanie
   okreli teraz samego siebie w czasie i zaj miejsce w jakim dowolnym
   trwaniu - byle by mia tego wiadomo. Ruszy naprzd.

   Sdziwy  pan nie zwraca na niego adnej uwagi mimo, e idc - wyranie
   przecina  lini  jego  widzenia. Ten cay jego marsz, ktry sam dobrze
   nie  wiedzia  czy  zaistnia,  czy moe po prostu kto nazwa go ju z
   gry  faktem i nie trzeba byo go dokon ywa - jak wszystko tu obecne -
   straci  znaczenie.  Nie umic okreli tego co zrobi, podszed koniec
   kocw do stolika i zapyta:
   -  Najmocniej  przepraszam za najcie - czy mgby pan wskaza mi drog
   do  najbliszego bytu okrelonego ? (skd takie pytanie?) Mczyzna nie
   zareagowa,  cigle trwa w tym swoim nie wiadomo jakim uniesieniu, nie
   odrywajc wzroku od pewnego punktu w oddali.
   -  Czy  mgby  pan  mi  pomc  ?  Halo  !  -  krzykn  wreszcie nieco
   zniecierpliwiony.  Mczyzna  spokojnie  spojrza  na niego i po chwili
   zacz mwi gosem zupenie spokojnym, mikkim i wrcz ojcowskim
   -  Och  tak - to ty mj drogi chopcze. Oczywicie, e wiem kim jeste.
   Siadaj  prosz  i  wybacz  mi moje rozkojarzenie...To przez ten cudowny
   ranek, zupenie si w nim zakochaem... - doda.
   -  To  mamy  teraz  ranek  ?  -  zapyta,  lecz  susznie nie oczekiwa
   odpowiedzi  - Mylaem, e ju nie yj... Zaj wolne miejsce. Sdziwy
   pan  przyglda  mu  si  z  nadmiern wrcz wesooci, po czym zacz
   mwi tonem ju nieco powaniejszym.
   -  Drogi mj chopcze - to, e umare - to jest fakt tak oczywisty, e
   nie bdziemy dyskutowa o jego susznej prawdziwoci. Zreszt - mier,
   czy ycie, to pojcia, ktry nie powinny Ci teraz interesowa w sensie
   znaczeniowym. W tym bycie nieokrelonym - jak zauwaye - jeste tylko
   i  wycznie  przez  swoj  gupot. Nie licz na to, e otrzymasz za to
   nagrod  -  nie  wzniesiesz si nigdzie wyej. Ten stolik, i moja osoba
   rzecz jasna - to wszystko na co zasuye. Rozumiesz do tej pory ??? -
   zapyta zadowolony.
   Zasuchany  w  sowa,  ktre  absolutnie  nie  wystpoway tu w postaci
   fizycznych  dwikw,  a  w formie strumienia myli - nie mg na razie
   podj adnego tematu, wyprowadzi rozmowy od siebie. Skin wiec tylko
   gow i sucha dalej.
   -  Musisz  sucha  teraz bardzo uwanie, aby wycign trafne wnioski.
   Jest  szansa  -  nie  przecz,  e z powrotem osigniesz byt okrelony.
   Zaufaj  jedynie  swojej  duszy,  a nie nawykom, ktre nabye tam, skd
   przybywasz.  Widzisz  mj  drogi  -  jestem tu wycznie po to, aby ci
   pomc.  Moim  zadaniem  nie  jest  wcale  -  i na to nie licz - ponowne
   okrelenie  Ci  w materii. To nie zaley ode mnie. Wreszcie - wszystko
   to  przede wszystkim jest dla twojego dobra. Powiedzmy, e jestem Twoim
   dobrym  znajomym,  ktry  bdzie  prbowa  wyprostowa  twoj krzyw
   wiadomoci  -  jak  pewnie  susznie  zauwaam  -  bardzo zdeformowan
   ostatnimi czasy. Zaczynajmy wic! Nie wiedzc jeszcze dokadnie co bd
   zaczyna,  zastanowi  si  przez  krtk  chwil  w  jakiej faktycznej
   sytuacji  si znajduje, po czym nic nie wywnioskowawszy, umiechn si
   uroczo  do  swojego  rozmwcy  i  wybekota  co w stylu: "Tak, jestem
   gotowy na wszystko....".
   Sdziwy  pan  utkwi  przez  dusz chwil swoje przenikajce na wylot
   spojrzenie  na  gociu,  po  czym  zaj  nieco wygodniejsz pozycj na
   krzele i zacz mwi.
   -  Mj  przyjacielu,  czy  zastanawiae  si  kiedykolwiek  nad sensem
   swojego  istnienia  w  tej  jake  zrnicowanej  materii? Pewnie tak -
   nieprawda? To pewniejsze ni to, e jutro wstanie soce. W kocu jest
   to  niepokj  metafizyczny,  ktry  wydaje  si  by  obecny w caym,
   okrelonym  yciu  czowieka.  Zauwa  dalej,  e  owe dywagacje natury
   czysto  filozoficznej,  prowadz  czsto  do  niepoprawnych  konkluzji.
   Pewnie  z  atwoci  potrafisz  odrni  czowieka  szczliwego,  od
   nieszczliwego - prawda? To, czy kto jest szczliwy, czy nie jest -
   zaley  tylko i wycznie od jego sposobu postrzegania rzeczywistoci -
   w  twoim  wypadku  jake  bardzo konkretnej. Zbir wszystkich jednostek
   przeywajcych  swj nieskoczony w czasie byt, ktry zosta gdzie tam
   na   absolutnych   pocztkach   wszelkiej  "istnoci"  pobudzony  do
   egzystencji,  wewntrznie  jest  bardzo podzielony. Najprociej mwic,
   kady  taki  byt  z  twoim  i  moim cznie, znajduje si na okrelonym
   szczeblu  swoistej  ewolucji,  o  ktrej istnieniu, wiele jednostek nie
   mie nawet przypuszcza. Twj problem - i chciabym, ebymy to tak na
   razie  nazywali  -  jest  zwizany  z  twoim  bdnym  interpretowaniem
   nadweronej  ju  koncepcji  egzystencji  jako takiej. Powiedzmy sobie
   otwarcie,   e   koniec   kocw   doprowadzie  swoj  wiadomo  to
   katastrofy tak psychologicznej jak moralnej, zmuszajc podwiadomo do
   spowodowania  tego  co  si  stao,  a  co  jest  teraz naszym wsplnym
   problemem.  Powiedz  mi  mj drogi, co ty waciwie od tego okrelonego
   ycia tak na prawd oczekiwae?
   -  Od  ycia  nie  oczekiwaem  niczego,  z  tego  prostego powodu - e
   nienawidziem go. Od najmodszych ju lat, kiedy to pozornie beztroskie
   ycie,  byo  w  gruncie  rzeczy  ogromem  nieinterpretowanych bodcw,
   mylaem  o  nim  jak o przymusowej koniecznoci. Nie z dawaem sobie w
   najmniejszym  stopniu  sprawy  w  co  brnem.  Owszem,  lata  wczesnej
   modoci upyny w pewnym metafizycznym nasyceniu - oczywicie patrzc
   na  to  z  perspektywy  chwili obecnej, gdy "nagie" postrzeganie przez
   dziecko  otaczajcego  wiata  nie konstruuje takich myli. Wic byem
   pozornie   tylko  spokojny,  podpuszczany  coraz  nowszymi  koncepcjami
   analizy  otaczajcej  mnie  rzeczywistoci. Powiem szczerze, e przeom
   nastpi    w   momencie   gbokiego   uwiadomienia   sobie   wasnej
   nieskoczonoci  w  cigoci  trwania,  oraz tej jake uwidocznionej z
   czasem  spjnoci z abstrakcyjnym universum. Wtedy zaczy pojawia si
   pierwsze   powane   przemylenia  i  dogmaty.  Pojcie  ycia  zaczo
   wystpowa  w moim systemie wartociowania na rwni z pojciem mierci.
   Przestaem docenia jedno i drugie - znalazem si dokadnie porodku
   tych  dwch poj, w przekltej nieokrelonoci, ktra dziaaa na mnie
   paraliujco.  yem z przyzwyczajenia. Innymi sowy mwic, utkwiem w
   martwym  punkcie,  w ktrym koncepcja pozornie twrc zego ycia "gryzie
   si" z wyzwoleniem, jakie daje mier. Ale prosz mnie dobrze zrozumie
   -  znalazem  si w punkcie bez wyjcia i o mier otarem si zupenie
   przypadkowo - mona powiedzie. O jakim wic problemie mwimy?
   -  Owszem,  owszem  -  cae  twoje  dziecistwo i kolejno uzyskanie tej
   universalnej  wiadomoci,  to  wszystko  ma znaczenie pozytywne. Twoim
   problemem,  o  ktrym  mwie  z  tak  niewinnoci  byo niewiadome
   porzucenie  koncepcji  ycia  jako takiego. To nawet nie jest do koca
   tak,  jak  ci  si  wydaje. Na przekr samemu sobie stworzye zupenie
   now,  cho  rwnoleg  do  pierwotnej  -  zafaszowan,  drug  lini
   cigoci  istnienia.  Z  t  si  utosamie.  Spjrz tylko na sposb
   twojego   mylenia.   Cay   czas   bye  przekonany,  e  jednostki
   zadrczajce  si  pytaniami  o sens istnienia, zadnia jakie postawiono
   przed  nimi  w tym yciu, czy chociaby istot samego ycia i mierci -
   s  bardziej  nieszczliwe od tych, ktre takich pyta sobie po prostu
   nie  zadaj.  Przekonanie  twoje byo prawidowe to tego momentu, kiedy
   sam nie moge usytuowa swojego "jestestwa" na okrelonym biegunie tej
   materii.  Tak  nie  mona  -  chocia  teraz  sprbuj sobie z tego zda
   spraw.  Czowiek  musi  si  najpierw okreli, aby mg istnie i by
   wartoci sam w sobie.
   -  Ale  ja  prbowaem  !  -  krzycza  - Staraem si zaj okrelon
   pozycj,  funkcj  w  spoeczestwie, by jego funkcjonalnym elementem.
   Nie  mogem  jednak  pogodzi  tego  ze  swoistym  nienasyceniem  mojej
   jednostkowoci  w  wieloci.  Identyfikujc  si z mas, podlegajc jej
   trendom, nawykom, zwyczajom, baem si straci wasn indywidualno, a
   co  za  tym  idzie - t wysz (pozornie chyba) wiadomo. Zapragnem
   raczej   umrze,   ni   zosta  wcignity  przez  ten  sztuczny  twr
   koniecznego  ucywilizowania  jednostek  i  zamknicia  ich  w  klamrach
   masowej  wiadomoci  materializmu  rodzcego  si z martwej metafizyki
   jednostkowej.  Byo to dla mnie rozproszeniem si w pustce podobnie jak
   kostka  cukru  rozpywa  si  w szklance wody. Obawiaem si, e jeeli
   okrel siebie w tej masie, to wszelka droga powrotu zostanie na zawsze
   odcita.   Wolaem   wic  pozosta  w  niebycie  z  wasnego  wyboru i
   przynajmniej mie tego wiadomo, ni sta si niewolnikiem masowoci.
   Nie  auj,  e  tak zrobiem i tym bardziej, e ju nie yj ! Tamten
   rozdzia  mojej  egzystencji  jest  ju  zamknity. Jestem szczliwy i
   prosz  pana  askawie  o  wskazanie  mi  jakiego bytu okrelonego, bo
   przebywanie  w  tej  zupenej  nieokrelonoci  nie jest moj naturaln
   wol...  Pragn  czu, e yj jakim nowym w swojej formie yciem. Nie
   chc ju "symulowa" uoonego ycia. Rozumie pan ?
   -  A  wic  jednak chcesz y ? Bardzo dobrze !. To wanie chciaem od
   ciebie usysze. Jednak...
   -  Nie  !  -  przerwa mu - Niech pan nie myli, e chc wraca tam, do
   tych    wszystkich    problemw    i    lepych    zaukw    mylenia,
   zmaterializowanego  ycia  i  martwej  metafizyki ! Chc czego nowego.
   Pragn  ycia  o  nowej,  duchowej jakoci - nie chc dla wygody udawa
   materialisty!
   Mwi  to  z  wrcz nieeleganck przekor. Nie pamita rzecz jasna tej
   niesamowitej  chwili,  kiedy czu ogromny al sam do siebie, kiedy cae
   jego   ycie   wydao  mu  si  niedopenione  i  nie  doceniwszy  jego
   faktycznego pikna - czu, e na zawsze go opuszcza...
   -  Widzisz mj drogi - tak nie mona. Metaforyzujc - nie moesz prosi
   orkiestry,    eby   zagraa   nastpny   koncert,   nie   wysuchawszy
   poprzedniego.  Tym  sposobem,  brnby przez materi w nieskoczono.
   Musisz  cho raz przebrn przez lekcj jak daje ci ycie i w peni j
   zrozumie.  Nie zdajesz sobie sprawy z tego, ile ci omino - przyznaj
   mi  racj.  To,  e  zabrne  w lepy zauek wasnej koncepcji ycia,
   wcale  ci  nie  usprawiedliwia. Wyglda na to, e nie miae swoistego
   obiektywizmu  w  wasnym myleniu. Popadajc w skrajne wymysy wasnego
   wyrobu, zakadae na oczy czarn opask.
   -  Moe  faktycznie  tak byo...Powiedzmy, e ma pan racj. Czy w takim
   wypadku  jestem  zmuszony  y  ponownie z tym samym systemem wartoci?
   Fakt  mojej mierci w pewnym sensie zamkn ju tamten rozdzia. Jestem
   -  mam nadziej - z tego rozliczony. Owszem, przyznaj si do takich, a
   nie  innych  pogldw i postaw jakie sob prezentowaem. Czy jednak nie
   mgbym zacz tego wszystkiego od pocztku, nada materii nowy bieg?
   -  Nie  ma  "nowego"  pocztku. Jest bezwzgldna cigo i musisz mie
   tego  wiadomo.  Jest  rzecz  pewn,  e  jeli  ponownie zostaniesz
   okrelony   w   materii,  te  stany  wiadomoci  si  powtrz.  Twoim
   nadrzdnym    celem    jest    utrzymanie    wiadomoci   regresyjnej,
   wystpujcej  czsto  pod  postaci  pospolitej  intuicji.  Tak wic od
   pocztku (wzgldnego) zaczniesz na pewno, cho jest rzecz przesdzon,
   e  dany ci bdzie kolejny wybr w punkcie zwrotnym. To bardzo proste -
   wybierasz samodzielnie - to jest ze, a to dobre - innej moliwoci nie
   ma.  Tu  rzdzi  prawo  karmy.  Sk w tym, e potrzeba owej wiadomoci
   regresyjnej,  aby  wybr by waciwy i budujcy dla jednostki. Widzisz
   wic,  e  kade,  nawet najwiksze zo - odpowiednio zinterpretowane i
   zrozumiane  -  wcale  zem  by nie musi. Pozostaje to w kwestii czysto
   indywidualnej.     Niestety,     poprawne     wartociowanie     wymaga
   "wielowcieleniowej" praktyki.
   - Mwi pan, e chce mi pomc - w jaki sposb ?
   Dobry   znajomy  nie  odpowiedzia.  Ponownie  gboko  si  zamyli i
   sprawia  wraenie  czowieka  zupenie  rozkojarzonego.  Przez dusz
   chwil  zdawa  si  by  wrcz nieobecny. Zamar w niepojtym trwaniu.
   Przybysz  patrzy  na  niego  "oczekujco"  nie  wac si przerwa tej
   medytacji.  Wymowna  chwila  stawaa  si coraz bardziej rozcignita w
   nieistniejcym  czasie.  Zacz odczuwa dziwn pustk, zdawao mu si,
   e  ta  kojca  biel  niebytu gstnieje i pochania wszelk wiadomo.
   Wszystko  zaczo si rozpuszcza w cudownej mgle. Pustynia zacza si
   "kurczy".   Pole   widzenia  osaczone  ze  wszystkich  stron  niebytem
   systematycznie  zmniejszao  si.  Silenie  odczuwa,  e  nawet on sam
   zaczyna  stawa  si  elementem  zupenej  pustki. Sdziwy pan, stolik,
   parasol  z falbanami, pikne krzesa - wszystko wtapiao si istnieniem
   w  potn  pustk,  ktrej czarna otcha nie znaa litoci. Rozglda
   si  ze  zdziwieniem prbujc jednoczenie resztkami swojej wiadomoci
   podj  konkretne  dziaanie.  Mono  pomylenia  czegokolwiek  w tym
   niebycie  bya  ju zupenie niemoliwa. Spojrza na swojego znajomego,
   ktry  nagle  ocknwszy  si  z  zamylenia,  umiechn si znaczco i
   powiedzia krtko:
   -  Przykro  mi  mj  drogi,  wyglda  na  to, e czas naszego spotkania
   dobiega  koca. Z chaosu powstae i w chaos obrci si musisz, aby na
   nowo si okreli. Do zobaczenia...
   Nadciga kres wszelkiego istnienia. W niepojtych czeluciach niebytu,
   wszelka  wiadomo stracia swj sens. Nie byo myli, nie byo sowa,
   nie byo uczucia. Nastaa ciemno. Chaos wszelkiego stworzenia ogarn
   pozornie  nieskoczone  granice  wszechwiata.  Zapanowaa nico i nie
   mona  byo  jej w aden sposb okreli. On tam by i nie by. Trwa i
   nie  trwa. Nieoczekiwanie, powoli lecz systematycznie - co zaistniao
   -  rozpoczynao swoje (choby nawet abstrakcyjne) istnienie. Z zupenej
   pustki,  zaczy  wyania  si  okrelone  ksztaty.  Stan oto przed
   drzwiami.    Zwyczajnymi    drewnianymi    drzwiami   z   paskorzeb,
   przedstawiajc  krajobraz  grski. Niepojte byo istnienie tych drzwi
   samych  w  sobie,  a  mimo  to - on o nich wiedzia. Rozumia, e chaos
   "stworzy"  te  drzwi  dla  niego.  Nie  mia  wtpliwoci  - naley je
   otworzy  i  wej to rodka - rozpocz byt, istnienie, ktre ukryway
   wanie  te  cudowne,  drewniane  drzwi.  Ta - wydawao by si - jedyna
   okrelona rzecz w tej pustce, bya mu bardzo bliska. Czu, e moe przy
   niej  istnie  - moe o czym zadecydowa - moe wreszcie si okreli.
   W  pewnym  momencie  jego  wiadomoci  bycia,  wykreowanej przez chaos
   chwili,  ktr  symbolizoway  drzwi  - pojawia si nowa obecno. Oto
   drzwi  otwary  si  energicznie i kto zaistnia razem z nim. Nieznana
   sia  popchna  go  natychmiast w tamt stron. Z drzwi wydobywaa si
   niesamowita  jasno.  W blasku ycia pojawia si czarna posta, ktra
   rwnie   gnana   tajemnicz  si  "leciaa"  w  przeciwnym  kierunku,
   rozpuszczajc  si  powoli  w  wszechobecnej  pustce. To bya to druga,
   wyczuwalna  obecno.  W  pewnym  momencie  otarli si o siebie. Poczu
   mier  w  czystej postaci, zabierajc bolesne istnienie ze znanego mu
   wiata.  Posta  bya  jakby  wyczerpana,  bezradna,  zaamana.  Odczu
   przeraajcy  strach.  mier  bya  teraz wsplna dla nich obu. Jedyna
   rnica  polegaa  na  tym,  e  jednemu  dawaa  ycie,  a drugiemu je
   zabieraa.  W  abstrakcyjnej, na krtko stworzonej chwili, odwrci si
   za  siebie  aby ostatni raz spojrze na chaos. Ze zdumieniem spoglda,
   jak  mier  rzuca  to bezsilne, osierocone z ycia istnienie w otcha
   pustki. W ostatniej chwili zobaczy twarz owej postaci - bya to dobrze
   znana  mu  osoba.  Chcia  co krzykn, zrobi jaki gest - nie zdy
   jednak - nastaa jasno.

   Impreza  dopiero  si zaczynaa, a ja miaem jej ju na prawd do. Co
   za  pierwotna  forma buntu - pomylaem. Przychodz tu, eby zapomnie,
   chwilowo utopi swoje smutki w chemicznym pynie. Porozmawia o niczym,
   nie  pozwalajc  wasnym  problemom  ujrze wiata dziennego. Proste i
   skuteczne,  ale nie na dugo. Jakie musi by ycie alkoholika, o ile w
   ogle  mona  tu  mwi  o  yciu.  Rwnia  pochya,  ktra prowadzi do
   smutnego  koca. Na dnie pustka - pustka, ktra zabija. Kady z nich ma
   rwn szans na nabycie tego obezwadniajcego naogu, ktry skutecznie
   pozwala zapomnie o reszcie wiata. To ich problem - ja nie pij z tego
   prostego faktu, e smaku tej cieczy nie znosz nad wyraz. Jednak nie to
   wpywao  na moje ze samopoczucie. Czuem si nawet pod tym wzgldem -
   w  pewien  sposb  -  lepszy od nich. Jak zwykle jednak obciony swoim
   pesymizmem  co do ycia, popadem w cakowity marazm. Co ja tu u diaba
   robi - przecie to marnowanie czasu, jeeli nie potrafi bawi si tak
   jak oni. Jeszcze wczoraj mylaem o moim yciu, jak o zupenej klsce -
   a  dzi  ? Czyby ta akurat impreza miaa co zmieni, podnie mnie na
   duchu  i wyleczy z samobjczych myli? Moe jednak powinienem robi to
   co  wszyscy  -  unifikowa  si  z  grup, ktrej (chwilowo) rozbawiona
   wiadomo   istnienia   odcignie  mnie  choby  na  chwil,  od  tych
   przekltych  myli.  Patrz  na  nich  wszystkich z zazdroci. Myl o
   yciu,  jak  o  czym  zupenie  naturalnym.  Wiedz,  e s wyjtkowi,
   namaszczeni  przez  samego  Boga  -  d do jakiego konkretnego celu.
   Walcz!.   Nie  ma  "zmiuj  si"  -  trzeba  znale  swoje  miejsce w
   spoeczestwie  i  nauczy  si  z  nim  y.  Pozornie  bardzo  prosta
   symbioza.  Dla  mnie  jednak  takie  rozumowanie  byo  zupenie  obce.
   Bezustannie  mylaem  o  sobie, jak o niemowlciu, ktre przez pomyk
   postawiono  na  stanowisku  dyrektorskim.  Rnica jest kolosalna - oni
   pogodzili  si z yciem - ja nie. C - moe sam powinienem zadecydowa
   o wasnym istnieniu..."By albo nie by..." - NIE BY !
   -  Co  sycha  Romeo,  jak  ci  leci ? - kto niespodziewanie prbowa
   nawiza ze mn dialog. By to mj "najlepszy" kumpel, jeszcze z czasw
   oglniaka.  Jak zwykle w eleganckim garniturku, z nienagannie "zadban"
   twarz. Na spotkanie przyjecha swoim wasnym, nowym samochodem. By to
   przykad  czowieka,  ktry  od ycia potrafi co wytargowa. Pamitam,
   jak  niegdy  gorczkowo rozmylalimy o yciu, nie znajc jeszcze jego
   ciemnych  zakamarkw.  Bylimy  wtedy  bardzo podobni. On wyksztaci w
   sobie  z  czasem  pewien  obiektywizm,  co do rozumienia ycia. Znalaz
   furtk,  ktra  niespodziewanie  si  wymkn.  Poegna  si ze swoimi
   pytaniami  i  zacz  y  jak "Bg przykaza". Sam jednak do koca nie
   potrafiem  zrozumie, jak to zrobi. Pewnie gdzie gboko w duszy, ma
   ten  sam problem jak ja. Doskonale maskowany uoonym yciem, przestaje
   by istotny. Szczciarz...
   -  Dzikuje,  nienajgorzej....  -  odparem  niewinnie  - Syszaem, e
   zamierzasz   si   oeni?   Gratuluj.  To  powany  krok  na  przd -
   nieprawda?
   -  Bylimy  w  sobie  zakochani  od  dawna,  sam  wiesz  jak  to jest z
   kobietami.  To  nie  zachd - kochasz, wic musisz z tym co zrobi. Co
   bym  da,  eby  jeszcze  raz  mie te siedemnacie, osiemnacie lat...
   Julia  i  ja bylimy wtedy jeszcze tacy beztroscy. Dzi to ju nie jest
   to. Pewne fakty naley wreszcie nazwa po imieniu. Oczywicie zapraszam
   ci na lub.
   -  Przyjd  z  przyjemnoci...  -  odparem automatycznie i zamarem w
   zimnej  pustce. Jego sowa wyamay pozostae tryby w mojej - i tak ju
   -  nadpsutej  "maszynie  ycia".  Mechanizm  zacz potwornie zgrzyta,
   traci  swoj pierwotn funkcj. Sta si zomem - nie nadajcym si do
   uycia  mieciem.  Tego  byo ju za wiele. A wic po to tu przyszedem
   mj  Boe  -  tak  !?! To mia by cios ostateczny - taki chwyt w stylu
   Brutusa?  To  fakt, moja mio do Julii bya bardzo "prywatna" i nigdy
   nie  odwaybym  si  jej  o  tym  powiedzie. Wymarzone, sentymentalne
   "napicie",  ktre bd co bd ni rzecz, ktra utrzymywaa mnie przy
   yciu. Teraz wszystko jest ju dla mnie jasne. Wiem co trzeba zrobi...
   -   Suchaj   Romeo,   moe  masz  ochot  na  przejadk  samochodem?
   Posuchalibymy  dobrej muzyki, podyskutowali o "abstrakcjach" - jak za
   dawnych czasw - co ty na to?
   -  Dziki  za  propozycj,  ale  nie.  Jako  nie  mam ochoty. Poza tym
   zostawiem  znajom  -  musz  dotrzyma  jej  towarzystwa  - skamaem
   naiwnie  jak  najlepiej  umiaem,  aby  tylko  zostawi  mnie w witym
   spokoju.
   -  Rozumiem...W  takim  razie  skorzystam z przejadki sam. Na razie -
   powiedzia  i  wyszed  zatrzaskujc za sob masywne, drewniane drzwi z
   paskorzeb   przedstawiajc   gry.   "To   nie   arty,  to  dziwna
   surrealistyczna  konieczno  w dowolnoci" - pomylaem i poszedem na
   gr.

   Wntrze  samochodu  wypenione  byo po brzegi niebezpiecznie agresywn
   muzyk.  On,  ktry  zdawa si by czowiekiem "uoonym", oddawa si
   teraz   bez  reszty  pierwotnemu,  pulsujcemu  rytmowi.  Prosta,  lecz
   niesamowicie  emocjonalna  muzyka, dziaaa na niego niczym amfetamina.
   By   rozbudzony   do   granic   moliwoci  i  rwnoczenie  szaleczo
   "niewyyty".  Energiczny rytm odgrywa rol medium, ktre porywao go w
   nieznan   krain.   ycie   wydao  si  teraz  zupenie  niepotrzebn
   drobnostk.  Pdzi  przed  siebie  i  absorbowa  coraz  wiksze dawki
   niebezpiecznego  jadu  -  myla,  e  jest  szczliwy...By wiadkiem
   swoistego  paradoksu,  wewntrznej  sprzecznoci. ycie, nad ktrym jak
   myla  - mia zupen kontrol - teraz wymykao mu si z rk. Sta si
   niewolnikiem  upionego  od  dawna  nienasycenia.  Uoona, harmoniczna
   egzystencja,  przeywaa  teraz  nieznone  torsje.  Krzyczaa  z blu.
   Zatruta, niepewna wiadomo, kierowaa "lep" podwiadomoci, ktrej
   jedynym celem byo teraz samounicestwienie. "Co to za ycie" - sycza w
   mylach,  podsycajc  gniew  na samego siebie. Wszystko stao si teraz
   obrzydliwe. Pragn zmiany...Jego jazda zacza by zbyt niebezpieczna.
   Pokryta  lodem  droga,  dawaa  minimaln  przyczepno. Kady nastpny
   zakrt stawa si niebezpieczniejszy. On tego nie zauwaa. Pochonity
   t  rzadk  w  jego yciu chwil "obiektywnego" mylenia, nie zwaa na
   nic.  Po kryjomu planowa zdrad dotychczasowego ycia - mia do tego
   aktorstwa! Koniec z tym!

   Przeszed  przez  drzwi.  W  rodku dziwnie upiona atmosfera. Nikt nie
   rozmawia.  Twarze  skupione  w  bladym, tpym spojrzeniu. Sycha ciche
   kanie kobiet. Kto stoi przy telefonie.
   - Co si stao? Dlaczego wszyscy tak zamarli?
   -  Romeo  podci  sobie  yy  - nie yje... - powiedzia kto cichym,
   drgajcym gosem.

   "O wy, znikomo mae fakty,
   W Nieskoczonoci czarnych dz,
   O, jake martwe s wszystkie akty,
   Tych, co si pusz. Karki swe gnc"

                       St. Ignacy Witkiewicz

 
  Czowieku dobrej woli!                                             Olin

   [  Text  ten,  jak  i  jego  nastpna  cz  pochodzi  z Mojej Gazetki
   Szkolnej, a napisany zosta przez Olina - ZeRO]

   Czowieku dobrej woli!

   Nie  wyrzucaj  (jeszcze)  tego  listu!  Napisa  go  przed 10 laty may
   wietnamski   chopczyk,  ktry  po  strasznej  wojnie  z  amerykaskimi
   imperialistami  odnalaz  swoich  rodzicw.  Byli  pochowani  niedaleko
   Hanoi. List tej jest acuszkiem szczcia ktry ju od wielu lat kry
   po  wiecie.  Nie  przerywaj  go!  Jeli napiszesz odrcznie jedenacie
   kopii  tego  listu  masz  szans  na  szczcie, przy 16 kopiach szanse
   znacznie wzrastaj, a przy 27 kopiach szczcie wieczne i nieuniknione.
   Tak  oto  w 1984 roku rosyjski porucznik stacjonujcy w Kuczewie dosta
   ten  list.  Nie  przerwa acuszka i szczcie zawitao w progach jego
   domu  -  zosta  przeniesiony  do  swojego  ojczystego kraju, w zdrowe,
   relaksujce klimaty, a dokadniej do karnej kompanii syberyjskiej.
   W  1985  roku  Matka  Mateusza O. bardzo si baa o ycie swojego syna,
   zapalonego  kibica  druyny  Zadrzew  Zawadwka.  Jak  wiadomo z tamtad
   wywodz  si  najagresywniejsi  kibice.  Nie  przerwaa ona acuszka i
   szczcie  spyno  na  jej syna. Na dyskotece pijany kolega zama mu
   krgosup.  Teraz  pod  opiek troskliwej matki siedzi w domu i ju nie
   zginie!
   W  1987 roku Mirosaw Z - ksywka "Cukiernik" rwnie otrzyma ten list,
   i  rwnie  nie przerwa acuszka. Po wasnorcznym wykonaniu 27 kopii
   szczcie zesao mu na kark nieznajom, 8 osobow rodzin z Australii.
   Bawili u niego okrgy rok.
   Jeli  przerwiesz  acuszek  skutki  mog  by o wiele groniejsze ni
   przypuszczasz.  Tak  oto 17 letni homoseksualista z Gdyni, Krzystof W.,
   przerwa   acuszek   szczcia.   Los  by  okrutny.  Pomimo  choroby
   lokomocyjnej  ukoczy wieczorowy kurs pilotau samolotw bezogonowych.
   Nie  do  tego,  jako partnera fatum zesao mu najpikniejsz kobiet
   wiata.  Popeni  samobjstwo  rzucajc  si  w  gazy wylotowe swojego
   samolotu.
   W 1991 roku bezrobotne maestwo z wojewdztwa gorzowskiego - Kamila i
   Jacek  B.  wykonali  tylko trzy kopie listu. Szczcie byo poowiczne.
   Rodzina,  pomimo udanego przemycenia duej iloci spirytusu ROYAL przez
   granic  i  zbicia fortuny yje dzi niespokojnie. Za zdobyte pienidze
   kupili  4  domy  i  16 samochodw. Dzi pi niespokojnie z obawy przed
   zodziejami.
   W 1992 roku miliarder ze Supska - Wojciech P. procesujc si wanie z
   on  o  podzia  majtku,  przerwa  acuszek szczcia. Nieszczcie
   uderzyo  w  niego ze zdwojon si. W potwornym karambolu zgina jego
   ukochana  maonka, a cay majtek spyn na Wojciecha i jego 19 letni
   sekretark.
   Strze   si!!!   Czy  chcesz  by  omin  ci  pech?  Czy  chcesz  y
   szczliwie?  Jeli  tak - wypenij wol maego wietnamczyka i rozsyaj
   ten  list  po  najbliszych.  Jeli jednak masz wtpliwoci - dzwo pod
   bezpatny  (3,70 za minut to adna suma) numer 0-700-997. Tam szybko i
   fachowo WYBIJ ci z gowy wszelkie wtpliwoci.

   Serdeczne pozdrowienia.

   Ksidz Marek Kaczor, praat powiatu Zagumne-Kozy dolne, gmina Skarzysko
   dolne.


 
  ycie prywatne i subowe Ks. Marka Kaczora                 ZeRO/ROS-JA

   Wychodzc    naprzeciw    zainteresowaniom    szanownych   czytelnikw,
   postanowilimy  dokadniej  przedstawi  enigmatyczn  posta Ks. Marka
   Kaczora.  By  tego dokona przedstawimy yciorys tej jake wspaniaej i
   zarazem ciekawej osoby.
   Ks.  Marek  urodzi  si  30-II-1959  roku  w  Bezbonicach (Wojwdztwo
   Czstochowskie).  W  wieku  czterech  latek  zacz raczkowa. Pierwsze
   zbki  pojawiy si rok pniej. Gdy mia lat osiem biegle mwi `Mama'
   i  `Baba'.  By  oczkiem  w  gowie  caej  rodziny.  Jego  ojciec  by
   bezrobotnym  torreadorem,  za  matka  sabo  opacan  zabjczyni  na
   usugach  Lborskiej  mafii.  Po  mimo niedostatkw, Ks. Marek wspomina
   dziecice  lata  bardzo mile, czego wiadectwem jest wywiad w magazynie
   `UFO', w rozdziale `Wzicie w Bezbonicach'.
   Od  najmodszych  lat  uwielbia  wyzwania  i  sport  czego owocem byo
   zapisanie si do Juniorskiej kadry szachowej zespou RKS. Piekarz-Dewoo
   Bezbonice.  Rok  1977  przynis  mu wielki cios - podczas wykonywania
   prac  zleconych  przez  Firm,  ginie  matka  Ks.  Marka. Nikit Kaczor
   pochowano  w  ciszy  i  spokoju  -  w  piknych betonowych kaloszach, w
   Parsncie.  Ojciec,  ktry  w  midzyczasie  przekfwalifikowa  si  na
   zawodowego ujedzacza owiec, popad w alkocholizm, co rwnie skoczyo
   si  tragedi  -  jadc w stanie wskazujcym, na owcy marki `Dolly Part
   ON.E'   wymusi   pierwszestwo  w  tunelu  kolejowym.  Skutek  by  do
   przewidzenia. Wykolejony pocig uszkodzi tunel, ktry uleg cakowitej
   destrukcji.  Jose  Martines-Kaczor wyszed z tego bez szwanku, lecz nie
   mg  pokry  wyrzdzonych  szkd,  za  co  trafi  do kamienioomw, w
   ktrych  przebywa  do  dzi.  Markowi  zosta  na  wiecie tylko krlik
   `Bugsik'.  Zrezygnowany  w 1978 roku wyrusza na poudnie kraju. Zaczyna
   studiowa  na  seminarium w Zakopanem, uzyskujc ponadprzecitne wyniki
   (rednia   powyej  2.0).  W  wolnych  chwilach  walczy  z  terroryzmem
   panoszcym  si  na  Halach, w synnym duecie Bac-Man i Robin-Juchas. W
   1981  roku, po skoczonej nauce, w randze chorego-kapelana wyrusza na
   akcj  na Falklandach. Jego oddzia `Czarne Anioy' ulega demoralizacji
   pod  wpywem  miejscowych parafianek, co koczy si wycofaniem oddziau
   spowrotem  do  kraju.  W  1983 roku, po zakoczeniu suby w kopalniach
   uranu,  Ks.  Marek  trafia  do zakonu KillMetaliantw Bossych. Jest tam
   szkolony  do  tajnej  operacji  na  Kubie,  pod  kryptonimem `Kastracja
   Fidela'.  Misja  zakoczya  si cakowitym fiaskiem, gdy Fidel okaza
   si by transwestyt. Ks. Marek cudem przedosta si do ojczyzny, gdzie
   zosta zdegradowany do stopnia ministranta. Zaamany myli o wstpieniu
   w  szeregi  CWKS  Legii  Cudzoziemskiej, ale od zamiaru tego odwodzi go
   krlik  `Bugsik'  i  jego  bratnia  dusza  - siostra Krystyna atwa. Po
   zmianie  systemu  w  1990  roku Ks. Marek zostaje oczyszczony z zarzutu
   sabotau  misji  na  Kubie,  przywrcony  do  rangi  Ksidza,  a w 1991
   awansowany  do  rangi  Inkwizytora.  W  1992  roku,  na  podstawie jego
   yciorysu,  powstaje  film pt. `Inkwizytor-2' z Arnoldem Schalsenggerem
   w  roli  skromnego  Ks. Marka. W 1995, po akcjii w Koluszkach przeciwko
   Islamskim  Fundamentalistom,  awansowany  do rangi praata i odznaczony
   krzyem  osiada w Zagumnych-Kozach Dolnych, gdzie urzduje do dzi. Nie
   dane  mu  jednak  byo  zazna spokoju - zosta wpltany w synn afer
   defraudacji  duej  iloci  zielonej  saaty  przez  `Bugsika'. Wierzc
   jednak  w jego niewinno, yczymy mu dalszych sukcesw w jego kariee,
   a moe nawet awansu na Egzorcyst.

   Notowa Dr. Men-1.6 Gle

 
  Dziwne...                                                          ZeRO

   Hm...  Siedz skulony w ciemnym pokoju i, gapic si bezmylnie w blask
   monitora  czternastocalowego  Alton,  rozmylam  o  czym  by tu dzisiaj
   napisa.  Waciwie  to  siedziaem  skulony (...) chwil temu bo teraz
   pisz  to  wanie zdanie, znaczy si pisaem je gdy pisaem ten tekst,
   bo w tej chwili to ty to czytasz, wic ja ju skoczyem go pisa jaki
   czas  temu,  wic  w  sumie moja skromna osoba jest, jakby nie patrze,
   czci  czasu  przeszego.  Tak mi si przynajmniej wydaje. Upz, znowu
   wpadka - wydawao mi si. Widzisz ten mylnik? No, ten linijk wyej...
   o  tak  mniej  wicej nad literk `w` w sowie wicej. Widzisz... A czy
   zdajesz  sobie  spraw  ile  pracy zajo mi uzyskanie go? Pewinie nie.
   Wic ju pdz (a raczej pdziem) z wytumaczeniem. Moja klawiatura ma
   (miaa,  Bg jeden wie ile ma teraz)co koo trzech lat, a to jest wiek
   do  leciwy  jak  na klawiatur. Tak mi si przynajmniej wydawao. No,
   nic  zmieniem  teraz (wtedy) temat poniewa pogadanka o klawiaturach i
   ich  rednim  okresie  przeywalnoci nie jest (bya) ani ciekawa , ani
   interesujca.  W sumie lamerstwo. Tak mi si ... O, a moe o muzyce co
   napisz?  Powinienem  napisa: `O, a moe co o muzyce napisaem?`, ale
   brzmi  (brzmiao,  I guess) to mniej wicej jak tekst z cienkiego filmu
   sensacyjnego  z tych co to ten fajny nieogolony, co mu on/dziecko/psa
   zabili/porwali/okaleczyli  i  on sam, jeden polaz ich sklepa (tych co
   mu   on/dziecko   (...)   ../okaleczyli,  a  nie  on/dziecko  (..).
   Przynajmniej  mi  ...)i ten duy zy go postrzeli w nog, rk i bark,
   niekoniecznie  w  tej  kolejnoci,  i on przez to dozna choroby znanej
   powszechnie   (Przynajmniej...)  jako  AMNEZJA  (pokrewiestwo  nazwy z
   pewn  grup  scenow jest (Przynajmniej tak...) przypadkowe). Co dalej
   to ju chyba wszyscy wiedz, obudzi si byo wielkie love, duo trupw
   i  hepi  end. Ale miao (ma???) by o muzyce, a nie o filmach z Lorenzo
   Lamasem.  MUZYKA.  Tiaaaa....  i  nawet  wanie teraz (znaczy si wtedy
   kiedy  to  pisaem  czyli  [obecna data - data powstania tekstu] `wynik
   dziaania  w  nawiasie`,  dajmy  na to e `X`) suchaem muzyki. Sorry,
   noga  mnie  swdziaa  wic  musiaem  si  podrapa,  wic -[SAVE, und
   nadanie  nazwy - dziwnie ty wiesz jak ona brzmi, a ja jeszcze nie...]-.
   No  dobra,  podrapaem  si  i  zaraz ci wytumaczyem co miaa znaczy
   nazwa  CULPA.  Co  znaczy  mea culpa wiedz wszyscy (Przynajm..) - moja
   wina.  Co  trzecie  powtrzenie dodajemy porodku `maxima` i jest C00L.
   BD!!  Tumaczenie  jest  niedokadne!! Jest(by?) taki zesp `Czysta
   woda`  - nazwa taka, nie cie chodnego smaku... I tam jest taki pan co
   wanie  piewa  piosenk `CULPA` i potem(jak ju zapiewa) tumaczy
   si  e culpa nie znaczy `wina` tylko WINO, jedna literka zmiany a tyle
   radochy,  nie?  I refren nawet by(jest? podobno muzyka jest wieczna. A
   moe  to  byo `ponadczasowa`? Nie wiem, trzeba byo uwaa na lekcjach
   muzyki...):  ALPAGA!!!  A  teraz napisz (pisz `napisz` bo ja jeszcze
   tego nie napisaem, cho z twojego punktu widzenia ju tak...) czego to
   teraz(wtedy)  sucha m/em. Blindman si utwr nnnnazywa (wcale si nie
   jka  m/em, klawiatura mi si zacia i dlaczego to ju chyba wiesz, a
   jak  nie  wiesz  to nacinij reset, napij si siorbatki i czytaj dalej,
   tylko  co  innego.)  i  jest(by  czy  jest?)  autorstwa ludka o xywie
   Q-Sound (dawniej, znaczy si DAWNIEJ X - Sonic). Ma chopak talent, nie
   ma(mia)  co. Polecaem jak to pisaem, a teraz to niewiem, zapytaj(cie
   -  tak,  tak  widz  ci.  Tak, o ciebie chodzi. Nieadnie tak zaglda
   koledze  przez  rami.)  Muldera.  Przynajmniej  tak  mi  si wydawao.
   Auuuuuu.  Jako  e  P0lacy  `lubiom  kwizy`  zadaem wam dwa proste
   (chyba,  nie  wiem  co mi do gowy wpadnie, eee, nie wiedziaem (...)_)
   pytania.  Pytanie  pierwsze:  `Co to jest indolencja umysowa`. Pytanie
   drugie:  `Co  to  jest  rozkrok`.  Odpowiedzi na kocu, 3.70 za minut,
   dzwoni  po  18-tej  i  prosi  kogokolwiek.  I  oto nadc... nie, le -
   jeszcze  raz.  TaDaaa  -  i  oto  nadchodzi koniec pliku. Odpowiedzi na
   pytania.  1  -  Jak  nie znasz odpowiedzi to to wanie jest indolencja
   umysowa. 2 - roz krok to poowa dwukroku, roz krok, dwo krok itp. idt.
   okej,  kuniec.  Pa,  pa  pozdrowienia  dla  tego obok ciebie, jak nosi
   okulary to kup mu jaki prezent i przesta si gupio umiecha...

                                            -[ZeRO]-
                                             17.08.1997 godzina bliej
                                             nieokrelona, ale wieczr.

 
  The bezt zdania from letahs..:)                                   Lexus

   Wiem,  pomys  na  takiego  arta  nie  jest nowy, ale cigle aktualny !
   Powycinaem  wic  fragmenty  z  listw  do  mnie i popatrzcie tylko co
   ludzie   w  listach  wypisuj...  ;)  Niektre  zdania  s  "wyrwane" z
   kontekstu,  ale  to  sprawia  e  s jeszcze bardziej zajebiste. Jeeli
   moecie  to  twrzcie  podobne arty - kto wie moe zaozymy w KraYzedze
   specjalny   dzia  do  takich  artw  ?  Ale,  eby  nie  przedua...
   Czytajata !

                                    ***

   "Wysza  z  tego  listu  lekka motanina, a to z tego powodu, e wanie
   przyszedem  z  nad  rzeki  (byem  na rybach), a take mielimy pewien
   napj o nazwie pivo i jako ten list jest dziwny, ale pal go pies."

                                     ***

   "O  cholera  bredz, trzeba i spa. Ten list dokocz jutro, wic nie
   bj nic, bdzie do dugi."

                                     ***

   "...profil  oglny,  klasa  totalnie  jebnita, ale chooj z klas. Jest
   kilku  goci  (6), z ktrymi moesz co nieco pogada (z czego jeden wie
   co to komputer)"

                                     ***

   "Sory,  ale  ten list bdzie troch porypany, bo jedn rk i kawakiem
   mzgu  pisz  letter,  a  reszt  ucz si do jutrzejszego sprawdzianu,
   take sory ..."

                                     ***

   "Dlaczego, qrwa wszystko w mazovii..."

                                     ***

   "Czekam  na  adres  kodera z biaorusi, pono jest dobry. Kto wie, moe
   damy w dup UKASZENCE i jELCYNOWI ??? He,he,he ..."

                                     ***

   "...Ah...  i  jeszcze  jadna  proba.  Numeruj  listy do mnie ! Kolejny
   bdzie  mia  numer  *.007.  Przydaje  mi si to przy analizowaniu tego
   kurestwa."

                                     ***

   "Wpad do mnie kumpel swoj fur (vW POLO jakby kto pyta) ..."

                                     ***

   "Ahhhhhhhh,  najwaniejsze  ...  Podelij  mi  qrwa jakie ql demka czy
   intra,  bo  miaem  tu  niezy  misz masz na twardzielu, skutkiem czego
   pozbyem si demek, qrwa nic nie mam !!!!!!!! ... ...adny czad nie ???
   Znowu virusek mnie wychoooy'a !!"

                                     ***

   "Dobra,  trzeba  powoli koczy i bra si albo do wyra, albo do nauki,
   to si zobaczy .... o qrwa 0:30 ! Choooy id spa, nauka nie zajc ....
   Najwyej chwyc par pa, jeba to cool life rulz !@!!"

                                     ***

   "Po tych ciepych sowach przechodz do mego listu !"

                                     ***

   "Wczeniej miaem C64(to taki komputer(!?!)) "

                                     ***

   "W  SZKOLE  REMONCIK  SIE  SKOCZY I MAMY TERAZ KLOPY JAK MARZENIE. A
   STRACH  NA  KIBLU  SIADA BO MONA OLEPN OD TEGO BLASKU CHROMOWANYCH
   SPUCZEK   (UCHWYTW   OF  COZ  :)).  MWI  CI  STARY  TERAZ  KLOP  TO
   NAJPRZYJEMNIEJSZE  MIEJSCE  W  CALEJ SZKOLE. W OGLE KLOPY RULLEEZ !!!!
   :))) "

                                     ***

   "...nie ebym mia jakie uprzedzenia do gupkw i ciokw (w kocu sam
   taki jestem -ha ha !!!) "

                                     ***

   "...nie  mam  pojcia  co  si  z nim stao, pewnie wyldoway w jakim
   klopie  i  posuy  komu  za srajtam-ale pieprz, kto by chcia si
   podciera dyskietkami ??? :)) ."

                                     ***

   "Zreszt ty to chyba wiesz najlepiej. W kocu to Ty jeste scenowcem."

                                     ***

   "Fakt,   lubi  sobi  popatrze  jak  Scully  zrcznie  krci  biustem
   spierdalajc przed rnymi szalecami..."

                                     ***

   "..i  ucz si pilnie codziennie po 15 minuit, a pniej do Kumputera i
   GO."

                                     ***

   "Mj ywot - historia modego polaka na faktach autentycznych:"

                                     ***

   "dobra,a teraz ostatni rok mojego ycia znaczy 1996.. ( ja jeszcze yje
   i mam zamia dalej to robi )"

                                     ***

   "...mam  sabo do dziewczyn,ale tak sabo ma kady Polak, no chyba
   e jest homo lub obrzezany do szpiku koci."

                                     ***

   "...serial  X-files  i  tylko  on kae mi wsta w poniedziaek i i do
   szkoy."

                                     ***

   "...qurva zresetowaem komputer!!!"

                                     ***

   "Szczeglnie FUCKER przypad nam do gustu,a REKSIO i METALHORD, zwaliy
   nas ze skarpet. "

                                    ***

   "...4KB!,sownie:sze kilobajtw! "

                                    ***

   "Wanie dziki temu komputerowi bd y jakie 35 lat krcej... "

                                    ***

   "zoMbi jeszcze Yje, ale wKrtce PrzejdziE w staN mierci KlIniczNej."

                                    ***

   "...ale  Nie  wiem jak tY to ZroBie, e przykLeie dysk Do kOperty i
   To od rodka ??? IluZjonista Jeste CzY cO ? ? ? ? ? ? ?"

                                    ***

   "To cud e liStonoSz si niE PozaCina sI DyskieM... "

                                    ***

   "Ju  pieprz  jak  potuczony  ale  to  dlatego,e jestem niewyspany i
   godny  (nie, nie myl tylko, e nie mam co je - niechce mi si tylko
   schodzi do kuchni - GODEK rULEz)."

                                    ***

   "Nie wiem co mam dalej pisa (chc zyska na dugoci listu) "

                                    ***

   "...pierwszy  tydzie  ferii  spdziem w GRACH, a jak wrciem to si
   zajebicie   rozchorowaem   na   jak  jeban  gryp  i  miaem  39,4
   temperatury  -  w takim stanie do sracza nie mogem trafi, nic ju nie
   mwic o pisaniu listu!!!"

                                    ***

   "Jest jeden popierdolony zwyczaj odpisywania zajebicie dugich listw,
   a ja pytam: PO JAKIEGO CHUJA TO JEST!!! FRENDSHIP FUCK!!!"

                                    ***

   "NIE  MAM  ZAMIARU  OPISYWA  SWOJEGO  SRANIA  BY  ZYSKA NA POJEMNOCI
   LISTU!!!"

                                    ***

   " Witam szanownego koleg na Scenie.... "

                                    ***

   "...po odejciu od monitora reklamacji nie uznaje si... "

                                    ***

   "...jestem w dobrym humorze i dlatego pisz do Ciebie."

                                    ***

   "moesz  si  spodziewa  duszego  listu  (tak rednio to nie schodz
   poniej 10 kilosw.... "

                                    ***

   "  Wyczerpay  mi  si  tematy  do  rozmowy,  wic chyba bd pisa, co
   umieciem Ci na dyskietkach."

                                    ***

   "Sorry  kole,  mam  zy  dzie  na  pisanie letterkw i wtpi czy ten
   letterek  ma  chocia  2Kb.  Moesz  mnie  gani,  przeklina,  a nawet
   umieci w Waszym magu jako najwikszy lamer PC sceny."

                                    ***

   "  Ha,  ha,  bd faki na ------ ? To ql nie znam go wogle, ale to te
   ql. "

                                    ***

   "NO  JU  JESTEM  SPOWROTEM (CHYBA TAK TO SI PISZE, EEE CHYBA NIE, ALE
   CHOOY;)  WANIE  DZWONI KUMPEL.... HA,HA HA SPEED RULZ. WIEJE WANIE
   HALNY  (DLA  NIEWTAJEMNICZONYCH TO TAKI WIATEREK Z GOR ZAPIERDALA NAWET
   DO  90  km/H.;)  NO  I  MUSZ  LECIE  DO NIEGO BO MU ANTEN STELITARN
   ZERWAO,  HE,HE.  AHA,  ZNANY  JESTEM Z GRZEBANIA W ELEKTRONICE, RACZEJ
   LAMERSKO, ALE CO WIEM, DLATEGO MNIE WZYWAJ. "

                                    ***

   "Interesuj si... ....ostatnio pirotechnik (mam zamiar zbudowa bomb
   z   zapalnikiem   elektronicznym,   w   kocu   ucz  si  w  technikum
   elektrycznym. "

                                    ***

   "Jest  of  coz  begginer,  ja  go  wcigam  w to gwno :),ha ale jestem
   jebnity!"

                                    ***

   "Moje wspycie z komputerami mona podzieli na dwa okresy... "

                                    ***

   "Nie  jestem te adnym jebanym nazistom , skinem, chocia kiedy byem
   ministrantem, ale to si nie liczy."

                                    ***

   "Niniejszym  ogaszam  wszem  i  wobec, e na najbliszym party jak si
   spotkamy, to moesz mi sku twarz (jak dasz rad)."

                                    ***

   " ...ale za to wierszem :), tak poet te jestem :) "

                                    ***

   "cholera  katar  to  najgorsza  choroba na tym popierdolonym wiecie...
   smarkasz,smarkasz,smarkasz  cay  dzie smarkasz i smarkasz i tak przez
   tydzie cholera jasna smarkasz..."

                                    ***

   "Votki  przele ci w nastpnym kontakcie...blebleble licie... No wiesz
   rozprowadzi  kupic  dugopisy chopcu i powiedzie co ma wpisa....nic
   si nie pali..."

                                    ***

   "Skleroza nie boli, ale jest dokuczliwa !"

                                    ***

   "(oczywicie  jeeli  masz  wavetable'a!,  jeeli  nie, to go nawet nie
   suchaj, bo na piszczakach brzmi ohydnie!)."

                                    ***

   "yj sobie szczliwie do nextnego sendu..."

                                    ***

   "Wstep  nastapi  potem  a  teraz  zaczyna  sie kolejne bzdyczenie sie i
   pastwienie nad losem Twoich literek "

                                    ***


   "Smigaj smigaj... opyka sie :) (choc pieniadze tam nie leza)"

                                    ***

   "Eh  tam... sadysta :)... od razu tak surowo mnie oceniasz ;)... ja tam
   jestem sado-maso ;P"

                                    ***

   "Tak  jest...  ponownie strzelam se z procy w morde... dosc boli, ale w
   koncu sado-maso :) hehe..."

                                    ***

   "...cholera mnie wie (takie nowe powiedzonko :) ) "

                                    ***

   "...zabic  szajbusow,  powywieszac  na wszelkich slupkach wystajacych z
   ziemi... powyrywac im te braki mozgow...."

                                    ***

   "Wyprowadzilem  cie  ze  stanu rownowaznej swiadomosci teraz staram sie
   Ciebie  przyszpilic  do podlogi i wyrownac Twoje zachwiane horyzonty do
   poziomu wypionowanego :))))"

                                    ***

   "... W koncu cos przytupanego :) i smurfnego :) "

                                    ***

   "Sorry  za  delaya  ale nie bylo pradu... przez tydzien. Kurwa, tydzien
   bez  komputera  - wyobrazasz to sobie? Myslalem nawet o samobojstwie ;)
   bo przez tydzien musialem sie uczyc."

                                    ***

   "Sorry  za taki krotki letterek ale jestem chory, leb mi peka, wszystko
   sie kreci.. "
                                    ***

   "Dobra,  koncze  juz,  bylem  w  kiblu  i cos mi sie zdaje ze widzialem
   szampon z napisem "shareware" :))))))

   PS1 To nie szampon tylko perfumy i nie "shareware" tylko "stephanie" :)"

                                    ***

   "PS3 Sorry ale to jeszcze troche potrwa, bo mialem atak serca czy cos w
   tym  stylu  :).  Lekarz  dal mi zaduzo tabletek tzn 6 dziennie, laska z
   kartetki  powiedziala  ze  3  dziennie to dla doroslych zaduzo. Ide sie
   leczyc, jutro wysle tego senda, CU!"

                                    ***

   "a tam... zmobilizuj sie immobilizerem :)..."

                                    ***

   "Alem  cie  przytkal...  az Ci oddech zaparlo :) hehe... dobry jesem...
   jestem da best i wogle a poza tym mow do mnie mistrzu ;)"

                                    ***

   "okey... wtedy pewnie liczylem na nieuwage pocztowcow... a ci w cholere
   chyba  kazdy  send waza... kretyni :)... pozostalosc po komunistycznych
   manufakturach..."
                                    ***

   " Moja matka jest kl !"

                                    ***

   "Mam  jeden taki kontakt, co pisze ok 10 linijek textu i to wszystko:),
   ale nie zrywam z nim kontaktu, bo to eLITA :) "

                                    ***

   " Oddawaj moje stampy, zodzieju! "

                                    ***

   "...spaso aby buja si z sendem "

                                    ***


   "Sorry ale gdzie mi si zapodziay Twoje stampy, eee, cwaniak z Ciebie
   nie dae si nabra, ju je znalaze w kopercie, Ty cholero!"

                                    ***

   "Osz cholera, nie ma o czym pisa."

                                    ***

   "PS. Dysk dzisiaj napakowany!"

                                    ***

   "PS. Stamps chuju!"

                                    ***

   "Jak si macie Towarzyszu Lexusie?"

                                    ***

   "...bo  na  polityk  to  ja  lej  ciepym  moczem z mojego balkonu (a
   mieszkam   na   10  pitrze).  Mam  w  domu  dzie  w  dzie  dysputy o
   politmanii  (tak  to  nazywam, bo to gorsze od papierosw). Mam brata i
   ojca  -  dwch domorosych politologw so, zdyem przywykn, a nawet
   zobojtnie..."

                                    ***

   Pisownia  of koz oryginalna. Cz zdanek wyrwana jest z kontekstu, ale
   to tylko potguje ich oryginalno... I to by byo na tyle... ;)


   LEXUS

 
  PD: Przejaja z Pampuchem :)                                      Lexus

   Kiedy miaem Amig. Tak, tak to byy dawne stare czasy... Pamitam jak
   wtedy czytaem Magazyn Amiga i wszystko byo OK. Lecz 3-4 lata temu, po
   wejciu   do  Polski  komputerw  PC  zauwayem  e  Magazyn  Amiga, a
   dokadniej   jego   redaktor   zwany  naczelnym:  Marek  Pampuch  zwany
   pospolicie  'pampciuchem' zacz regularn walk z komputerami PC. Dzi
   jako  uytkownik  Peceta  chciabym  zastanowi  si  nad  tym  wanie
   'wrogiem  numer  jeden  PC'.  Wziem  od  znajomego kumpla amigowca(hi
   Jacek!)  kilka  MA  z ostatnich dwch lat i tak je sobie przejrzaem. A
   oto co zauwayem....

   Na pocztek co lekkiego: fragment wstpniaka z MA 10/95 - to si nawet
   nie wie z Pecetem, ale chciabym przedstawi wam naszego 'obkanego'
   redaktorka...

                             ***************

   ...  w lidze kopanej zadebiutowaa druyna, ktra wesza tam kuchennymi
   drzwiami  (sponsorem jest producent kuchenek) - AMIGA Wronki. (chciaem
   powiedzi Amica, ale mnie si wszystko kojarzy.)

                             ****************

   To pozostawiam bez komentarza...(no bo i po co ?)

   Dalej mamy wstpniak z 1/96


                             ****************

   ...e  konfiguracja  twojego  486  wystarczy  do  czegokolwiek. Ani si
   spostrzeesz  jak bdziesz musia wymieni procesor na Pentium, ktry w
   odrnieniu  od sapera myli si wiele razy, jak bdziesz musia dokupi
   co  najmiej  4  MB  pamici,  kart  dwikow,  CD-ROM  i  dopalacz do
   yndow,  gdy w innym przypadku ledwo zdoasz sobie tapety do Windows
   95, a to i mie wszystkie

                             ******************


   No  brawo  panie  Marku,  brawo,  wspaniay  kwas... o pierwsze: rozwj
   komputerw  PC.  Nie  wiem czy pan wie, a zwyky papier do dupy wie, e
   aby  y trzeba si rozwija. Wiem e wielu ludziom wystarczy Amiga 500
   z  0,5  MB,  ale niestety to chyba troch za mao. Wiem e Amiga kiedy
   bya  komputerem  ktry  si  bardzo dynamicznie rozwija, ale niestety
   jako  si  ten  rozwj  zatrzyma. I co ? auje nam pan pecetowcom e
   nasza  platforma  rozwija  si  technicznie  w zastraszajcym tempie, a
   amigowcy  stoj  w  miejscu  ?  Typowy  pies ogrodnika co sam nie zje i
   innemu  nie da... Nastpnie procesor Pentium. Tak to prawda e pierwsza
   partia  procesorw  Pentium  miaa wad ktr zaraz wykryto i usunito.
   Polegaa ona na tym e wadliwy procesor raz na kilka miliardw operacji
   wykonywa  bd  dzielenia.  Dzikuje  panu  panie Perfekt za te sowa,
   musze  je  sobie  na cianie na zielono zapisa... Co dziwnego w tym e
   kto  kupuje  CD-ROM.  W  tzw.'erze multimediw' jest on niezbdny. Ale
   jeeli  kto  lubi  komunikaty w stylu 'wo dysk 12 do DF0:' to prosz
   bardzo. 'Dopalacz yndow'- co to jest ? W ogle co to s te 'yndoy'
   ?  Podejrzewam  e  chodzi  panu  o  Windows,  ale skoro zawi, a moe
   zazdro nie pozwala wymwi tego sowa to w peni pana rozumiem. Co to
   znaczy 'dopalacz yndow' jeszcz nie wiem, ale moe kto z czytelnikw
   bdzie  wiedzia...  A  co  do  Windows 95 to okaza pan kompletny brak
   wiedzy.  A  tak propos to skd pan wie co o Windowsie 95 - z reklamy ?
   Windows 95 dziaa ju od 386 dx40 4 MB, ale oczywicie porzdnie dziaa
   przy  486sx  8 MB. Fakt e wszystkie tapety mona obejrze na 386. I co
   panie fachowcu od pecetw ? Wywietlanie tapet pod Windows'em zaley od
   dostpnej  pamici  oraz  karty  graficznej  a  nie  jak  pan  sdzi od
   procesora... A w ogle co robi taki '3kspert od PC' w MA huh ?

   Dobra, dalej dwa fragmenty ze wstpniaka z MA 11/95

                             **************

   Prbowalimy  przekaza  ludziom z AT (a fuj, jak ten skrt si brzydko
   kojarzy)

   A  si  przewodni numeru jest tym razem co, o czym praktycznie dotd
   nie  byo  Amiga  i  SCSI.  Poniewa blaszaki wanie do tego standardu
   dorosy,  zaczynaj  zalewa nas skaziczne urzdzenia. Czy, jak i po co
   takie co podcza - dowiecie si z tego numeru.

                             ***************

   Od  razu  wyjaniam  e AT to skrt od Amiga Technologies - firmy ktra
   wykupia  p.Commodore  i  zaraz  si  tego  caego majdanu pozbya. (i
   bardzo  dobrze  :)  ) Ale naszemu red. nacz. kojarzy si to z pecetowym
   procesorem.  Oczy  panu  pecetem  zarosy... Co to znaczy skaziczne ? W
   sowniku  jezyka  polskiego  szukaem  i nie znalazem Czyby neologizm
   Marka  Pampucha  ?  Profesor  Miodek  bdzie  zachwycony...:)  A  teraz
   przechodz  do  sedna  sprawy.  Jeeli  dopiero  'blaszaki'  dorosy, a
   wnioskujc  z  tego  Amiga  ju dawno dojrzaa to dlaczego dopiero tego
   'zalewu'  nie  byo  wczeniej ? Lepszy rozwj 'blaszakw' ? Kwas panie
   Wacku !!!

   eby   nie  byo  e  chce  ywcem  'zje'  biednego  p.Marka  to  dla
   odprenia  fragmencik  artykuu  z  aktualnoci  autorstwa nie jakiego
   'adn'

                                **************

   W imprezie wzieo udzia 9 druyn, w tym take druyna zaprzyjanionego
   PC Kuriera.

                                 **************

   No  piknie:  najpierw  sfakamy,  a pniej wyliemy dupe... To lizanie
   dupy  bierze  si std e MA i PC Kuriera wydaje to samo wydawnictwo, a
   mianowicie  LUPUS.  Ci  z  MA  wiedz  e  musz liza dupe poniewa co
   miesic LUPUS wydaje PC Kuriera w nakadzie ponad 100 ty. egzemplarzy,
   a MA co okoo trzydiestu pary tysicy. I co sobie mona pomyle ? Bez
   komentarza...

   A teraz chciabym przytoczy pare epitetw, ktrymi jest okrelany PC w
   MA.  Grzyb, blaszak, niebieski, niebieskie badziewie, nibieska bryczka,
   blaszanka,  Game  Boy  (to  na  486)  -  no bardzo mio brzmi Game Boy,
   nieprawda  ?  A  e  zazdroszcz  nam  Quake'a  o  innych gierkach nie
   wspominajc  to ju inna sprawa. Chciabym jeszcze tylko przypomnie e
   Amiga  CD-32  (again  hi  Jacek !) bya przez samych 'twrcw' nazywana
   konsol  do  gier...  A  co  do tych epitetw nie musielicie chyba si
   dugo  zastanawia,  h  ?  A  nazwa niebieski wziea si chyba std e
   jaki  pgwek  widzia  Peceta  w  telewizji i zapamita niebieskie
   panele  Nortona. Gdyby po kolorach nazywa to patrzc na File Mastera i
   na Workbencha to mona powiedzie o Amidze tylko jedno: SZARA. A tak na
   marginesie  to  do  Amigi  jako  komputera  nic  nie mam, prbuje tylko
   odeprze 'atak' jaki jest przeprowadzany ze strony amigowcw na Peceta.
   Jest  jeszcze  epitet klon. Wielu amigowcw lubi sobie powiedzie klon,
   lub  kloniarz na uytkownika 'niebieskiego badziewia'... Ich sprawa ale
   nawet  MA  poda  nie  tak  bardzo  dawno  e jacy klienci z Azji chc
   klonowa Amig :) I co wy na to koledzy 'przyszli kloniarze' ,huh ? Aha
   ostatnio   przeczytaem   we   wstpniaku  z  numeru  10/96  e  jestem
   posiadaczem   tu  cytuje:  "pudo  z  'pitum'  (achillesowym)"  (tutaj
   nastpuje  owacja  na  stojco !) Tylko do cholery nie moge poj co to
   moe  znaczy  'z  pitum...'  to  jaka  gwara  kaszubska ? A teraz na
   dobranoc  pare  okrele Windowsa: Gwintows, windows, wirdos. Miaem
   jeszcze  pare  linijek  tekstu  wklepa  ale moe napisze o tym jeszcze
   inny artikles :)

   Dobra no to kocze: niech mOTKOROLA bdzie z wami !

   LEXUS


   P.S. To nie s wszystkie przykady 'fachowoci' red. nacz. MA. Jest ich
   wicej, ale nie mam dostpu do innych numerw...

   P.S.2  Wiadomo z lutowego wstpniaka do MA autorstwa... wiecie kogo ?
   Co  tam takiego ciekawego w 'wiecie amigi' ? A no e na Amig zrobiono
   kolejny emulator PC. No i tu samo nasuwa si pytanie: po kiego ? Jeeli
   blaszak  jest  taki  do  dupy  to  dlaczego  tak bardzo chce wam si go
   emulowa  Amigos  ?  Z  tego  co  wyczytaem  ma wyj chyba wersja 4.0
   Pc-Taska,  a  niedawno  wyszed  wspomniany  wyej  emulator,  ktry ma
   podobno  programowo  emulowa  procesor  Pentium.  No dobra nawet niech
   emuluje  tego  Pentiuma,  ale  sprzt  potrzebny  do  jego  emulacji to
   rwnowarto... tego wanie Pentiuma ! I nie chodzi mi o sam procesor,
   ale cay komputer.

   P.S.3  Spotkaem si z zarzutem e w artiklesie fakam Amig... W ktrym
   miejscu, mona wiedzie ? Czy napisaem Amiga to gwno, Pecet de bezt ?
   Czy  przyczepiaem  si  do systemu Amigi, jak to jest czynione, w MA ?
   Nie  !  Po  prostu  wziem  na  warsztat  spraw, ktra aktualnie mnie
   interesowaa  i  wytumaczyem  (tak  mi  si wydaje) e ludzie z MA, a
   szczeglnie  Marek Pampuch co do oceny "blaszaka" w wielu wypadkach si
   myli...

   P.S.4  Kolejna sprawa to Microsoft i jego produkty... Ludzie, co wy ?!?
   Czy  ja,  jako zwyky uytkownik peceta mam si poczuwa do poronionych
   poczyna  Microsoftu  ? Nikt, oprcz autorw, nie twierdzi e Win 95 to
   znakomity  systam,  a  kto  tak  twierdzi  jest  po  prostu  nie spena
   rozumu... Windows to tylko chwyt reklamowy. A wymogi chwili sprawiy e
   zacz  "krlowa"  na  wielu komputerach. Ja osobici uwaam Win 95 za
   totalny  niewypa  i  uywam  go  bardzo  rzadko tylko do surfowania po
   internecie,  a  to z tego prostego wzgldu, e nie dysponuje softem pod
   Dos'a...  Ale  wedug  was  Dos  te  jest SUXX, nieprawda ? Co ja mam
   zrobi,  e  majkrosoft  wyda jak dennn pyt promocyjn o promocji
   Start 32 ? Powiesi si ? W dup mnie pocaujcie !!!

 
  PD: PC KLUBY rzdz!!!                                        Lexus.Enz

   Wielu  z  was przegldajc ogoszenia w prasie kompowej znalazo czasmi
   ogosze-  nia typu: "Nowy PC klub zaprasza ! Wylij dyskietk po wicej
   informacji  !"  Napewno pare osb zastanowio si co to s te PC kluby.
   Wanie w tym artku sprbuje pokrtce wytumaczy co to jest. A wic do
   dziea ! Postanowiem e napisze do jakiego PC klubu aby przyjrze si
   temu  od  rodka. Ok. Znalazem ogoszenie. 'Wylij dysk i 2 znaczki po
   45  groszy'  -  troch  mnie  to  zdziwio  gdy  wtedy  na  jeden list
   wystarczy  znaczek  za  75  groszy,  ale nie czepiajmy si szczegw.
   Wysaem dyskietk z krtkim listem w ktrym pisaem jakie tam bzdury.
   Na  odpowied  nie musiaem dugo czeka. Po jakim tygodniu otrzymaem
   dysk  z powrotem. Wkadam dysk do flopa(nie myli z klopem) patrz a tu
   nastpujce  katalogi: OD18LAT, OD6LAT(ROOLEZ!), i ATARI(!?!). Szukaem
   ale  nie  znalazem  adnego listu do mnie. Dobra nie wane. Wchodz do
   katalogu ATARI i znajduj jakiego texteka. A napisne w nim byo e oto
   mam  przed  sob  emulator  aTARI  na  IBM(skd  my  to  znamy ? Czyby
   przesawny  GK  ?).  Nic  wicej... No dobra prbuje odpali jako ten
   emulator, ale kiszka ! Oprcz kolorowych kwadratw nic nie ma(pniej
   si  zastanawiaem  czy  te  kolorowe  kwadraty  to nie przypadkiem ten
   emulator!!!)  Dobra  daem sobie spokj z 'emulatorem' i przeszedem do
   katalogu  OD18LAT. A w nim zdjcie panienki i jakie godne kawaki. Od
   lat  18 ? Aha, pisao eby nie pokazywa rodzicom ! No, no, nie poznaje
   kolegi  !!! Dobra, przechodz do OD6LAT(ROOLEZ!). Mamy tu par obrazkw
   typu  renderowana kulka bez tekstur(be !) i tym podobne samochodziki i
   inne sprzta(ROOLEZ!).
   I to wszystko. Tak to wszystko. No nie powiedziabym ebym byem bardzo
   happy  z  tego  faktu.  W  sumie  straciem 2 znaczki po 45 groszy i na
   dodatek jaki mosiek popisa mi dysk rnymi fachowymi 'poradami' typu:
   'napisz  a:\atari  i  nacinij  enter,  potem  napisz  atari i nacinij
   enter...'(ROOLEZ  !)  No  i  co  wy  na  to  ?  Ja  ju  wicej  takich
   eksperymentw    nie   bde   robi...   Te   cae   kluby   to   banda
   'uytkownikw'(no  bo  nie  nazwe  ich  lamerami,  a  tak bym chcia !)
   komputerw,  ktrzy zakadaj kluby, no i wanie nie wiem po co oni to
   robi.  Moe  kto  mi  w  jakim  artiklesie  wyjani  h  ?  Dobra na
   zakoczenie  opowiem  o totalnym przegiciu... A wic istnieje KKI. Nie
   wiecie  co to znaczy ? Uwaga !: Korespondencyjny Klub IBM-owcw. Prawda
   e piknie brzmi ? Ja naprawd si wzruszyem !!! Znowu przypomniaa mi
   si ta wspaniaa gazetka GK... Ale mam pytanie. Czy jak mam optimusa,
   albo skadaka to te mnie przyjmiecie IBM-owcy ??? Chyba nie !!! Pewnie
   trzeba  przysa  zdjcie  naszego IBM-a, albo potwierdzenie od ksidza
   proboszcza...  Smutne,  ale  prawdziwe  !!! Koczy te przynudzanie wasz
   nieIBM-owiec :
   LEXUS

   P.S.  Ostatnio  poyczyem od kolegi Cd-Action. Chciaem sobie poczyta
   co  tam  nasz  Cortez powypisywa i w ogle mia by wywiad z Jogeirem.
   Poczytaem  co miaem poczyta i z nudw zabraem si za rubryk Listy.
   Patrz  a  tu  go,  zaoyciel  Pc-Klubu do ktrego wysaem dysk, ma
   problem.  Przy  uruchamianiu  gry  :) wyskakuje mu komunikat:" Procesor
   jest w trybie wirtualnym 8086. Usu EMM386 lub inny sterownik." No i tu
   go nie wie o co biega ! Chciabym to pozostawi bez komentarza....
   O wyszoci                                               Jefar/flu^dfn

   Ten  artyku  bdzie  o wyszoci. Czego nad czym jeszcze nie wiem. Ale
   zaraz  si  dowiem.  Mamo  <pytanie skierowane do mojej rodzicielki> co
   jest  dla  ciebi  najwysze?  Ksiyc  <sysz odpowied>. A wic w tym
   artykule  uka  wyszoc  planety Ksiyc nad gwiazd o nazwie Soce.

   Let's start:
   Ksiyc ma jedn zajeb.. tzn. wielk przewag nad Socem, a mianowicie
   na  Ksiyc  moemy  polecie  nie  ryzykujc  przypalenia sobie wosw
   (onowych).  Ta  zaleta  jest  bardzo  wana  z  filozoficznego  punktu
   widzenia.  Dlatego  filozoficznego,  gdy  kady  filozof  dumajc  nad
   rnymi  rzeczami  dochodzi  do  rnych  wnioskw.  Jednym  z wnioskw
   wycignitych  z  rozmyla  o  Ksiycu i Socu moe by taki: Soce
   jest bardzo gorce, a Ksiy nie!!! Trudno si nie zgodzi z tak ocen
   sytuacji,  jednak  myl  ta  niczego nowego nie wnosi do tematu, a to z
   tego  powodu,  gdy  wniosek  ten jest powszechnie znany caemu ogowi
   spoeczestwa.  No  ale  zawsze  jest.  Inn  zalet Ksiyca jest jego
   stosunkowa blisko od Ziemi. Na t planet mona si zawsze przejecha
   zwyk  miejscwk  natomiast  Soce  to ju niemale zagranica. Innym
   plusem Ksiyca jest jego poduny ksztat. W porwnaniu z okrgym jak
   balon Socem Ksiyc jest bardzo wygodny do spacerowania powiechni.
   Nexty plus moona to ten e reklamowa go nawet sam pan Twardowski. A to
   jest  zaleta  niepodwaalna.  Skoro  tak  znana  osobisto zajmuje si
   reklam  tej  planety to musi by ona tego warta. O reklamwkach Soca
   ze  znanymi  osobistociami  w rolach gwnych, nigdy nie syszaem. Na
   sam koniec zostawiem sobie rodzynek, a mianowicie oczywicie przytocz
   teraz nastpny 'za' dla ksiyca. Co to za 'za' pytacie? 'Ksiniczka z
   ksiyca'  of  coz!!  Jak  sama nazwa wskazuje 'ksiniczka z ksiyca'
   jest  z ksiyca, a co to oznacza dla soca chyba nie musz tumaczy.
   Ale  czas  na podsumowanie moich bezsensownych dewiacji: >>>Ksiyc 5-0
   Soce<<< I tym oto rezultatem zakoczy si mecz o wyszo.

   thiz lame artikl haz bin wroten by:
   Jefar/flu^dfn

   - P.S.
   Przepraszam wszystkich ktrzy poczuli si dotknici powyszym textem.
   Przepraszam wszystkich, ktrzy sympatyzowali Socu.
   Przepraszam wszystkich za powysze przeprosiny.



