
Chmury i niebo ...
Postawiona za wczasu "kropka nad i".
Pulsujcej przestrzeni lekki "tik" ..
Ograniczona jednak wadza nad dugoci ...
Idc - patrzc - przechodzc ...
podruujc obok wzniesionych "obcych" kolumn budowli
mona dojc do gwnego sprawcy pyta postawionych dawno temu ...
... Biegnc nic nie zobaczysz - uslyszysz tylko doniosy krzyk
zostawionych tu miliardy wiekw temu twarzy ...
Gdzie to byo ? ... dlaczego si skonczyo ...
Ach ... tam widzisz ruiny swoich stwrcw ..
Pogryli si w nich ... zostawili wymare miasta ktre nadal jednak s
jak ywe ...
Wszystko si rusza ... co nawet przeszo ...
Oto co po nich zostao ...

Scieka obok prowadzi do pobliskiej karczmy ..
W ktrej jednak nikogo nie ma .. aczkolwiek nadal w powietrzu czu dym i
stukot drewnianego kubka z napojem ...
Obok wystaj zgnie rury ... nie wiadomego mi jednak pochodzenia ...
Jak okiem signc dookoa tylko stepy-pustkowia .. i gdzie tam porodku
nich samotny kompozytor z wiolonczel grajcy na niej przezwisko tych
istot ...

.. kto krzykn ...

 .. Take me home .. there is so much to do ..

 kto to ? .. ehh .. mieje si teraz ... jak te i ja ..

Samolot przelecia .. oginst wstg dzwiku da o sobie zna ... jednak
nie bylo w nim ani jednego pasaera  .. maostkowych rzeczy ktre zdechy
.. i co si rodzi - powstaje ...
Ju nikt si nie mieje ...

Jednak .. poszedem jeszcze dalej ...
Tym razem .. przechodziem obok wielkich gazw .. kwadratowej
konstrukcjii .. megalitycznego Twrcy ...
Spostrzegem na nich .. wielkie wzory .. tablice .. mwice o pewnych
rzeczach o ktrych z pocztku nie miaem w ogle pojcia ...
Obraz si zatrzyma ... wszystko stano ... nie wiadomo kiedy .. i jak ..
Wchodziem w nastpn cz w podry .. po tym prawdopodbnie prnym
wiecie ... gdzie obowizuj zasady inne ...

Kto mnie zaczepi .. nie wiedziaem wszak czego tak naprawd chcia ..
Nie by nawet takim zwierzciem jak ja ... by inny ... mwi inaczej ..
tak te si zachowywA ...
ODSZED PO KILKU "A" minutach ... zostawiajc za sob dziwny zapach ..
smaru - i roztopionej parafiny ...
Nie umiaem sobie tego wytumaczy ,..
Dlaczego go w ogle spotkaem .. i co on/ona/ono chce .. 

Dalej .. 

Spotkaem pierwszego czowieka ...

 - co tu robisz ?
 - ..... (cisza )
 - kim jeste
 - ... niczym 
 - niczym ?
 - .. niczym ...
 - mylisz e to ma sens ?
 - by moe ...
 - widzie runiy ?
 - owszem
 - przepraszam !
 - ..... (cisza)

Po krtkiej rozmowie .. ruszyem dalej ...

Nie natknem si ju na nic ... prcz wasnego imienia na samotnym 
metalowym kole ktre stao po rodku pewnej dziury w ziemi ... To wszystko 
byo jak z snu .. ale jak prawdziwe ... z t mieszn doz ironii
wygasych uczu - nadzieii ... i czego jeszcze ... bliej nie 
sprecyzowanego ... dobrze jest !.

 Revisq.
 i wynalazek profesora Hoffmana ... 
 Z pewn nawet inspiracj ideologicznego pudeka Learego ...