
 W odmenty wasnego umysu podam ...
 Daleko ... bardzo daleko .. widz 
 skrobic rubokrtem dziewczynk 
 ktra pastwii si nad rynn ..
 Cisza i spokj ogarna brak mojego zrozumienia ..
 wicej pyta ju nie miaem .. 
 cho tlce si strzpki mej ciekawoci nadal daway mi si we znaki.
 Rozpaczliwie spogldajc na owe dziewcze doszedem nagle do niesamowitych
 zaoen ..
 Dziewczynka dodajc rwnierz do niej ten kawaek metalu owinitego 
 plastikiem .. wyrzdza krzywd swojej rynnie .. drapic j w zd
 i w sze-sz .. wiadzczyo to tylko o jednym .. 
   Bya z istot ,..
 Dusza jej przepelniona bya czarnym wglem nie pozytywnego pochodzenia
 a oczy miaa wypenione po brzegi rowo-brunatn substancj ktra
 w dalszej fazie swego kapania na chodnik przeistaczaa si w gst mazi
 konsystencjii bota z pobliskiej ki ukrytej za bibliotek mdroci 
 tego to maego miasteczka ... 
 Ludzie przechodzili beztrosko obok .. nie stawiajc adnego podnego 
 znaku zapytania nad sensem tej calej maskarady z rynn i rubokrtem ..

     koniec ... 
                        revisq.