
Ciciwa parapetu stukotem rury oznacza swoj bytu pozytywnoci samoistne
przeksztacenie w bliej nie okreslony dzwik dopadajcy mych uszu w tym
pojebanym momencie troski, myli, nagego skupienia w niekoczcych si
wrcz odmentach wasnego przeraenia ...
Za wynikiem sumy moich dowiadcze poam w lewo - tam gdzie byo kiedy
wanie, skupisko niebieskich kul zczonych jakby klejem w teje minucie
mojego nic nieznaczcego , zego (wszak na rowo widzianego) obrazu
kolorowego...
Siedmiu uczu i piciu liter nagej godzinnej medytacjii i analizy
osobowoci w suchym, dusznym miejscu na teje kondygnacjii ...
Budynku niezego, okien piknie skupiajcych odbicie soca rowego ...
miejsca piknoci wspaniaych gdzie tylko ja czuje si jak bym by wrd
wasnych braci ...
Pochodzenia dalekiego, rozumowania rwnierz innego, wybaczonych obietnic
jak i zawszonych bredni .. Nic ani nikt ju tam nie dojdzie .. prcz mnie
samego .. na zawsze .. bez niczego .. w rku, gowie, i rozpaczy
znikajcej w wasnym odmencie tego skupiska ludzkich poaci ... ktre
niczym tkanina lekka rzucona na sufit mieszkania leszka, spada jak sama w
sobie wspomniana sw ile wyej forma rozpaczy ...

------------
Kiepski rym, gitka opowiastka .. prosto z ycia pewnego idiotycznego
",m,vnif9e55965865" .. przepraszam ..

 by:PATRY.GE.
 roku 99. miesica lutego . 20 dnia od daty moich narodzin ktre miay 
 miejsce ju 21 lat temu ...
 I gdzie jestem ? ... nadal tu! ..

 HEHHE ... bo gdzie te miabym by ? ...
 gdzie ??!! --- pytanie ciekawe .. z odpowiedzi jednak w rkawie ..

